Kompaktowy SUV niemieckiej marki doczekał się nowej generacji, która właśnie trafiła na polski rynek. Co ważne, oferta wygląda całkiem nieźle i może spodobać się lokalnym klientom.
Nowy Grandland to znaczący skok w porównaniu do dotychczasowego wcielenia – zarówno pod względem technologicznym, jak i jakościowym. Do tego, naprawdę dobrze wygląda. Robi znacznie lepsze wrażenie na żywo, niż na zdjęciach.
Zacznijmy od tego, że znacząco urósł. Ma 4650 milimetrów długości, 1930 milimetrów szerokości oraz 1660 milimetrów wysokości. To oznacza, że jest o wiele dłuższy, szerszy i wyższy, a do tego ma większy rozstaw osi (2795 milimetrów). Teraz mówimy o modelu pukającym do drzwi klasy średniej.

Auto wykorzystuje nowy język stylistyczny, który łączy nowoczesność z prostymi liniami. Efekt jest naprawdę zadowalający. Słuszne gabaryty, liczne przetłoczenia i zgrabnie wkomponowane elementy oświetlenia tworzą spójną całość.
Uwagę zwracają przednie reflektory, które zostały optycznie przedłużone blendami LED. Sąsiadują z podświetlonym logo producenta. To pierwszy model tej marki z takim rozwiązaniem. Tył też może się podobać – motyw świetlny jest praktycznie taki sam.
Gama jednostek
W ofercie znajdzie się miękka hybryda, czyli układ oparty na jednostce benzynowej wsparty instalacją 48-woltową. To dokładnie ten sam układ, który trafił do Peugeota 3008. To oznacza, że doładowany silnik generuje 136 koni mechanicznych i jest zintegrowany z dwusprzęgłową, sześciobiegową skrzynią, która kieruje potencjał na przednią oś.
Wyżej w ofercie plasuje się wersja plug-in. Jej bazą jest konstrukcja benzynowa o pojemności 1,6 litra. Uzupełnia ją jednostka elektryczna. Potencjał systemowy tego układu to 195 koni mechanicznych i 350 niutonometrów.

Przenoszeniem mocy na przednią oś zajmuje się dwusprzęgłowy, siedmiobiegowy automat. Z układem zintegrowano akumulator trakcyjny o pojemności 17,9 kWh, który ma pozwalać na pokonanie około 80 kilometrów w trybie elektrycznym.
Nowy Grandland jest też dostępny w wariancie elektrycznym. Taka konfiguracja oddaje do dyspozycji 210 koni mechanicznych oraz 345 niutonometrów. Tutaj także występuje napęd na przednią oś. Zasięg jest zależny od akumulatora. Ten podstawowy o pojemności 73 kWh netto pozwala pokonać do 523 kilometrów. Z kolei ten posiadający 97 kWh ma zwiększyć zasięg elektrycznego Opla do około 700 kilometrów. Warto podkreślić, że ładowanie baterii do 80 procent trwa mniej więcej pół godziny.
Nowy Grandland – ceny w Polsce
Czas spojrzeć na te największe liczby. Niemiecki SUV nowej generacji startuje od 144 900 złotych. Za tyle można dostać egzemplarz z układem miękkiej hybrydy, który standardowo występuje z sześciobiegowym, dwusprzęgłowym automatem.
Wersja plug-in ma o wiele więcej mocy, a do tego pozwala pokonać spory dystans na prądzie, dlatego jej ceny już nie są tak atrakcyjne – zaczynają się od 187 400 złotych. To jednak wciąż o wiele mniej, niż w przypadku francuskiego krewnego (blisko 25 tysięcy złotych)
Z kolei wersja elektryczna to koszt 198 900 złotych. I tu nowy Grandland Electric jest tańszy od E-3008 o niemal 35 tysięcy złotych. Jest przy tym większym i przestronniejszym autem. Może więc namieszać na rynku – szczególnie wersja hybrydowa.


