Ta historia jest splotem pięknych i smutnych zdarzeń. Jej bohaterowie nigdy jednak nie przestali marzyć, mimo że ich działania wydawały się dla wszystkich karkołomne.
Na ten temat powstało kilka porządnych serii dokumentalnych. Założyciel marki porwał się z motyką na księżyc, ale dopiął swego. Niestety, sukces był tylko teoretyczny. Rynek zweryfikował jego produkt – negatywnie. Nowy DeLorean ma być jednak zupełnie innym autem. Przede wszystkim dopracowanym pod każdym względem.
John DeLorean miał dobry pomysł, ale podjął kilka ryzykownych decyzji, które okazały się nieopłacalne. Pod względem marketingowym był jednak naprawdę skuteczny. Nie bez znaczenia był również „Powrót do przyszłości”, w którym występował model DMC-12.
Fani z całego świata chcieli go kupić, ale bezpośredni kontakt już nie był okraszony entuzjazmem. Auto prowadziło się kiepsko, miało zagmatwaną ergonomię, a silnik o pojemności 2,8 litra i mocy 130 koni okazał się nie tylko słaby, ale też awaryjny. Nic więc dziwnego, że firma nie dotrwała do etapu produkcji drugiego modelu.
Nowy DeLorean jest w drodze
Mimo szczerych chęci poświecenia praktycznie wszystkiego, John DeLorean nie odniósł sukcesu w branży motoryzacyjnej. Wpisał się jednak do historii jako jeden z tych najbardziej zdeterminowanych. Okazuje się, że jego córka ma podobny charakter i zamierza kontynuować misję swojego ojca.
Jest to zdecydowanie piękne, lekko romantyczne. Czy tym razem się uda? Szanse mogą być większe. Rewolucja przemysłu motoryzacyjnego i postępująca globalizacja pomagają w tworzeniu takich projektów.

Firma o nazwie DeLorean Next Generation Motors (DNG) ma ambitne plany. Chce zbudować nie tylko pojazd będący hołdem dla pierwotnego założyciela i twórcy DMC-12, ale też samochód sportowy oparty na Chevrolecie Corvette C8.
>To prawie nieużywany DeLorean. Jest przeszłością z przeszłości
Pierwsze wzmianki na ten temat pojawiły się 12 miesięcy. I tu należy odróżnić wyczynowy projekt Alpha5, którego autorem jest główny producent. DNG to spółka założona przez córkę Johna DeLoreana. Ma ona zupełnie inne podejście do uhonorowania rodzinnego dziedzictwa.
Mówią, że od przybytku głowa nie boli. Czy tak będzie tym razem? Być może oba projekty będą bardzo ciekawe i warte nabycia. Pytanie tylko, czy nie dojdzie do kanibalizmu? Czas pokaże.


