Nie każdy właściciel supersamochodu ma wystarczające umiejętności, by okiełznać bardzo dużą moc, którą skrywa silnik.
W tym przypadku było jednak trochę inaczej. Zacznijmy od tego, że nowiutkie Ferrari wylądowało w jeziorze. Jego kierowca czekał na pomoc siedząc na dachu, co było dość nietypowym obrazkiem biorąc pod uwagę okoliczności.
Wydarzenie miało miejsce w gminie Sirmione w Brescii. Jak wynika z informacji lokalnych mediów, Ferrari 812 GTS zostało pozostawione na lekkiej pochyłości jezdni bez zaciągniętego hamulca ręcznego oraz na biegu neutralnym.
To dość dziwne. Dlaczego? Bo w takim ustawieniu trudno pozostawić ten samochód. Aby wrzucić „luz” konieczne jest przytrzymanie obu łopatek za kierownicą. Po zwolnieniu hamulca, aktywuje się jednak blokada postojowa zapobiegająca toczeniu.
Ferrari 812 Superfast Gts parked in neutral, goes in the Lake of Garda. Italy 04/20/2021 from r/Wellthatsucks
Jeżeli użytkownik włoskiego auta chce pozostawić auto na biegu jałowym i bez zaciągniętego hamulca postojowego, to musi aktywować tryb myjni. To z kolei oznacza wspomniane ustawienie luzu łopatkami, wyłączenie jednostki i aktywowanie trybu akcesoryjnego (w ciągu trzech sekund).
Trudno więc jednoznacznie stwierdzić, czy podane przyczyny są rzeczywiste. Jeżeli tak, to naprawdę doszło do poważnej dekoncentracji. Ferrari wjechało do wody na głębokość około trzydziestu centymetrów. Niby nie jest to głęboko, ale woda mogła dostać się do komory i całego układu, co może zwiastować ogromne koszty naprawy.


