Dynamiczna aktualizacja oferty produktowej to domena marek premium. Niektóre z nich mogą sobie pozwolić na częstsze debiuty, co wiąże się zarówno z potencjałem sprzedażowym, jak i dostępnym budżetem. Nie inaczej jest w tym przypadku. Nowe SUV-y Mercedesa mają zainteresować szerokie grono odbiorców. Wszystko wskazuje na to, że mogą odnieść sukces nad Wisłą.
Więcej światła
To kolejny nurt stylistyczny, do którego należy przywyknąć. Niemniej jednak trzeba uczciwie przyznać, że na większych karoseriach wygląda widowiskowo. Duże znaczenie mają tu przede wszystkim elementy oświetlenia.
Nowe SUV-y Mercedesa dysponują atrapami chłodnic, których po prostu nie da się pomylić. Z pewnością nie wszystkim przypadną do gustu, ale są naprawdę charakterystyczne. Według mnie spodobają się potencjalnym nabywcom.

Model GLC jest oczywiście wyraźnie większy. Wydaje się również nieco zgrabniejszy i elegantszy zarazem. Widać, że ma trafiać w oczekiwania bardziej wymagającego klienta. Ciekawie prezentuje się tylna część karoserii, gdzie prym wiodą lampy złączone czarną listwą. Mają w sobie coś ze stylu retro.
Projektanci zadbali również o detale. Nawet wypełnienia reflektorów mają charakterystyczne gwiazdy – aby każdy miał świadomość, co znajduje się przed nim. Do czego można się przyczepić? Na tej wysokości nie ma konieczności stosowania nakładek progowych. Prędzej ubrudzą nogawki, niż się przydadzą. Można z nich jednak zrezygnować. I bardzo dobrze.

GLB bardziej przypomina swojego poprzednika. Wszystko za sprawą pudełkowatej sylwetki, która robi pozytywne wrażenie. Niektórzy widzą w jego sylwetce Smarta #5 i trudno się dziwić. Oba nadwozia mają podobne proporcje.
Charakterystyczne światła i wspomniany już grill tworzą jednak inną tożsamość – na korzyść Mercedesa. Tutaj także można liczyć na ciekawy tył. Pas świetlny z lampami zachodzącymi w dół przywodzi na myśl Kię K4 Kombi.
Nowe SUV-y Mercedesa po „wielkiej ekranizacji”
W kabinach tych samochodów można już dostrzec poziom high-tech. To inna liga. Czy to oznacza same plusy? Wszystko zależy od oczekiwań potencjalnych odbiorców. Krótko mówiąc, podobać się może, ale nie musi.
Nowe SUV-y Mercedesa oferują nowy motyw kokpitu, który opiera się na wielkiej „tafli” z wbudowanymi ekranami. W przypadku GLB widać, że są to trzy oddzielne instrumenty w jednej ramce – dokładnie tak, jak w CLA.

Jeżeli chodzi o model GLC, to wyświetlacze wydają się scalone, co tworzy jeszcze ciekawszy efekt. Oparcie większości funkcji na dotyku jest jednak angażujące. Przydałby się choćby niezależny panel klimatyzacji oparty na fizycznych klawiszach. To już jednak nie te czasy. Dobrze, że system MBUX oferuje dopracowaną obsługę głosową.
W prezentowanych Mercedesach można poczuć się, jak na dyskotece. I nie chodzi jedynie o wydajne zestawy audio. Ogromną rolę odgrywa podświetlenie, które ma jeszcze szerszy zakres, niż w najnowszej Klasie E. Wszystko można dobierać pod nastrój, kolor nadwozia czy aktualne oczekiwania pasażerów. Da się również niemal wszystko wygasić.

Jakość materiałów stoi na bardzo dobrym poziomie. W obu modelach czuć pieczołowity montaż, choć w GLC jest na wyższym poziomie. Nawet na panelach drzwiowych widać staranność i odpowiedni dobór tworzyw. I to cieszy.
Przestronność też jest zadowalająca, acz oba auta oferują komfortowe warunki dla czterech dorosłych osób. Kierowca ma do dyspozycji duży zakres regulacji. Ważnym elementem jest też bagażnik. W większym modelu oferuje do 620 litrów pojemności. GLB oferuje o 80 litrów mniej, ale wciąż bardzo dużo. Warianty elektryczne mają także przednie kufry, które dorzucają przestrzeń na dodatkowe torby.
Ile kosztują nowe SUV-y Mercedesa?
Ten większy model jest aktualnie dostępny wyłącznie w wersji na prąd. To wariant GLC 400 4MATIC z technologią EQ. Jego potencjał systemowy oparty na dwóch silnikach to 489 koni mechanicznych i 800 niutonometrów. Całkiem sporo.

Dzięki napędowi na obie osie, sprint do setki zajmuje 4,3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 210 km/h. Bateria ma pojemność 94 kWh, co umożliwia pokonanie 673 kilometrów przy zużyciu energii na poziomie 15,8 kWh. Z kolei wyposażenie standardowe zawiera m.in.:
- reflektory Full LED
- pakiet asystentów jazdy
- kamerę cofania
- skórzaną kierownicę
- dach panoramiczny
- 19-calowe felgi aluminiowe
- podświetlone znaczki producenta
- przedni bagażnik
- elektrycznie sterowaną klapę bagażnika
- elektrycznie sterowane i podgrzewane fotele
- automatyczną klimatyzację
- ogrzewanie nastrojowe
- wirtualny kokpit z dwoma ekranami
Mercedes-Benz GLC 2026 w takim wydaniu stanowi wydatek 319 900 zł. Czy będzie popularny na polskich drogach? Może stanowić lepszą alternatywę dla BMW iX3, ale i tak należy spodziewać się większego zainteresowania wariantami spalinowymi, które dopiero przed nami.
A jak to wygląda w przypadku GLB? Choć poznaliśmy jego nową generacją dopiero miesiąc temu, niemiecki producent błyskawicznie udostępnił wstępny cennik obowiązujący w naszym kraju. I to się chwali.
Podobnie, jak w wyżej wymienionym modelu, tutaj także można liczyć na elektryczny napęd – początkowo, rzecz jasna. Klient ma jednak większy wybór, bo w ofercie są dwie wersje. Pierwsza z nich, to GLB 250+ z 272-konnym układem i tylnym napędem. Pozwala przyspieszać od setki w 7,4 sekundy. Posiada akumulator trakcyjny o pojemności 85 kWh, który umożliwia pokonanie 630 kilometrów.

W ofercie jest również GLB 350 4MATIC. Jak sama nazwa wskazuje, ma napęd na obie osie. Dzięki dodatkowemu silnikowi, jego moc to 354 konie mechaniczne. Przyspiesza do 100 km/h w 5,5 sekundy i przy tej samej baterii przejeżdża 613 kilometrów. Standardowe wyposażenie obejmuje m.in.:
- pakiet asystentów jazdy
- kamerę cofania
- 18-calowe felgi
- tapicerkę ze skóry ekologicznej
- sportową kierownicę
- dach panoramiczny
- automatyczną klimatyzację
- podgrzewane fotele
- reflektory LED
- wirtualny kokpit z dwoma ekranami
- przedni bagażnik
Model GLB 250+ stanowi wydatek 248 400 zł. Z kolei za GLB 350 4MATIC trzeba zapłacić 262 400 zł. Różnica nie jest wielka, dlatego warto rozważyć zakup droższego wydania. Zapewni znacznie większe bezpieczeństwo jazdy
Nowe SUV-y Mercedesa wyglądają nowocześnie, mają jakościowe wnętrza i ogromną listę nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Jak jeżdżą? Na to pytanie jeszcze nie ma odpowiedzi. Testy dopiero przed nami. Bądźcie czujni!


