Niemiecka marka postanowiła stworzyć wyjątkowy samochód dla fanów sportu motorowego. Został on oficjalnie zaprezentowany w Kalifornii podczas siódmej edycji eventu Rennsport Reunion.
Właśnie tak wygląda Porsche za 4 miliony złotych. Gwoli ścisłości, ponad 4 miliony. To absolutnie wyczynowa konfiguracja, która nie będzie seryjna. Według wstępnych założeń powstanie tylko kilkadziesiąt sztuk tego modelu.
Oto Porsche 911 GT3 R rennsport. Tak, z małej litery. Gdybyśmy mieli użyć jednego słowa, które miałoby rzetelnie określić ten pojazd, to stwierdzilibyśmy, że jest po prostu „dzikie”. O szaleństwie mówić jednak nie można, bo stworzyli ten model jedni z najlepszych inżynierów na świecie.
Porsche za 4 miliony złotych
Wyobraźmy sobie, że wydajemy taką sumę na samochód i nie możemy nim jeździć po drogach publicznych. Właśnie taki los czeka zamożnych klientów, którzy będą mieli szczęście zakupić prezentowany wariant 911-tki.
Mimo tego faktu, jesteśmy przekonani, że popyt będzie co najmniej kilkukrotnie większy, niż podaż. Niemiecka marka zamierza ograniczyć produkcję do zaledwie 77 egzemplarzy. To naprawdę niewiele.

Czym wyróżnia się Porsche za 4 miliony złotych? Lista jest długa. Zacznijmy od tego, że prezentowana odmiana znacząco odbiega od tych konwencjonalnych – nawet topowych. Widać to po pakiecie aerodynamicznym, który nie jest tu dla ozdoby.
Istotną rolę odgrywa tu silnik o pojemności 4,2 litra. To konstrukcja przeszczepiona z prawdziwego, wyścigowego GT3. Odbiega jednak od specyfikacji tej klasy, choć jest przystosowana do zasilania paliwem E25. Inżynierowie zmienili także tłoki i wałki rozrządu. Teraz ta potężna jednostka potrafi generować 611 koni mechanicznych i potrafi kręcić się do 9400 obrotów. Podejrzewamy, że na szczycie brzmi obłędnie.
>Porsche Cayenne Turbo E-Hybrid. Najmocniejszy SUV w historii marki
Próżno tu szukać elementów wyposażenia, które miałyby zwiększyć komfort. Porsche 911 GT3 R rennsport nie ma nic wspólnego z takimi doznaniami. To wyczynowe auto pozbawione zbędnych elementów. Wszystko po to, by odchudzić konstrukcję i zapewnić jak najniższą masę własną.

Co ciekawe układ wydechowy może być w pełni otwarty, ale producent proponuje także tłumiki i katalizatory, które wytłumią hałas. Niektórzy mogą nie wiedzieć, że na torach nawet w tej kategorii obowiązują pewne limity.
Inżynierowie zmienili oczywiście ustawienia układu kierowniczego i zawieszenia. Wszystko po to, by wydajność na torze była maksymalna z możliwych. Jesteśmy ciekawi, czy wszystkie sztuki zostały już sprzedane. Jeśli nie, to kolejni chętni muszą wyłożyć na stół po około 4,4 miliona złotych.


