Ostatni debiut kolejnej generacji M5 podzielił fanów bawarskiej marki. Zwolennicy nowych technologii ucieszyli się z zaawansowanych rozwiązań i większej mocy.
Puryści podeszli do tego auta bardziej sceptycznie. Dlaczego? Ponieważ większa liczba koni mechanicznych nie przełożyła się na lepsze osiągi. Wszystko za sprawą masy własnej, która sięgnęła 2445 kilogramów.
Krótko mówiąc, topowa „Piątka” waży zdecydowanie za dużo. To też sprawia, że może być mniej zwinna, niż jej poprzednie wcielenie. A właściwości jezdne są niezwykle ważne w przypadku takich samochodów.
Aby uniknąć takiej sytuacji w mniejszych, sportowych modelach, inżynierowie wykorzystują nieco inną koncepcję napędową. Przykładem będzie nowe BMW M3, które otrzyma elektryfikację, ale nie tak inwazyjną, jak większy krewny.
Nowe BMW M3 – bliższe pierwotnej koncepcji
Nie zawsze chodzi o moc. Znacznie ważniejsza jest właśnie masa własna – szczególnie wtedy, gdy samochód ma skręcać. W przypadku „Trójki” ma to jeszcze większe znacznie, ponieważ to kultowe auto od dekad wyznacza standardy w swoim segmencie.
Jakie więc będzie nowe BMW M3? Jeżeli chodzi o układ napędowy, to ma zachować rzędową szóstkę z podwójnym doładowaniem. Należy jednak spodziewać się elektrycznego wsparcia – pod postacią instalacji 48-woltowej.

Wariant mHEV to najmniej inwazyjny rodzaj hybrydy. Główną rolą „elektryczności” jest wspieranie silnika spalinowego, a nie jego zastępowanie. To jednak jedna strona medalu. Jak wygląda druga? Wraz ze spalinowym M3, będzie oferowana wersja elektryczna bazująca na czterech jednostkach. Z pewnością będzie miała mnóstwo mocy, ale raczej nie przekona konserwatywnych fanów motoryzacji.
Wróćmy jednak do wariantu spalinowego, a raczej jego konkurentów. Przypomnijmy, że Mercedes-AMG C 63 dysponuje dwulitrowym, doładowanym silnikiem uzupełnionym jednostką elektryczną. Choć producent jest pewny swego, liczni klienci przeszli właśnie do konkurencji – chodzi bowiem bardziej o wizerunek, aniżeli osiągi.
Wiele zależy oczywiście od klientów. Choć niektórych to może zaskoczyć, elektryczne pojazdy z serii M cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Kolejna dekada może więc zmienić proporcje w udziałach rynkowych.


