Producent z Ingolstadt długo przygotowywał się na premierę tego modelu. Z perspektywy rynkowej jest bardzo ważny, ponieważ reprezentuje popularny segment i taki też rodzaj nadwozia.
Tak wygląda nowe Audi Q5. Przypomnijmy, że to już trzecia generacja SUV-a klasy średniej premium. Czy warto było czekać? To już ocenią klienci. A tych raczej nie zabraknie, ponieważ auto ma predyspozycje, by zdobyć dużą popularność – również w Polsce, gdzie niemiecka marka znajduje się w czołowej dziesiątce sprzedaży.
Pod względem stylistycznym można mówić o ewolucji dobrze znanej koncepcji stylistycznej. To popularny kierunek wśród nieco bardziej prestiżowych producentów, których target nie lubi rewolucyjnych zmian.

Pas przedni zdobią przyciemnione reflektory – oczywiście w technologii LED. Obok nich wkomponowano grill o nowej fakturze będący częścią masywnego zderzaka. Profil ujawnia delikatnie opadającą linię dachu, zwężające się przeszklenia boczne, i wyraziste przetłoczenia na drzwiach.
Tył prezentuje się muskularnie. Pokaźną szerokość uwydatnia pas LED, który składa się z lamp i diodowej listwy, która biegnie pomiędzy nimi. I tu należy powiedzieć nieco więcej o światłach, które mogą mieć różne motywy. Wystarczy skorzystać z systemu multimedialnego MMI, by dobrać wzór spełniający oczekiwania użytkowania. Gadżet, ale całkiem przydatny, bo może nieco odświeżyć i uatrakcyjnić design auta.

Co ciekawe, wspomniane lampy z tyłu wykonano w technologii OLED. Działają aktywnie i mogą przekazywać różne informacje za pomocą specjalnych grafik. Po co? Przykładem może być chęć ostrzeżenia kierowcy jadącego za niemieckim SUV-em.
Nowy model niemieckiego producenta będzie oferowany w trzech liniach wyposażenia określających również stylistykę: bazową: advanced i S line. Nabywcy będą mogli wybrać jeden z jedenastu dostępnych kolorów i felgi aluminiowe w rozmiarach od 17 do 21 cali.
Nowe Audi Q5 – wnętrze
Przyznamy, że spodziewaliśmy się tego projektu, bo niemal identyczny zagościł w Audi A5. Motywem przewodnim są tu trzy ekrany. Ten przed kierowcą to oczywiście cyfrowe wskaźniki o przekątnej 11,9 cala, które można personalizować.
W tej samej, zakrzywionej ramce umieszczono także wyświetlacz multimedialny. Ma 14,5 cala, czyli tyle, co w Passacie. Przypadek? Raczej nie. Liczymy na przejrzysty interfejs i szybkie działanie. Szkoda tylko, że panel klimatyzacji nie będzie niezależny.

I tu trzeba poruszyć temat ergonomii. Opieranie wszystkiego na modnej funkcji „dotyku” jest widowiskowe i nowoczesne, ale pochłania uwagę i wymaga większego skupienia od użytkownika. To też może być niebezpieczne, jeśli ktoś chce zmienić jakieś podstawowe ustawienie podczas jazdy (na przykład wyłączyć któregoś asystenta lub zmienić kierunek nadmuchu).
Trzeci instrument (10,9 cala) znajduje się przed pasażerem i pełni funkcję gadżetu – nie jest niezbędny. Teoretycznie, może pojawić się opcja rezygnacji z jego obecności, ale wtedy zastąpi go niekoniecznie estetyczny, lity dekor.

Kierownica w wariancie S line została spłaszczona, by mieć nieco więcej sportowego animuszu. Logo na jej środku wygląda trochę za skromnie, ale to detal. Prawdziwe kręcenie nosem mogą wywołać przyciski dotykowe, które nigdy nie będą równie wygodne w obsłudze, jak te konwencjonalne.
To jeden z nielicznych modeli (i jedyny jaki przychodzi nam do głowy), który oferuje panel sterowania światłami zewnętrznymi na obiciu drzwi. Pomysł wydaje się francuski albo włoski. Jeśli to nie był sposób na oszczędności, to nie wiemy dlaczego został zrealizowany. Ktoś może wyłączyć reflektory szukając przycisku do sterowania lusterkami. za dużo jest tu istotnych klawiszy w niewielkiej odległości.
Jakość materiałów? Nie da się jej ocenić poprzez zdjęcia. Liczymy, że będzie zadowalająca. Nowe Audi Q5 na pewno da możliwość szerokich konfiguracji stylistycznych obejmujących zarówno rodzaje tapicerek, jak i faktury dekorów.

Przestronność powinna zadowolić cztery dorosłe osoby. Widać, że środkowe miejsce w drugim rzędzie jest węższe, krótsze i ograniczone wysokim tunelem, którego trzeba „wziąć” między buty. Pasażerowie mogą mieć do dyspozycji dodatkowe dysze nawiewu, strefy klimatyzacji i gniazda USB. Zamiast klasycznych kieszeni zostały zastosowane siatki zamontowane na plastikowym obiciu uparcia.
Co ciekawe, producent nie podał bazowej pojemności bagażnika. Podejrzewamy, że będzie to około 500 litrów. Wartość po złożeniu drugiego rzędu została ujawniona – są to dokładnie 1473 litry, czyli całkiem nieźle, ale bez rekordu.
Audi Q5 2025 – dane techniczne
Trzecia generacja popularnego SUV-a będzie początkowo oferowana z trzema konfiguracjami napędowymi. Podstawową propozycją jest silnik 2.0 TFSI generujący 204 konie mechaniczne oraz 340 niutonometrów. Uzupełnia go napęd na przednie koła i siedmiobiegowy automat DSG. Wśród opcji je wariant quattro.
Alternatywą dla benzyniaka jest diesel 2.0 TDI z serii EA288 evo. Oferuje 204 konie mechaniczne i 400 niutonometrów. W jego przypadku napęd na obie osie jest standardem, podobnie jak dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna.
Warto zaznaczyć, że obie wyżej wspomniane konstrukcje są uzupełnione instalacjami 48-woltowymi, co oznacza, że pracują w układach miękkiej hybrydy. To najmniej inwazyjny sposób zelektryfikowania – warto o tym wiedzieć.

Trzecią możliwością w premierowej ofercie będzie Audi SQ5 2025, czyli wersja usportowiona. Bazuje na jednostce V6 TFSI o pojemności trzech litrów, która generuje 367 koni mechanicznych i 550 niutonometrów.
Za dobre właściwości jezdne auta mają odpowiadać różne rozwiązania konstrukcyjne. Nowe Audi Q5 w podstawowej wersji oferuje zawieszenie stalowe, które dodatkowo można uzupełnić systemem tłumienia (wariant sportowy). Wśród opcji znajduje się także pneumatyka.
Q5 w nowym wydaniu dysponuje także całym wachlarzem systemów wsparcia – i nie sposób ich wszystkich wymieniać. Mamy jednak nadzieję, że asystenta prędkości (narzuconego przez Unię Europejską) da się łatwo wyłączyć bez „grzebania” w menu.
Nowe Audi Q5 zostanie wyjedzie na europejskie drogi w pierwszym kwartale 2025 roku. Na rodzimym rynku pojawi się w ofercie jeszcze we wrześniu. Do polskiego cennika powinno trafić za kilka tygodni.


