w

Nowa Klasa S ujawniona. Rewolucja we wnętrzu pokazuje kierunek, w którym zmierza Mercedes

Nowa Klasa S 2026
Mercedes-Benz Klasy S 2026, fot. Mercedes

To bez wątpienia jedna z najlepszych limuzyn na tej planecie. Od dekad wyznacza standardy nie tylko w swojej klasie, ale też na całym rynku motoryzacyjnym. Nowa Klasa S ma kontynuować tradycję. Nigdy wcześniej nie była równie zaawansowana technologicznie. Z zewnątrz zmieniła się nieznacznie, ale wnętrze przeszło rewolucję.

Lekkie odświeżenie stylistyki

Monumentalna, elegancka bryła pozostała praktycznie nietknięta. To oznacza, że mamy do czynienia z liftingiem, a nie kolejną generacją. Odświeżenie zaowocowało zmianą konkretnych elementów, które mają skuteczniej podkreślać sylwetkę niemieckiego samochodu.

Nowa Klasa S posiada lekko przeprojektowany pas przedni. Reflektory mają ten sam kształt, ale posiadają zaktualizowane wypełnienie. Motyw LED opiera się na gwiazdach, które oczywiście nawiązują do logo marki. Podobny zabieg zastosowano w Klasie E. Tu jednak wykorzystano większą rozdzielczość (o około 40 procenta), co zaowocowało jaśniejszym snopem światła.

Nowa Klasa S - przód
Mercedes-Benz Klasy S 2026 – przód, fot. Mercedes

Atrapa chłodnicy też ma nieco inną fakturę. Zawarto w niej symetrycznie rozmieszczone gwiazdki, które zostały umieszczone w czterech rzędach. Przedzielają je chromowane listwy, które łączą się z szeroką ramką. Wykończenie grilla będzie jednak zależało od konkretnych wersji i pakietów.

Profil pozostał taki sam, co oznacza płynną, elegancką linię, którą podkreślają dyskretne przetłoczenia, chowane klamki i chromowane zdobienia. Natomiast z tyły wkomponowano lampy o ciemniejszych kloszach. Jak zwykle przy okazji kuracji odmładzającej, pojawiły się nowe możliwości personalizacji związane z felgami i lakierami.

Nowa Klasa S od środka

Mercedes uznał, że kokpit we flagowym modelu powinien zmienić się w stopniu diametralnym. Czy był to dobry pomysł? Według nas wariant sprzed liftingu prezentował się bardziej dystyngowanie. Teraz jest znacznie nowocześniej, ale mniej oryginalnie.

Nowa Klasa S wykorzystuje praktycznie ten sam motyw, który znajdziemy w EQS. Chodzi o taflę, w którą wkomponowano ekrany. Ten odpowiedzialny za cyfrowe wskaźniki wystaje poza jej obrys, ale to niewiele zmienia.

Nowa Klasa S - kokpit
Mercedes-Benz Klasy S 2026 – kokpit, fot. Mercedes

Centralne miejsce zajmuje największy instrument, który daje ogromne możliwości. Obok niego, po prawej stronie jest dodatkowy wyświetlacz, czyli gadżet dla przedniego pasażera. Całość elegancko podświetlono i uzupełniono ładnie wkomponowanymi dyszami nawiewów.

Wygląda to efektownie, ale już nie ma tej elegancji. Dużym plusem jest za to kierownica z grubym wieńcem i podwójnymi ramionami, na których zgromadzono sporą liczbę przycisków. Prezentuje się wprost fenomenalnie.

Nowa Klasa S - drugi rząd
Mercedes-Benz Klasy S 2026 – drugi rząd, fot. Mercedes

Podejrzewamy, że jakość materiałów stoi na najwyższym poziomie. W przypadku tego modelu zawsze było można mówić o półce Bentleya. Jeżeli chodzi o zakres indywidualizacji, to jest bardzo duży, co uwydatnia program Manufaktur.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 posiada technologie oparte na systemie MBUX, które mają zapewniać ogrom możliwości. Sztuczna inteligencja może zarządzać nawet fotelem. Nie zabraknie także obfitych podświetleń nastrojowych i wydajnego systemu audio, który ma nawet podnosić poziom nawigacji.

Jakie silniki będzie mieć nowa Klasa S?

Flagowa limuzyna Mercedesa posiada bardzo przyzwoitą gamę jednostek napędowych. Niektórzy obawiali się rezygnacji z dużych konstrukcji, ale producent je zachował. I jest to bardzo dobre posunięcie ze strony wizerunkowej.

Nowa Klasa S - tył
Mercedes-Benz Klasy S 2026 – tył, fot. Mercedes

Pod długą maskę będą trafiać sześcio- i ośmiocylindrowe silniki. Co ciekawe, to zarówno benzyniaki, jak i diesle. Oferta obejmie także hybrydę plug-in – szkoda, że nie na konstrukcji wysokoprężnej, wzorem E-Klasy. Niemniej jednak nowa Klasa S pozostaje wierna klientom, a nie ideologiom politycznym. Oto gama jednostek tego modelu:

  • S 350 d 4MATIC, 3.0 R6 diesel, 313 koni mechanicznych, 650 niutonometrów, 0-100 km/h: 5,4 sekundy, v-max: 250 km/h;
  • S 450 d 4MATIC, 3.0 R6 diesel, 367 koni mechanicznych, 750 niutonometrów, 0-100 km/h: 5,1 sekundy, v-max: 250 km/h
  • S 450 4MATIC, 3.0 R6, 381 koni mechanicznych, 560 niutonometrów, 0-100 km/h: 4,9 sekundy, v-max: 250 km/h;
  • S 450 e 4MATIC, 3.0 R6 + EV, 435 koni mechanicznych i 680 niutonometrów, 0-100 km/h: 5,7 sekundy, v-max: 250 km/h;
  • S 500 4MATIC, 3.0 R6 449 koni mechanicznych, 600 niutonometrów, 0-100 km/h: 4,5 sekundy, v-max: 250 km/h;
  • S 580 4MATIC, 4.0 V8, 537 koni mechanicznych, 750 niutonometrów, 0-100 km/h: 4 sekundy, v-max: 250 km/h;
  • S 580 e 4MATIC, 3.0 R6, 585 koni mechanicznych, 750 niutonometrów, 0-100 km/h: 4 sekundy, v-max: 250 km/h;

Odmiany konwencjonalne zostały uzupełnione instalacjami 48-woltowymi, co oznacza układy miękkiej hybrydy. Silnik V8 ma oznaczenie M177 Evo i jest zupełną nowością. Ma zmodernizowany układ wtryskowy, inny wałek rozrządu, zmieniony osprzęt turbosprężarki, a także zmodernizowane układy dolotowy i wtryskowy. Czy pojawi się wariant AMG? Czas pokaże.

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Chiński rywal Corolli za 88 990 zł - kabina

Chiński rywal Corolli za 88 990 zł. Jest dużo większy, lepiej wyposażony i bardziej praktyczny

Oryginalny crossover z Europy - konsola centralna

Oryginalny crossover z Europy pali tylko 4,9 l. Za 82 360 zł oferuje hybrydę z automatem