To jeden z fundamentów sprzedaży marki ze Stuttgartu. Przyciąga zarówno młodszych, jak i starszych odbiorców. Właśnie dlatego nowa Klasa C jest bardzo ważnym produktem. Jej lifting nie opiera się na rewolucji, ale zmiany są na tyle widoczne, że łatwo je dostrzec praktycznie z każdej strony.
Odświeżony design
To nie jest zupełnie nowa generacja, tylko modernizacja po około 5 latach od oficjalnego debiutu. Można podejrzewać, że wprowadzona forma tego pojazdu utrzyma się na rynku do końca bieżącej dekady. Czy wygląda lepiej?
To kwestia gustu. Nowa Klasa C ma zupełnie nowy front, który upodobnił ją do E-Klasy. To oznacza reflektory z charakterystycznym motywem gwiazd na tle czarnych kloszy. Taka zmiana zwiększyła poziom elegancji.

Inna jest także atrapa chłodnicy mająca szeroką, czarną ramkę wzbogaconą listwą świetlną. To kierunek, w którym zmierza praktycznie każdy producent. Wszystko po to, by wpisać się w aktualnie panujące trendy.
Profil ujawnia nieco inne wcięcia w przednich błotnikach. Co ważne, klamki pozostały konwencjonalne. Z kolei tył został uzupełniony zaktualizowanymi kloszami lamp, które również oferują motyw gwiazd. To wszystko potwierdza, że elektryczny wariant różni się od spalinowego.
Nowa Klasa C od wewnątrz
Kokpit wygląda praktycznie tak samo, jak w dotychczasowym wydaniu. I nie jest to wadą, ponieważ ma atrakcyjną formę. Nie uległ całkowitej ekranizacji, która objęła nawet flagową limuzynę tego kultowego producenta.
Nowa Klasa C posiada system MB.OS, który jest swego rodzaju komputerem sterującym kluczowymi funkcjami. Ma on zapewnić zarówno większe możliwości, jak i wygodniejszą obsługę dostępnych rozwiązań.

Niestety, podobnie jak swego czasu BMW, Mercedes zdecydował się na wprowadzenie licznych subskrypcji, które do dziś są kontrowersyjnym tematem. Dlaczego? Powód jest prosty. Zainteresowany klient będzie musiał dopłacić do aktywacji wyposażenia, które znajduje się na pokładzie, ale zostało zablokowane. Według nas nie jest to dobra strategia.
Natomiast na pochwałę zasługują Google Maps, które stają się częścią systemu nawigacyjnego. Dzięki temu łatwiej będzie dotrzeć do celu i znaleźć kluczowe miejsca (w tym parkingi i dedykowane stacje ładowania). Pomoże w tym trójwymiarowa wizualizacja, którą znamy już z GLC.
Jakie silniki otrzyma nowa Klasa C?
Zarówno sedan, jak i kombi powinny utrzymać dotychczasową flotę jednostek napędowych. Inżynierowie zdecydowali się jednak na pewne poprawki, które mają na celu zwiększenie wydajności, a co za tym idzie – lepsze dopasowanie do aktualnych norm.

Przykładem może być druga generacja miękkich hybryd, które dysponują instalacją 48-woltową oraz poprawionym rozruszniko-alternatorem. Nowa Klasa C będzie dostępna w wersjach:
- C 200 (2.0 R4, 177 koni mechanicznych i 270 niutonometrów)
- C 250 (2.0 R4, 218 koni mechanicznych i 320 niutonometrów)
- C 300 (2.0 R4, 258 koni mechanicznych i 400 niutonometrów)
- C 200 d (2.0 R4, 163 konie mechaniczne, 380 niutonometrów)
- C 220 d (2.0 R4, 200 koni mechanicznych, 420 niutonometrów)
- C 400 e (PHEV, 395 koni mechanicznych, 650 niutonometrów, bateria 19,53 kWh, 100 km zasięgu WLTP w trybie elektrycznym)
Podobnie jak Mercedes GLE, odświeżone wydanie prezentowanego modelu będzie dysponowało tylną osią skrętną (w opcji), która zapewni jeszcze lepsze właściwości jezdne i średnicę zawracania wynoszącą zaledwie 10,6 metra.
Producent zastosował także inne rozwiązania zwiększające komfort i bezpieczeństwo. Nowy Mercedes-Benz Klasy C posiada lepsze wycieszenie, co oznacza większą liczbę mat wygłuszających. Auto może mieć nawet 10 kamer i pięć radarów. Wisienką na torcie są wspomniane reflektory, które zapewniają inteligentne kierowanie snopem światła. Ceny zostaną ujawnione w najbliższych dniach. Mogą być nieco wyższe, niż w przypadku aktualnego wydania.


