w

Nissan Primera może wrócić. W jakim wydaniu?

Nissan Primera III - front
Nissan Primera III - przód

Ten dobrze znany model doczekał się trzech generacji, z których ostatnia zakończyła swoją misję rynkową w 2007 roku. Tak, minęły już prawie dwie dekady od wycofania go z oferty. Czy Nissan Primera doczeka się czwartego wydania? Istnieje takie prawdopodobieństwo.

Nissan Primera – historia prawdziwa

Podejście japońskiej marki do klasy średniej zmieniało się z czasem. Ewolucja była związana z trendami, które determinowały odpowiednie decyzje dotyczące oferty produktowej. Zanim Nissan Primera ujrzał światło dzienne, reprezentantem tego producenta był model Bluebird. W Polsce zupełnie nieznany.

Gdy pojawiła się Primera, klienci zaczęli wyraźniej dostrzegać Nissana w segmencie D. Jej pierwsze wcielenie (P10) miało swój debiut w 1990 roku. Występowała jako sedan, liftback i kombi. Napędy? Przedni i AWD. Skrzynie? Pięciobiegowe manuale lub czterobiegowe automaty. Krótko mówiąc, oferta była bardzo szeroka.

W 1998 roku pojawiła się druga generacja, która była aktualizacją pierwotnego modelu. Nie było mowy o jakiekolwiek rewolucji. Co ciekawe, miała swojego odpowiednika premium, który otrzymał logo Infiniti.

Nissan Primera III Sedan
Nissan Primera III Sedan – tył

Ostatnia z dotychczasowych Primer uchodziła za rewolucję – szczególnie stylistyczną. Przez nietypowy design, wzbudziła kontrowersje. Z każdym nadwoziem (sedan, liftback, kombi) wyglądała nietypowo, co stanowiło znaczący wyróżnik.

Miała swoje zalety (ładne i przestronne wnętrze, dobre silniki wysokoprężne), ale potrafiła także płatać figle, co miało związek ze skomplikowaną, nierzadko irytującą elektroniką. Mimo tego, zaznaczyła swoją obecność.

Zmiana trendów

Wspomniana moda motoryzacyjna sprawiała, że segment D zaczął się wyraźnie zmieniać. Coraz większa liczba marek rezygnuje z klasycznych wariantów nadwoziowych na rzecz SUV-ów i crossoverów. Wystarczy wspomnieć o Kii, Hyundaiu czy Fordzie.

Japońska firma poszła tą samą drogą – i to jeszcze wcześniej, bo już w 2007 roku. Nissan Primera przeszedł do historii i nie doczekał się bezpośredniego następcy. W klasie średniej honoru zaczął bronić Nissan X-Trail. I broni go do dziś.

Czy duży SUV zaspokaja całe zainteresowanie klientów tego producenta? Wydaje się, że nie. Konkurencja wypełnia kolejne nisze, dlatego Japończycy rozważają wprowadzenie alternatywy o słusznych gabarytach.

I jest to dobry kierunek, biorąc pod uwagę tendencje rynkowe. Liczba rywali wzrasta (szczególnie tych z Państwa Środka), dlatego najlepiej zaoferować taką gamę produktów, w której każdy znajdzie coś dla siebie

Czy Nissan Primera ma sens?

Wprowadzenie kolejnego modelu jest dobrym posunięciem, jeżeli jego target nie będzie powielał się z którymś z dotychczasowych reprezentantów gamy. Krótko mówiąc, nowy Nissan Primera musi wyróżniać się na tle pozostałych produktów.

Czy to oznacza, że możemy spodziewać się sedana? Teoretycznie, nie ma sensu wprowadzać mniej praktycznego nadwozia, chyba że chodzi jedynie o wpływ wizerunkowy. Byłoby to jednak ryzykowne.

Niektórych może zaskoczyć, że takie auto już istnieje. To Nissan N7, który powstał we współpracy z chińskim koncernem Dongfeng – w ramach spółki joint venture. Jego europejski debiut wydaje się możliwy, przynajmniej teoretycznie.

Znacznie ciekawszym rozwiązaniem jest uzupełnienie oferty czymś modnym. I tu bardziej pasowałby crossover o dynamicznej linii – przy zachowaniu odpowiedniego poziomu praktyczności we wnętrzu.

Taki Nissan Primera miałby szanse na wzbudzenie odpowiedniego zainteresowania. Trzeba jednak liczyć się z tym, że zostanie uzupełniony napędem elektrycznym. A to nie jest pożądane przez licznych klientów.

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Duży Citroen C5 X - kabina

Duży Citroen taniej o 41 380 zł. Tej oferty nie warto lekceważyć

SEAT Arona Style

Popularne Seaty zostaną na dłużej. Producent zmienia strategię