Usługa dowozu jest popularna od kilku dekad. Co ciekawe, niektóre samochody zostały specjalnie przystosowane do jej wykonywania. A to jeden z tych najbardziej intrygujących.
To bez wątpienia najfajniejszy pojazd dostawcy pizzy jaki kiedykolwiek widzieliśmy. Niektórych może zaskoczyć, że pochodzi z lat 80. ubiegłego wieku. Klienci zawsze doceniali jego design, choć osoby, które nim jeździły nie zawsze były zachwycone. No cóż, praca nie zawsze jest wygodna…
Cóż to takiego? Nosi nazwę Tritan A2 Aero i został stworzony specjalnie dla Domino’s Pizza, czyli sieci, która działa na światowym rynku od ponad sześciu dekad. Jako że powstało jedynie dziesięć egzemplarzy, mówimy o naprawdę cennym autku.
Najfajniejszy pojazd dostawcy pizzy – aukcja
Samochód wygląda, jak bolid zaprojektowany do próby bicia rekordu prędkości. Pod względem współczynnika oporu powietrza cx 0,15) mógłby zaimponować współczesnym modelom.
Jego widok w latach 80. na pewno wzbudzał sensację. Zresztą, nawet dziś robi wrażenie. To był świetny chwyt marketingowy. Fani motoryzacji mogli chcieć zamówić „placka”, żeby zobaczyć ten wynalazek. Z pewnością zdarzało się to stosunkowo często.
>Ford E-Transit Courier 2024 ujawniony. Nowy dostawczak do zadań miejskich
Najfajniejszy pojazd dostawcy pizzy trafił na testy w 1985 roku, czyli niemal czterdzieści lat temu. Jego sercem jest silnik rotacyjny, oczywiście benzynowy, firmy Syvaro, który generuje zaledwie 30 koni mechanicznych. Mimo skromnej mocy, lekka, opływowa konstrukcja pozwalała, by rozpędzać się do 153 km/h, a jednocześnie zużywać zaledwie 2,9 litra paliwa na 100 kilometrów.
Mimo braku ekologicznych rozwiązań, jest to pojazd, który nie szkodzi środowisku tak bardzo, jak część tych aktualnie oferowanych. Kluczem do sukcesu są tu gabaryty, masa, prosta budowa i skromna moc.

Wbrew pozorom, sami dostawcy nie chwalili A2 Aero. Powodów jest co najmniej kilka. Pierwszy to kiepska widoczność. Drugi to ograniczony komfort i nisko osadzony fotel. Do tego przesuwany dach utrudniał wsiadanie i wysiadanie, co przy takiej częstotliwości mogło irytować.
Mimo wszystko, jest to kawał historii. Prezentowana sztuka (jedna z dziesięciu wyprodukowanych) trafi na aukcję Mecum w Las Vegas. Ma ona potrwać od 9 do 11 listopada. Wycena nie jest podana, ale jeden z egzemplarzy został sprzedany cztery lata temu za 44 800 dolarów.


