Wizyta tak utytułowanego kierowcy rajdowego jest prawdziwą gratką dla mediów zajmujących się sportem motorowym. W ramach spotkania zorganizowanego przez rumuńską markę udało się porozmawiać z faworytem do zdobycia kolejnego tytułu. Mistrz Dakaru podzielił się swoimi spostrzeżeniami i nie krył sympatii do Polaków.
Nasser Al-Attiyah, czyli sportowiec klasy wyższej
Biorąc pod uwagę jego dorobek, trudno byłoby wskazać polskiego odpowiednika. Choć nasi kierowcy niejednokrotnie osiągali sukcesy na arenie międzynarodowej, Nasser Al-Attiyah ma tak duży bagaż osiągnięć, że mógłby nim obdarować niemal wszystkich najlepszych znad Wisły. Widać tu pewne zbieżności z Robertem Kubicą, ale nasz rodak, choć zdobył tytuł WRC2, bardziej kojarzony jest z wyścigami.
Jego historia jest bardzo ciekawa. Mistrz Dakaru urodził się w 1970 roku w Katarze. Ojciec zaszczepił w nim pasję do szeroko pojętej aktywności fizycznej. Stwierdził, że: „Tylko sport pozwoli Ci twardo stąpać po ziemi”. Młody Nasser uznał, że to właściwy kierunek.
Niektórych z pewnością zaskoczy, że jest olimpijczykiem z ogromnymi dokonaniami. Pokochał skeet (strzelanie do rzutek) – z pełną wzajemnością, czego dowodem są liczne medale (w tym brązowy zdobyty na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku). Wielokrotnie wygrywał także mistrzostwa w Azji.
Z olimpiady za kierownicę
Jego sportowa droga znalazła również swoją przestrzeń w motoryzacji. Nasser Al-Attiyah ma we krwi rywalizację, dlatego zawitał na licznych odcinkach specjalnych. Swój pierwszy start odbył w 1989 roku. Były to krajowe mistrzostwa. Później coraz częściej pojawiał się na OS-ach poza granicami Kataru.

Seria sukcesów zaczęła się w 2003 roku, kiedy zdobył pierwsze mistrzostwo Bliskiego Wschodu w rajdach samochodowych. Ten sukces powtórzył w latach 2005 i 2008. W międzyczasie zdobył tytuł w klasie aut produkcyjnych w Rajdowych Mistrzostwach Świata (2006 r.).
Jego zamiłowanie do off-roadu zaowocowało kolejnymi triumfami. W 2008 zdobył Puchar Świata FIA w rajdach terenowych. Największe osiągnięcie miało jednak dopiero nadejść. Trzy lata później wygrał w najtrudniejszym rajdzie terenowym na tej planecie. Dziś to pięciokrotny Mistrz Dakaru – z apetytem na kolejne zwycięstwo.
Mistrz Dakaru o rajdówce i Polakach
Dzięki kameralnemu wydarzeniu, Nasser Al-Attiyah był bardzo blisko mediów i mógł swobodnie odpowiadać na liczne pytania. Mówiąc o Dakarze, nie krył ekscytacji związanej z nowym partnerem. Decydując się na współpracę z Dacią, wyznaczył sobie kolejny cel. Stał się częścią zupełnie nowego projektu, który na jego fundamencie ma szansę odnieść największe sukcesy.

Mistrz Dakaru docenił zaawansowanie technologiczne, którym charakteryzuje się nowa konstrukcja jego rajdówki. Sandrider to skomplikowany, bardzo wydajny pojazd, który nie ma niczego wspólnego z Dusterem czy Bigsterem. To akurat nie dziwi, skoro mówimy o pokonywaniu wydm czy kamienistych szlaków z prędkościami zbliżonymi do 170 km/h. Oto specyfikacja rajdówki:
- Konstrukcja nośna: rama rurowa
- Nadwozie: włókno węglowe
- Silnik: V6, 3 litry, biturbo, bezpośredni wtrysk
- Moc maksymalna: 265 kW / 360 KM przy 5000 obr./min
- Maks. moment: 539 Nm przy 4250 obr./min
- Napęd: 4×4
- Skrzynia: sekwencyjna, 6-stopniowa
- Zawieszenie: podwójne trójkątne wahacze poprzeczne
- Skok zawieszenia: 350 mm
- Wymiary (D/S/W): 4140 × 2290 × 1810 mm
Katarczyk wspomniał również o swoich relacjach z Polakami, które zawsze powstawały dzięki pasji do motoryzacji. „Gdy pierwszy raz tu przyjechałem, już każdy wiedział, kim jest Nasser Al-Attiyah. To miłe, ale przede wszystkim pokazuje zamiłowanie do motorsportu”.
Wielokrotny zwycięzca Rajdu Dakar odnosił sukcesy również w naszym kraju. W 2016 roku wygrał Baja Poland – prowadząc od pierwszego odcinka aż do ostatniego. Stwierdził, że lubi polskie rajdy, bo: „są trudne i wymagają więcej umiejętności”.


