w ,

Mercedes Sprinter 316 CDI – Arystokrata

Wkrótce Sprinter będzie obchodził 20. urodziny. Od czasu, kiedy w 1995 roku pierwsze egzemplarze zjechały z taśm produkcyjnych, przeszedł dwie zmiany modelowe i trzy liftingi. Kilka dni temu nasza redakcja zmierzyła się w teście ze Sprinterem II generacji, po pierwszym, bardzo głębokim liftingu.

 

Z zewnątrz?
Do testu otrzymaliśmy wersję kombi z 6-osobową kabina pasażerską i ograniczoną specjalną zabudową częścią ładunkową. Auto sprawiało imponujące wrażenie. Prawie 7 metrów od przedniego do tylnego zderzaka to dobre 2 metry więcej, niż mierzy standardowa S-Klasa. Skąd ten ?wtręt?? Otóż, w naszej opinii, Sprinter to taka S-Klasa wśród pojazdów użytkowych o ładowności do 3,5 tony.

 

Już na pierwszy rzut oka widać, co w nim ?podliftowano?. Nowy przód jest tak elegancki, że mógłby bez wstydu trafić do auta osobowego. Nowa krata grilla została pokryta warstwą chromowego lakieru. Nowe lampy są omalże identyczne jak te z osobówek Mercedesa. Charakteru nadał też Sprinterowi od nowa zaprojektowany przedni zderzak z głęboko osadzonymi halogenami. Trzeba przyznać, że pierwsze wrażenie było piorunujące.

 

Tył auta w zasadzie bez zmian. W testowym modelu wyróżniał się jedynie próg, wydatnie pomagający dostać się do przepastnego wnętrza przestrzeni ładunkowej i kamera cofania umieszczona na specjalnym wysięgniku nad tylnymi drzwiami. W aucie tych gabarytów taka kamera przydaje się nie tylko na parkingach, ale też w czasie załadunku. Wystarczy tylko włączyć wsteczny?.

 

Warto też dodać, że boczne drzwi wiodące do przestrzeni pasażerskiej otwierały się automatycznie. To bardzo wygodne, zwarzywszy że miały wielkość? standardowych drzwi do stodoły.

 

? i w środku
Wnętrze auta w zasadzie bez zmian. Całość poskładano z elementów znanych z innych modeli Mercedesa. I to nie tylko tych użytkowych. Strefa audio czy sterowanie klimatyzacją ? identyczne jak w autach osobowych. Tak samo, jak zegary. Wszystko zmontowane z pietyzmem godnym koncernu ze Stuttgartu. Nawet materiały, z których wnętrze zmontowano w ogóle nie kojarzą się z autem nomen omen do ciężkiej pracy.
Siedzenia pasażerów, i to zarówno tych z przodu jak i z części środkowej, są bardzo wygodne. Fotel kierowcy, pochodził wprost z Actrosa lub Atego. Zawieszony na pneumatyce, regulowany w każdym możliwym kierunku czynił prace kierowcy wyjątkowo komfortową.

 

Wnętrze mogłoby służyć za wzorzec ergonomii. W aucie tych gabarytów kierowca musi, po prostu musi mieć nieskrępowany dostęp do każdego włącznika czy przycisku. I? ma. Nawet skrępowany pasami bezpieczeństwa, w zasadzie bez odrywania pleców od oparcia fotela może dosięgnąć do każdego włącznika i pokrętła. Takie cuda nie każdemu producentowi się udają. Tym bardziej chwała Mercedesowi.

 

Dwa łyki arytmetyki
?Nasz? testowy Sprinter jest autem o imponujących gabarytach: 6961 mm długości, 2815 wysokości i 1993 mm szerokości. Rozstaw osi wynosi 4325 mm. Waży, od 2200 do 2300 kg. W przestrzeni ładunkowej mieści się około 15,5 metra sześciennego ładunku. Maksymalna długość ładunku wynosi 4300 mm a cargo mierzy 7,1 metra kwadratowego powierzchni. Robi wrażenie. A to nie wszystko. Auto może ciągnąć 2-tonową przyczepę z hamulcem najazdowym lub 750-kilogramową bez hamulca.

 

Technologia
Testowy egzemplarz napędzał znany z innych modeli marki silnik Diesla mocy 163 KM (dostępnych przy 3800 obr.). Jego maksymalny moment to 360 Nm dostępnych już od 1400 obrotów! I to w aucie czuć, bo na trasie Sprinter radził sobie bez trudu (czyt. pozostawiał w tyle) z większością aut segmentu B. I choć w przypadku auta użytkowego prędkość i przyspieszenie nie są wartościami najważniejszymi, to kiedy trzeba wyprzedzić litewskiego laweciarza, zaprawdę powiadam Wam, przydają się.

 

Napęd na tylne koła przenosiła 7-stopniowa skrzynia automatyczna. Tak, automat w aucie użytkowym to rozwiązanie idealne. Sprawdza się zarówno w miejskich korkach, gdy nie trzeba bez przerwy wachlować lewarkiem zmiany biegów jak i w trasie, gdy auto prowadzi tempomat.

 

Auto użytkowe, w dobie eko-paranoi, ale też powszechnego zaciskania pasa, musi być oszczędne. Według katalogu, Sprinter powinien konsumować 8,7 litra ON w ruchu miejskim, 6,3 na trasie i 7,2 średnio. I tu, spore zeskocznie. W redakcyjnym teście Sprinter (przyznaję bez bicia, nie był ładowany na maxa) skonsumował średnio 6,7 litra ON. Wynik, bardziej niż zacny!

 

Wrażenia z jazdy
To typowy pojazd użytkowy, który prowadzi się prawie jak auto osobowe. Tyle że dłuższe. Musimy tylko pamiętać o długim tyle i dalej ?wypuszczać? przód auta. Poza tym, jazda wysokim i długim Sprinterem może dostarczyć sporo frajdy. Oczywiście, przedłużony i podwyższony Sprinter nie będzie nigdy królem miejskiej dżungli i wygodniej dzieciaki do szkoły odwieźć A-Klasą, ale? w trasie radzi sobie rewelacyjnie. Zapewnia bardzo wysoki komfort pracy dla kierowcy, sporo wygody pasażerom i dużo miejsca na ładunek. Nie sposób przyczepić się do zawieszenia. Auto z 800 kg na pokładzie oraz sporych gabarytów ?drajwerem? majestatycznie przejeżdżało koleiny i dziury w drodze. Nawet w zakrętach, kiedy tylko pamiętamy o gabarytach auta, nie ma najmniejszego problemu z zaczepieniem o coś albo z uciekającym zadem pojazdu. Fakt, wysoki Mercedes jest wrażliwy na podmuchy silnego, bocznego wiatru. Ale przy wysokości ponad 2,8 metra i długości prawie 7 metrów powierzchnia boczna to bez mała 20 metrów kwadratowych. Wystarczy jednak odrobina wyobraźni.

 

Inny aspekt to widoczność z kabiny. I tego konstruktorzy nie zaniedbali. Do przodu i na boki, dzięki wysoko posadowionemu fotelowi kierowcy widzimy idealnie. Do tyłu też, bo pomaga kamera z bardzo szerokim kątem obserwacji tego, co za nami i w tzw. martwym polu.

 

Okiem przedsiębiorcy
Auto jest przeznaczone tylko i wyłącznie dla odbiorcy firmowego. Z racji gabarytów nie nadaje się do miejskich eskapad od klubu do klubu. No, chyba że ma ktoś fantazje i cierpliwość do szukania miejsc parkingowych. Podwójnych zresztą. Ale jako auto firmowe, do przewozu ludzi, sprzętu i czegoś jeszcze podczepionego na haku, Sprinter jest rozwiązaniem IDEALNYM.

 

Trudno jest wycenić auto, które testowaliśmy. Bo tak naprawdę, było zabudowane bardzo niestandardowo. Dlatego, może nieco ogólnie. Otóż Sprinter po face liftingu kosztuje od 83 500 zł. netto. Zakupu dokonamy przez bank Mercedesa w salonach delareskich. Na raty, poprzez kredyt standardowy: elastycznie ustalana wysokość rat jak i okres umowy, z równymi lub malejącymi ratami miesięcznymi i bez limitu kilometrów. Druga możliwość zakupu kredytowego to kredyt balonowy z mniejszymi ratami miesięcznymi, dzięki balonowej racie końcowej.

 

Leasing na samochody Mercedesa dostępny jest w 3 opcjach. Pierwsza to finansowanie operacyjne, czyli stała lub zmienna wysokość miesięcznej raty leasingowej, elastyczny wybór wkładu własnego i terminy płatności.

 

Leas and Drive to stałe miesięczne raty leasingowe i niewielki wkład własny, możliwość zwrotu pojazdu pod koniec okresu leasingowania oraz niezmienna wartość końcowa auta.

 

Charter Way Sernice Leasing to natomiast klasyczny leasing łączony z umowa o serwisowanie auta gwarantujący kompletny serwis w kosztach oraz niższe koszty czynności administracyjnych i same koszty leasingu.

 

Podsumowanie
Tydzień za kierownicą Mercedesa Sprintera będziemy wspominali bardzo sympatycznie. Po pierwsze dlatego, że to naprawdę przyjemne w prowadzeniu, choć spore auto. Po drugie, bo lubimy, nawet w autach tzw. użytkowych, komforcik, którego w Sprinterze nie brakuje. Po trzecie, bo duży może więcej?.

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

Rafał Łakus

Napisane przez Rafał Łakus

Dodaj komentarz

Avatar

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Radisic i Rouet w katowickiej BWA ? recenzja wystaw

Trend spadkowy cen paliw zahamowany