Nomenklatura niemieckiej marki może niektórych wprowadzać w błąd. Tak naprawdę w aktualnej gamie nie ma trzydrzwiowej wersji modelu klasy średniej-wyższej.
Mercedes Klasy E Coupe 2025 nie istnieje. Mniej dociekliwi mogą kazać popukać się w głowę wskazując drugą dłonią na model CLE. Fakt, taka nazwa sugeruje elegancki wariant na bazie wspomnianego auta, ale to pozory.
Skąd ten wniosek? Wystarczy spojrzeć do wnętrza albo zwrócić uwagę na wymiary. Wtedy szybko okaże się, że CLE jest bardzo blisko spokrewnione z Klasą C. I właśnie na tym aucie bazuje. Dlaczego więc nie zdecydowano się na bardziej logiczne określenie, czyli CLC? Powody mogą być dwa.

Pierwszy z nich to kwestia wizerunkowa. CLE zastępuje tak naprawdę dwa coupe (C i E), dlatego może mieć nazwę większego modelu, żeby brzmiało to lepiej i dodawało odrobinę prestiżu. Drugi wątek dotyczy historii.
>Ta 800-konna limuzyna przyspiesza, jak Ferrari. Kupisz ją w polskich salonach
W przeszłości istniał już model CLC i był to odpowiednik Serii 3 Compact. Jak wszyscy doskonale wiedzą, ani jeden, ani drugi nie ujmował urodą. Auta nie odniosły sukcesu rynkowego. Mercedes mógł nie chcieć odniesień do wspomnianego auta, które projektowo i nadwoziowo nie ma pozwala nazywać go poprzednikiem aktualnie oferowanego modelu.
Mercedes Klasy E Coupe 2025 – może taki?
Obecność CLE jednoznacznie sugeruje, że niemiecka marka nie ma w planach tworzenia kolejnej, trzydrzwiowej wersji – dochodziłoby bowiem do wewnętrznej konkurencji. Do sieci trafiły jednak bardzo ciekawe grafiki, które przedstawiają, jak mogłaby wyglądać Klasa E Coupe w nowym wydaniu.

Projekt został wykonany przez Sugar Design. Oparto go już na nowej generacji, o czym świadczy bardzo ładny front z charakterystycznymi reflektorami i grillem o gwiazdkowej fakturze. Z tyłu natomiast zastosowano światła i dekory z sedana.
Linia auta jest oczywiście bardzo elegancka. Uzupełniają ją masywne błotniki, chowane klamki, turbinowe felgi oraz przeszklenia pozbawione środkowego słupka. Taka E-Klasa robiłaby jeszcze większe wrażenie na drogach. Niestety, to raczej nigdy nie będzie mieć miejsca. A szkoda!


