Europejski przemysł motoryzacyjny znajduje się na rozdrożu, co jest efektem nieprzemyślanej polityki lokalnych rządów. Producenci, którzy zaufali władzom muszą teraz zmieniać strategie, by przetrwać. Najlepszym sposobem jest dywersyfikacja produktowa. I właśnie ten kierunek obrała marka ze Stuttgartu. W jej gamie znajdują się zarówno hybrydowe, jak i elektryczne propozycje. Jedną z nowości jest Mercedes-Benz GLC 400, który ma łączyć szereg pożądanych cech. Z jakim skutkiem?
Świetlne widowisko
Trzeba uczciwie przyznać, że azjatyckie trendy są coraz częściej wykorzystywane na Starym Kontynencie. Choć design jest zawsze kwestią gustu, nietrudno odnieść wrażenie, że niektóre projekty mają zainteresować klientów spoza naszego regionu. I tak też jest w tym przypadku. To jednak nie oznacza, że nie ma na czym zawiesić oka. Wprost przeciwnie.
Mercedes-Benz GLC 400 wygląda naprawdę widowiskowo. Poprzednik jest przy nim wyjątkowo konserwatywną propozycją. Można założyć, że firmie zależało na zwiększenie grupy docelowej. Krótko mówiąc, nowość ma przyciągnąć także młodszych nabywców.

Pas przedni to nie tylko zaawansowane reflektory LED. Całe show kradnie grill, który składa się z niemal tysiąca diod. W lusterkach poprzedzającego pojazdu może przywodzić na myśl telewizor, szczególnie po zmroku. Podejrzewam, że jego wymiana będzie droższa, niż w przypadku klasycznej atrapy chłodnicy.
Proporcje niemieckiego SUV-a są spójne i mają w sobie nawet odrobinę stylistycznej dynamiki. Linia dachu wyraźnie opada, czego konsekwencją są zwężające się przeszklenia. Chowane klamki mogłyby zostać zastąpione tymi zwykłymi, które również nie muszą wystawać poza obrys karoserii. Byłyby wygodniejsze w użyciu.

Tył zdobi charakterystyczny pas świetlny, który tworzy nową tożsamość nurtu designu. Podobny motyw zastosowano również w najnowszym CLA. Dzięki ciemnym kloszom ma w sobie lekko sportowy sznyt.
Gabaryty prezentowanego modelu są znaczące. Ma 4845 milimetrów długości, 2089 milimetrów szerokości (z lusterkami) i 1644 milimetry wysokości. To oznacza, że jest niewiele mniejszy, niż aktualnie oferowany model GLE.
Mercedes-Benz GLC 400 od środka
Jeżeli ktoś oczekuje konserwatywnego projektu kokpitu, to musi poszukać kolejnego auta na rynku wtórnym. Niemiecki producent stawia na high-tech, czego przykładem jest właśnie ten model. Podobnie jak najnowsza Klasa S, uległ „całkowitej ekranizacji”.
Tafla w której zgrupowano trzy elementy wyświetlające informacje prezentuje się nad wyraz nowocześnie. Ma jednak swoje wady. Pod względem ergonomicznym jest daleka od ideału. Poza tym, odciski palców po dezaktywacji nie są estetyczne.
Lista zalet jest na szczęście nieco dłuższa. Zegary oferują bardzo ładne motywy, które można szeroko konfigurować. Wzór klasycznych tarcz też jest dostępny, co ucieszy konserwatywnych fanów motoryzacji.

Centralny ekran oferuje szereg udogodnień. Wszystko działa szybko i płynnie. Obsługa głosowa jest jeszcze lepsza, niż dotychczas, co jest zasługą sztucznej inteligencji. Niemniej jednak do ideału jeszcze trochę brakuje.
Wyświetlacz pasażera stanowi gadżet, który nie odgrywa żadnej istotnej roli. Został zgrabniej wkomponowany, niż w Audi Q5, ale bez niego nikt raczej nie organizowałby protestów. Atrakcyjny dekor w klasycznej strukturze (i o innym kształcie), mógłby prezentować się jeszcze lepiej.
Jakość wykończenia jest dobra. Tworzywa w zasięgu ręki są raczej starannie spasowane, choć są pewne wyjątki. Można odnieść wrażenie, że droga do Klasy E jest w tej kategorii jeszcze daleka. Jeżeli chodzi o praktyczność, to nie ma powodów do narzekania. Wiszący tunel oferuje szereg przydatnych rozwiązań, a w kieszeniach drzwi zmieszczą się spore butelki. Aby Mercedes-Benz GLC 400 jeszcze skuteczniej przypominał dyskotekę, oświetlenie nastrojowe jest niemal bezgraniczne. Użytkownik może dobierać kolory, natężenie i sposób wyświetlania.

Fotele wyglądają przyzwoicie, a przy tym zapewniają szeroki zakres regulacji – z wyjątkiem zagłówka, który może nie spełnić oczekiwań najwyższych osób. Podparcie boczne jest skuteczne. Cieszy także wysuwana końcówka siedziska.
Na tylnej kanapie jest naprawdę sporo przestrzeni, szczególnie na nogi. Dwóch wysokich pasażerów odbędzie tu bardzo wygodną podróż. Środkowe miejsce jest węższe i gorzej wyprofilowane.
Użytkownicy mają do dyspozycji dodatkowe dysze nawiewu i szklany dach z podświetleniem w gwiazdki. Wygląda widowiskowo i oferuje mleczne przyciemnienie w stylu solarbay z Renault Rafale, ale klasyczna roleta byłaby skuteczniejsza.

W bagażniku też można dostrzec charakter premium. Wykończenie tapicerką pokrywa każdy istotny element, w tym burty. Kubatura kufra zapewnia łatwe wykorzystanie przestrzeni. Pojemność wynosi 570 litrów, co daje już rodzinne możliwości.
Wśród praktycznych rozwiązań należy wskazać podwójną podłogę bagażnika, haczyki, gniazdo 12V i dodatkową wnękę. Próg załadunku został osadzony stosunkowo wysoko, ale za to sam otwór jest bardzo duży.
Na tym nie koniec, ponieważ z pod maską znajduje się przedni bagażnik, który oferuje dodatkowo 128 litrów. Nie jest to dużo, ale wystarczy, na umieszczenie przewodów ładowania lub mniejszych przedmiotów.
Nowy Mercedes-Benz GLC 400 4MATIC – dane techniczne
Wkrótce do oferty dołączą kolejne wydania tego modelu, ale póki co jest dostępny w wersjach elektrycznych. Ta prezentowana jest najmocniejszą z dotychczasowych. Opiera się na dwóch jednostkach – po jednej na oś.
Potencjał systemowy tego układu sięga 489 koni mechanicznych i 800 niutonometrów. To spore wartości, ale należy dodać, że Mercedes-Benz GLC 400 4MATIC waży aż 2535 kilogramów. Czy to ekologiczne? Można dyskutować.
Potencjał jest jednak duży. Za jego przenoszenie odpowiada dwubiegowy automat. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje zaledwie 4,3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 210 km/h. Nowość ze Stuttgartu może więc bez kompleksów rywalizować z BMW iX3.

Bardzo ważnym elementem układu jest akumulator trakcyjny o pojemności 94 kWh netto. Producent podaje, że tyle wystarczy, by pokonać 672 kilometry w cyklu mieszanym. I jest to bliskie prawdy, gdy użytkownik stawia na przepisowe, przewidujące użytkowanie. Jadąc tylko po autostradach, da się przejechać nawet 450 kilometrów, co jest pierwszym krokiem w stronę realnej użyteczności na dłuższych dystansach.
Jeżeli chodzi o ładowanie, to też nie budzi zastrzeżeń. Maksymalna moc sięga 330 kW, co przekłada się na uzupełnienie energii od 10 do 80 procent w 22 minuty. Wykorzystanie wallboxa wydłuży proces do 10,5 godziny. Różnica jest kolosalna, ale pamiętajmy, że komercyjna stacja oferująca dużą moc będzie bardzo drogim źródłem energii. Coś za coś.
Wrażenia z jazdy
Charakterystyka prowadzenia tego samochodu jest naprawdę nietypowa. Czuć jego masę, ale i tak świetnie sobie radzi w zakrętach, co jest swego rodzaju pozorowaniem lekkości – jakkolwiek to brzmi. Kierowca na tym zyskuje zarówno podczas dynamicznej, jak i spokojnej jazdy.
Duża w tym zasługa tylnej osi skrętnej, która skutecznie eliminuje podsterowność. Nie jestem zwolennikiem elektrycznych SUV-ów, ale ten zapewnia optymalne właściwości jezdne, co warto docenić. Oferuje w tej kategorii poziom GLE Coupe.

Odniosłem wrażenie, że kluczowym elementem w tym zestawie jest zawieszenie. Świetnie tłumi nierówności, bez względu na ich rodzaj. Inżynierowie zestroili je wręcz idealnie, co na pewno nie było łatwe przy takiej masie własnej. Warte uwagi jest też skuteczne wyciszenie.
Potencjał silnikowy nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Ze względu na charakterystykę układu elektrycznego, Mercedes-Benz GLC 400 4MATIC zapewnia wręcz natychmiastową reakcję. To oznacza bezpieczne wyprzedzanie w niemal każdych warunkach.
Praca systemów wsparcia jest wyraźna, ale daleka od inwazyjnej, co w dzisiejszych czasach nie jest takie oczywiste. Jeżeli użytkownik oczekuje dezaktywacji asystentów, może zrobić to w miarę szybko w ustawieniach.
Ile kosztuje i dla kogo powstał Mercedes-Benz GLC 400 4MATIC?
Jak sugeruje konfigurator, topowe wydanie tego modelu z napędem elektrycznym startuje od 319 900 zł. Pamiętajmy jednak, że marki premium oferują szereg dodatków, które zwiększają wydatek. Dealerzy na szczęście stosują już rabaty, co potwierdzają pierwsze oferty.

Jeżeli chodzi o wyposażenie standardowe, to też jest lepsze, niż można było przypuszczać. Mercedes-Benz GLC 400 4MATIC w podstawowym wydaniu oddaje do dyspozycji m.in.:
- sportową kierownicę
- dach panoramiczny
- przyciemniane szyby z termoizolacją
- 19-calowe felgi aluminiowe
- oświetlenie nastrojowe
- reflektory LED High Performance
- przedni bagażnik
- elektrycznie otwieraną klapę bagażnika
- elektrycznie regulowane i podgrzewane fotele
- automatyczną klimatyzację
- cyfrowe wskaźniki
- ekran multimedialny MBUX
- pakiet asystentów jazdy
- selektor trybów jazdy
Jaki ma target ten samochód? Aspekty ekologiczne należy włożyć między bajki, szczególnie przy 2,5 tony masy własnej, która prawnie uniemożliwia nawet parkowanie na chodnikach. To dopracowany SUV o świetnych osiągach, który powstał dla zamożnych klientów oczekujących modnego auta z napędem elektrycznym.
Nie uratuje planety, ale pozwala na swobodniejsze użytkowanie pojazdu z układem akumulatorowym. Jeżeli jednak kierowca zdecyduje się na korzystanie z komercyjnych ładowarek (co skraca czas uzupełniania energii), to musi liczyć się z większymi kosztami eksploatacji.


