Jak tak dalej pójdzie, to rosyjscy milionerzy będą mogli kupować auta jedynie na rynku wtórnym.
Zachód jednoczy siły, by w końcu zmusić 70-letniego dyktatora do zakończenia inwazji na Ukrainę. Lamborghini i Ferrari dołączają do grona oburzonych i wstrzymują wszelkie działania w Rosji, co jest jedyną słuszną decyzją.
Jak można się domyślać, były to dwa niezależne komunikaty, ponieważ obie marki nie mają ze sobą niczego wspólnego poza podobnym profilem klienta. Należą do konkurencyjnych koncernów.
Ważne deklaracje
Lamborghini nie było przesadnie konkretne w wyrazie, ale wiadomo, że zawiesza biznes w Rosji na wszystkich możliwych szczeblach. Co więcej, przekaże pewną sumę do wybranej agencji ONZ odpowiedzialnej za pomoc uchodźcom z Ukrainy. Nie wiadomo jednak, o jaką kwotę chodzi.
Nieco bardziej szczegółowe było Ferrari. Włoska, legendarna marka wyraziła ubolewanie oraz przeznaczyła milion euro na cele humanitarne związane z rosyjską inwazją na Ukrainie.

„Chociaż mamy nadzieję na szybki powrót do dialogu i pokojowe rozwiązanie, nie możemy pozostać obojętni na cierpienie wszystkich poszkodowanych. Nasze myśli i wsparcie wychodzą do nich. Odgrywamy naszą niewielką rolę obok instytucji, które przynoszą natychmiastową ulgę tej sytuacji” – stwierdził Benedetto Vigna, dyrektor generalny Ferrari.
Pozostaje mieć nadzieję, że presja na różnych frontach w końcu przyniesie oczekiwane rezultaty. Putin nie ma dla siebie dobrego wyjścia. A Ukraińcy nie zamierzają kapitulować.


