Doczekaliśmy się naprawdę dziwnych czasów. Z globalnego rynku znikają naprawdę udane samochody, które przed dekady były fundamentami nie tylko sprzedaży, ale też wizerunku licznych marek.
Taki los spotka także ten pojazd. To kultowy model japońskiej marki, który do dziś cieszy się dobrą opinią użytkowników. Poza tym, mimo dużego bagażu doświadczeń, pozostaje jednym z najlepiej narysowanych aut w swoim segmencie.
No właśnie, segment. To przedstawiciel klasy średniej, w której konwencjonalne odmiany nadwoziowe powoli ustępują miejsca tym „modnym”, rzekomo terenowym. No cóż, trudno walczyć z popytem.
>Ford Mondeo kończy swoją misję w Europie po 3 dekadach barwnej historii
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że opisywana maszyna podzieli los innych rodzimych samochodów z tej samej grupy. Przykładami mogą tu być Toyota Avensis, Suzuki Kizashi i Mitsubishi Galant. Uwzględniając całą Azję, jest tego jeszcze więcej (np. Hyundai i40 i Kia Optima).
Kultowy model żegna się z Japonią
Przejdźmy do rzeczy. Bohaterem tej smutnej historii jest Mazda 6, czyli flagowiec japońskiego producenta. Aktualnie oferowane, trzecie wcielenie doczekało się już dwóch liftingów. I trudno się dziwić, skoro jego konstrukcja zadebiutowała w 2012 roku. W aktualnych czasach to okres przeznaczony niemal na dwie generacje.

Mimo tego, japoński model wciąż wygląda bardzo dobrze – według niektórych najlepiej w całym segmencie D. Jego gama była stopniowo aktualizowana, dlatego niektóre silniki dostępne na rynku wtórnym nie są już oferowane na tym pierwotnym.

Wróćmy jednak do decyzji, która jest tu najważniejsza. Dlaczego kultowy model opuszcza swój rodzimy rynek? Władze Mazdy twierdzą, że modele z serii CX, czyli SUV-y zapełnią lukę po wycofaniu „Szóstki”.
Według nas to wybranie najłatwiejszej ścieżki. Przydałaby się realna alternatywa dla usuwanego modelu – choćby liftback z „terenowymi dodatkami”, aby wpisywał się w aktualne trendy. Niestety, niczego takiego nie ma w planach.
Produkcja Mazdy 6 ma zakończyć się w połowie kwietnia. Jeszcze w zeszłym roku mówiło się o następcy z napędem RWD, ale najwyraźniej były to plotki albo japońska marka po prostu zmieniła swoje plany.


