Koreańczycy w bardzo szybkim tempie rozwijają swoją gamę samochodów elektrycznych. Kolejnym ich reprezentantem jest KIA EV5, która zamierza osiągnąć spory sukces na Starym Kontynencie. Nie będzie to jednak łatwe, bo nawet w jej segmencie robi się bardzo ciasno. Wszystko za sprawą nowych konkurentów z Chin.
KIA EV5 – wydanie europejskie
Producent postanowił zostawić Europę na sam koniec. Po oficjalnych premierach w różnych zakątkach świata (nawet w Australii), nadszedł czas debiutu na Starym Kontynencie. Choć to kolejny crossover z napędem na prąd, może odegrać znaczącą rolę na rynku. KIA EV5 wydaje się praktyczną i pragmatyczną propozycją.
Podejrzewamy, że koreańskiej marce zależy na ograniczeniu kosztów w przypadku tego modelu, dlatego jego dystrybucja zostanie ograniczona do jednej wersji napędowej – przynajmniej na początku. Czy to źle? Możliwość wyboru zawsze jest zaletą z perspektywy konsumenta, ale też może wpływać na cenę produktu.

Trzeba więc zaufać władzom Kii i skupić się na tej konfiguracji, która będzie dostępna. Powinna spodobać się tym, którzy oczekują atrakcyjnego, nowoczesnego samochodu dysponującego wystarczającym poziomem wszechstronności.
Target będzie oczywiście ograniczony ze względu na konieczność posiadania lub dostępu do taniej/darmowej ładowarki. Niemniej jednak z badań wynika, że to coraz większa grupa potencjalnych odbiorców, co wiąże się z rozwojem infrastruktury.
Design zwracający uwagę
Odbiór stylistyki zależy od gustu i indywidualnych preferencji, ale należy uczciwie przyznać, że projektanci południowokoreańskiej firmy mają odwagę. KIA EV5 prezentuje się bardzo ciekawie i skutecznie pochłania spojrzenia. Praktycznie z każdej strony oferuje dużą dawkę indywidualizmu.
Front prezentuje się oryginalnie, co jest zasługą reflektorów o bardzo nietypowym kształcie. Złączono je listwą LED, która została wkomponowana w płaski panel zderzak. Jedyny wlot powietrza został umieszczony na samym dole.

Uwagę zwraca wysoko poprowadzona linia maski, która potęguje wrażenie masywności. Jeżeli chodzi o gabaryty, to łatwo wywnioskować (po samej nazwie), że prezentowana nowość jest większa, niż model EV4.
Profil ujawnia krótkie zwisy nadwozia i niemal płaski dach, który pasuje do sporych przeszkleń. Klamki chowają się w obrysie karoserii, co nie wszystkim przypadnie do gustu. Z kolei dolne osłony błotników i progów zostały polakierowane.

Aby lepiej zobrazować gabaryty, wystarczy dodać, że jest dłuższa o 70 milimetrów od Kii Sportage. Ma też o tyle samo większy rozstaw osi. Stanowi więc elektryczną alternatywę dla bardzo lubianego, kompaktowego SUV-a tej marki.
Co ważne, tył też wygląda widowiskowo. Lampy oparto na podobnym motywie, co przednie reflektory. Nie zostały jednak połączone diodową blendą. Zachodzą na szeroką klapę bagażnika, która sąsiaduje ze „ściętym” zderzakiem.
KIA EV5 w jednej wersji – do czasu
Nowy crossover koreańskiej marki będzie bazowo dostępny z pojedynczym silnikiem elektrycznym, który generuje 215 koni mechanicznych. Nie jest to potężna wartość przy tej technologii i znacznych gabarytach, ale powinna wystarczyć do sprawnego przyspieszania.
Cały potencjał trafia na przednią oś. Osiągi? KIA EV5 rozpędza się do 100 km/h w dokładnie 8,4 sekundy. Prędkość maksymalna będzie elektronicznie ograniczona – pewnie do 160 lub 180 km/h. To typowe dla samochodów elektrycznych.
Ważnym elementem całego układu jest akumulator trakcyjny NMC. Z oficjalnej informacji prasowej wynika, że jego pojemność to 81,4 kWh. Przekłada się to na około 520 kilometrów zasięgu w cyklu mieszanym WLTP. Całkiem nieźle.
Niewykluczone, że do oferty dołączy także wersję dwusilnikową z układem AWD. Jeżeli tak się stanie, to nie wcześniej, niż w połowie 2026 roku. Taka konfiguracja jest już dostępna między innymi w Australii. Oddaje do dyspozycji 308 koni mechanicznych.


