w ,

Jeep Grand Cherokee SRT8 – pudrowanie barbarzyńcy

Jego dziadek walczył na wszystkich frontach II Wojny Światowej. Ojciec, w Korei i Wietnamie. A jemu przypiłowali pazurki, nakarmili sterydami, ubrali w sportowe buty i? garnitur od Armaniego. Dziwna mieszanka? Niekoniecznie!

 

Karoseria
Jeep, jaki jest, każdy widzi. A jednak w wyglądzie tej ikony Ameryki sporo udało się zmienić, jednocześnie nie zmieniając jej stylu. Najpierw Grand Cherokee poszedł na zakupy do Armaniego. Potem, na lekcje savoir-vivre. Ale pod piękną maską na szczeście pozostała brutalna, amerykańska moc. Dzięki temu wciśnięcie pedału gazu, daje efekt podobny do postawienia stopy na minie?

 

Auto wygląda imponująco. Jest masywne, ale nie przytłaczające. Ogromny grill, jeden ze znaków rozpoznawczych Jeepa, przeszedł lekki lifting. Podobnie jak linia boczna. Niby zmiana delikatna, ale wygląd auta stał się elegancki, stonowany. Widać jednak, że SRT to nie maszyna w teren, tylko fabryka adrenaliny, co dodatkowo, obok delikatnych spoilerów i wlotów na masce, podkreślają gustowne 20-calowe felgi. A efekt ostateczny? No cóż, jedni zmianom przyklasnęli, inni, ze zgrozy zazgrzytali zębami. A ja, jako że o gustach się nie dyskutuje, spointuje tylko to wszystko krótkim stwierdzeniem, że w przypadku tego auta, ciężko jest cos zepsuć?

 

Wnętrze
Najlepiej włoski wkład w amerykańską markę widać we wnętrzu Jeepa. I o ile w przypadku Lancii Tremy (Chryslera 300C) nie wszystko się udało, o tyle w Grand Cherokee, i owszem. Nas, Europejczyków, wnętrza aut zza Oceanu nieco przerażały. Były twarde i nieprzyjemne w dotyku. Amerykanom to nie przeszkadzało. Jako to naród praktyczny wiedzą, że sos z hamburgera łatwej zmyć z twardego plastiku. A po kilku latach, kiedy plastiki zaczynają żyć własnym życiem, auto skończy swój żywot na złomie. Ale czasy się zmieniły. Rynek się zglobalizował. I Jeep chcąc sprzedawać swoje auta w sieci Fiata w Europie, musiał je ucywilizować. Tym zajął się właśnie zajęła się włoska marka. Efekt przeszedł moje oczekiwania. W testowym GC SRT8 królowała skóra z eleganckim stebnowaniem i wstawki z alcantary. Styl zmieniły także zegary i wyświetlacze na panelu przednim. Jest elegancko i sportowo. Ot, taki misz-masz Alfy i Lancii Żadnych zastrzeżeń nie mam też do foteli i tylnej kanapy. Miękka skóra, jakże inna od tej z poprzednich modeli i wszechstronna regulacja sprawiają, że z auta wprost nie chce się wysiadać. Miejsca i z przodu i z tyłu jest sporo. Zarówno na nogi jak i głowę. Nawet w kowbojskim kapeluszu. Na brak miejsca nie powinien narzekać nawet nasz? bagaż. Za tylną kanapą jest 1,03 metra sześciennego! Po złożeniu tylnych foteli, prawie 2 metry!

 

Technika
Muskularnego, amerykańskiego kolosa napędzał równie wielki motor-ikona: 6,4 litra HEMI, generujący 467 KM. Z tym silnikiem, ważący ponad 2 tony, prawie 5-metrowy mastodont rozpędzał się do setki w 5 sekund! Imponujące przyspieszenie godne auta sportowego to równie imponujące spalanie. W mieście, auto nie bardzo ma ochotę konsumować poniżej 20 litrów etyliny. Za to na trasie, bez problemów udało nam się zejść poniżej 10 litrów. Średnio, w redakcyjnym teście auto spaliło około 13,5 litra na 100 km. Czy to dużo? Jeżeli uświadomimy sobie, że mowa o aucie ważącym ponad 2 tony, napędzanym V8, to… niedużo!

 

Wyżej wspominaliśmy już o przepastnym bagażniku. Nie wypada więc nie wspomnieć o tym, że jego klapa otwiera się elektrycznie. Panowie, zaprawdę powiadam, że doceniłem to drepcząc za moją ukochaną połowicą z galerii handlowej. Jedno ?pyk? na pilocie i bagaże w przepastnym kufrze. Zero gimnastyki, zero pretensji, że siateczki z zakupami na ziemi wylądowały, bo mąż nie ma trzeciej reki i bagażnika otworzyć nie potrafi?

Grand Cherokee SRT8 nie jest autem terenowym! To typowy, elegancki SUV. Co nie oznacza, że nie ma reduktora. A i owszem, posiada. Tyle że zamiast opcji 4L/4H ma możliwość załączenia trybów: Auto, Sport, Track, Tow i Snow czyli systemów wspomagających jazdę sportową z przyczepą, na śliskim czy na drodze gruntowej. Sprawdziliśmy, wszystkie działają. Polecam szczególnie sport?

 

Wrażenia z jazdy
Jazda najmocniejszym z Jeepów zapewnia niesamowitą frajdę. O tym, że auto pierwszą setkę ?rozmienia? w 5 sekund już pisaliśmy. Teraz warto wspomnieć, że elektronika ogranicza prędkość do około 250 km/h. Gdyby nie ogranicznik, zapewne bez trudu ?poszłoby? 300. Jest przy tym zaskakująco komfortowe, co w przypadku samochodu o przyspieszeniu zbliżonym do Ferrari, jest dość zaskakujące. Dlatego warto pamiętać, że duże prędkości powinniśmy osiągać tylko na załączonym na reduktorze ustawieniu Sport, które usztywnia auto. W trybie Auto, Jeep Grand Cherokee SRT8 jest zbyt miękki i przez to podatny na boczne podmuchy. A taki podmuch przy 250 km/h może zakończyć się tragicznie.

 

Okiem przedsiębiorcy
GC SRT8 polecamy szczególnie, jako auto prestiżowe, do celów reprezentacyjnych. Samochód pozwala, jak mało który duży SUV, baaaaardzo szybko przemieszczać się z miejsca na miejsce. Ba, daje też możliwość załadunku metra lub dwóch metrów sześciennych bagażu i podczepienia 3,5 tonowej przyczepy. Koszt zakupu to 324 tys. złotych brutto. I jest to cena porównywalna z konkurencją. Powiem więcej, od wielu konkurentów Grand Cherokee SRT8 jest tańszy, przy lepszych właściwościach trakcyjnych. Sfinansować zakup można poprzez sieć delareską przez Fiat Bank Polska w systemie leasingu lub na raty. W przypadku leasingu, od 23 do 59 rat, a w przypadku kredytu, od 12 do 96 rat z oprocentowaniem od 2,99% w skali roku.

 

Podsumowanie
Od zawsze jestem fanem aut zza Wielkiej Wody. Pomimo ich ?plusów ujemnych?. Wydaje się, że w przypadku Jeepa ? Chryslera kłopoty z europeizacją się kończą. Zadbają o to Włosi. Wychodzi więc na to, że twarde plastiki i siermiężne wykończenie odchodzą w przysłowiową siną dal. Na szczęście, pozostanie to, co jest solą amerykańskiej motoryzacji. Te cudownie nieekologiczne za to dające niesamowitą frajdę z jazdy silniki.

 

Autor: Artur Balwisz

 

 

 

 

 

 

Napisane przez admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Honda CR-V 2,2 i-DTEC – Ninja na boczne drogi

Lexus LS od Wald International