Przemysł motoryzacyjny jest jak polityka – nie brakuje nieczystych interesów, bezprawnych decyzji, wpływu pieniądza i drugiego dna. Niestety, cierpią na tym klienci.
Ostatnia duża afera dotyczyła Dieselgate. To już jednak przeszłość. Teraz światło dzienne ujrzała może nawet jeszcze większa „bomba”. Dotyczy bowiem nie tyle środowiska, co kwestii związanych z bezpieczeństwem. Okazało się, że japońska marka oszukiwała klientów i wszystkich innych.
Azjaci oszukują? No cóż, blef jest częścią strategii wojennej. Problem polega jednak na tym, że rywalizacja na rynku motoryzacyjnym to zupełnie inny temat. Sprawa jest na tyle poważna, że firmie może grozić nawet upadłość.
Japońska marka oszukiwała i narażała klientów
Przejdźmy więc do szczegółów. Bohaterem tej historii jest Daihatsu, czyli dobrze znany producent, który w Polsce kojarzy się przede wszystkim z miejskimi samochodami. Niejednokrotnie pisaliśmy o jego zbliżających się nowościach.
Wydawało się, że japońska marka łapie kolejny oddech i wkrótce poszerzy swoją gamę modelową, co z pewnością miałoby wpływ na zainteresowanie klientów. Teraz jednak ujawniono niepokojące fakty na jej temat.
>Ten mały roadster może trafić do Europy. Nie byłby drogi
Okazało się, że Daihatsu podstawia do testów zderzeniowych przerobione samochody. Krótko mówiąc, wysyłano egzemplarze, które miały nie wykazywać poważnych wad konstrukcyjnych. Wchodząc w szczegóły, chodziło o boczne wycięcie znajdujące się w panelu przednich drzwi. Dzięki niemu można było uniknąć powstania ostrej krawędzi, która mogłaby zranić pasażera. Istniałoby takie zagrożenie, gdyby doszło do wystrzelenia poduszki powietrznej.
Daihatsu znajduje się pod skrzydłami Toyoty, która zleciła śledztwo w tej sprawie. Niestety, informacje zostały potwierdzone. Okazało się, że poważny problem dotyczący bezpieczeństwa dotyczy modeli Perodua Axia i Ayla.

Dochodzenie ujawniło, że wadliwe samochody trafiły do Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Japonii, Kataru, Kuwejtu, Meksyku, Omanu, Tajlandii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nie ujawniono dokładnej liczby, ale można podejrzewać, że był to duży wolumen.
Sprawa jest na tyle poważna, że Toyota nakazała całkowite wstrzymanie produkcji. Oburzenie związane z fałszerstwem Daihatsu wyraził sam Akio Toyoda, prezes koncernu. Trwa właśnie procedura weryfikująca, która ma pomóc w ustaleniu winnych i rozwiązaniu problemu.



Daihatsu to były bardzo trwałe samochodziki, może poza blacharką…
Bez przesady, chiński czy indyjski badziew sprzedawany na potęgę na całym świecie, a tu do pierdół się czepiają. To i tak jest wina klienta, bo chce mieć samochody tanie ale wypasione, modne i designerskie ale oszczędne i jeszcze wiele innych wymagań z d..y. Nie da się pogodzić wszystkiego, coś musi w końcu się nie spiąć.
Z chińskich pojazdach to tylko silniki są ok reszta to blacha z żyletki pulpit z plastiku chińskiego popylina dobre auta skończyły się w latach 2000
japońska tandeta
A ja myślę, że takiej toyocie po prostu za dobrze ostatnio szło (najczęściej kupowane auto) i trzeba było wysłać z koorewskiej Europy jakiegoś wściekłego nazi-kreta, który sprawi, że na usiany usterkami niemiecki badziew, znów kilka osób więcej przymknie na rynku oko i zamówi ten szmelc z gałgana. Niedoczekanie wasze szkopy, prędzej pieszo nad morze pójdę
„Spraw jest na tyle poważna” ??? Ktoś to czytal w tej redakcji ??? Korektor ma wolne ??
Ja good naturlish
Kto to jest korektor??🤣🤣
jesli juz to gut adolfie