Koreańska marka inwestuje w samochody elektryczne, co nie jest żadnym zaskoczeniem. Jednym z jej najnowszych modeli jest tzw. czterodrzwiowe coupe.
Tak, Hyundai IONIQ 6 wygląda zjawiskowo. Niektórzy w nim widzą sylwetkę Porsche, co jest nieco na wyrost, ale trzeba przyznać, że tylna część karoserii rzeczywiście przypomina coś pomiędzy 911 a Panamerą – tyle że o skromniejszej szerokości.
Stylistyka to jednak nie wszystko. Liczy się układ napędowy, który musi być wydajny, komfortowy, oszczędny i bezpieczny. W takich przypadkach wiele zależy od właściwości fizycznych samochodu. Niestety, modele na prąd mają zazwyczaj nadwagę, co jest efektem zastosowania ciężkich baterii.
Hyundai IONIQ 6 – test łosia
Czy tak samo jest w przypadku koreańskiego auta? No cóż, niespodzianki raczej nie ma. W tym miejscu należy dodać, że w teście łosia wzięła udział 228-konna konfiguracja z napędem na tylną oś i baterią o pojemności 77 kWh.
Przy jakiej prędkości udało się zaliczyć próbę? Dokładnie 72 km/h. To skromny wynik, jak na kompaktowy samochód z nisko umieszczonym środkiem ciężkości. Przy 78 km/h nie udało się zachować właściwego kierunku jazdy na przedostatnim etapie pokonywania szykany.

W czym tkwi problem? Układ jezdny wydaje się za miękki, czego efektem jest wyraźna podsterowność podczas nagłych zmian toru jazdy. Niewykluczone, że elektronika mogłaby zareagować wcześniej i bardziej stanowczo, co mogłoby zaowocować lepszym wynikiem.
>Hyundai Kona 2023 już w Polsce. Widziałem, dotknąłem i jestem dobrej myśli
Już przy 74 km/h zaczęło robić się nerwowo. Podsterowność przechodziła w nadsterowność. Na szczęście zawsze udawało się zachować kontrolę nad samochodem. Na dobre rezultaty w takich „wyzwaniach” mogą liczyć głównie te samochody na prąd, które dysponują usportowionymi układami jezdnymi.
Przypomnijmy, że Hyundai IONIQ 6 jest dostępny w polskiej ofercie koreańskiego producenta. Za wersją bazową trzeba zapłacić 276 900 złotych. Klient otrzymuje za tę kwotę egzemplarz z podstawowym wyposażeniem, napędem na tylną oś, 229-konnym silnikiem elektrycznym i baterią o pojemności 77 kWh, czyli taki, który wziął udział w teście. Odmiana z napędem AWD i silnikiem o mocy 325 koni mechanicznych kosztuje 296 900 złotych.


