w ,

Hyundai Genesis 3.8 GDI HTRAC Executive – Dla prezesa bez kompleksów

Jesteś ważną osobistością. Chcesz mieć dużą i wygodną limuzynę. Do głowy przychodzi Ci co najmniej kilka samochodów, ale wszystkie pochodzą z Niemiec lub Japonii. A gdyby tak spojrzeć na Koreę Południową? Nie, to nie jest żart. Na szczycie gamy modelowej Hyundaia znajduje się bowiem Genesis, czyli flagowy model tejże marki. I jak pokazał test, może być on naprawdę rozsądną alternatywą dla popularnej konkurencji.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_2

Karoseria
Jak wygląda koreańska limuzyna? Godnie. Co ważne, nie jest kopią żadnego bardziej znanego modelu. Mniej znanego zresztą też… Pas przedni to pełna dominacja wielkiego, masywnego grilla, po bokach którego znalazły się śmiało spoglądające reflektory. Tylną część karoserii tworzą długie lampy zaprojektowane z pazurem, szeroka klapa z dyskretnymi przetłoczeniami i obły zderzak, w którym zamieszkały dwie końcówki wydechu. Nie mogło także zabraknąć chromowanych uzupełnień zdobiących każdą stronę auta. Warto zaznaczyć, że Genesis ma 4990 mm długości i 1890 mm szerokości (bez lusterek), a to oznacza, że pod względem gabarytów plasuje się pomiędzy E- a S-Klasą. Nie jest to zatem mała zabawka…

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_3

Wnętrze
Najważniejsze jest jednak wnętrze. Z perspektywy szofera wygląda ono co najmniej bardzo dobrze. Materiały wykończeniowe mają wysoką jakość, nie można także narzekać na ich spasowanie. Faktura kokpitu robi dobre wrażenie. Jest elegancka i konserwatywna – i właśnie taka powinna być. Konsola centralna, którą tworzą duży ekran dotykowy, panele multimedialny oraz klimatyzacji jest czytelna, ergonomiczna i łatwa w obsłudze. Mimo funkcji „dotyku”, Panowie z Hyundaia zamontowali na tunelu środkowym klasyczną klawiaturę z pokrętłem, dzięki której jeszcze łatwiej wszystko okiełznać. Do zalet należy dorzucić dobrze leżącą w dłoniach kierownicę (oczywiście wielofunkcyjną) i przyjemne dla oka zegary. Genesis nie ma na swym pokładzie funkcji sterowania gestami, pilota, który sam zaparkuje auto czy rakiet samonaprowadzających. Mimo tego nie mogę mieć zastrzeżeń do poziomu wyposażenia. Nie brakuje tu systemów bezpieczeństwa, rozbudowanego komputera pokładowego, kamer monitorujących obszar wokół pojazdu, świetnego zestawu audio, pełnej elektryki, skórzanej tapicerki, nawigacji, podgrzewanej kierownicy, domykanych automatycznie drzwi czy możliwości wyboru trybu jazdy.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_4

Są też obszerne fotele z bardzo dużym zakresem (elektrycznej) regulacji, pamięcią oraz funkcjami 3-stopniowego podgrzewania i wentylowania. Warto zaznaczyć, że dzięki zastosowaniu miękkich tworzyw, prawe kolano wysokiego kierowcy nie cierpi podczas jazdy, co niestety zdarza się w samochodach za… każdą kwotę. Czas przejść na tylną kanapę. Ma ona słuszne gabaryty, dlatego podróż w trójkę nie stanowi najmniejszego problemu. Ale Pan Prezes może chcieć podróżować tylko ze swoją sekretarką. Albo wybranką… Wtedy wyciąga środkowy podłokietnik i jego oczom ukazuje się małe centrum dowodzenia. Za pośrednictwem panelu przycisków zdecyduje o tym, czego aktualnie słucha się w aucie, jak głośno się tego słucha i jak blisko przedniej szyby znajduje się fotel pasażera… Razem z tym pasażerem, rzecz jasna. Co więcej, zasłoni tylną szybę roletą w przypadku nadgorliwego słońca lub… liczenia gotówki. Jak już zrobi swoje, może się zrelaksować. Jeden przycisk i kanapa „jedzie” do przodu, zwiększając tym samym kąt pochylenia oparcia. Pozycja półleżąca to fajna sprawa. Oczywiście, wentylacja i podgrzewanie to funkcje, z których także będzie chętnie korzystał. Czuć „piniondz”, prawda?

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_5

Torbę z kijami golfowymi, dodatkową marynarkę i resztę garderoby zmieści bez problemu w bagażniku. Pod elektryczną klapą kryje się 493 litrów wolnej przestrzeni. Jej wykorzystanie ułatwia stosunkowo duży (jak na sedana) otwór załadunkowy. Warto także dodać, że nawet w tej części wnętrza Hyundai nie pozwolił sobie na braki w wykończeniu.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_6

Technologia
Spodziewacie się, że pod maską mieszka 1.7 CRDi? Nic bardziej mylnego. Sercem Genesisa jest 3,8-litrowy benzyniak generujący 315 KM (przy 6000 obr./min.) i 397 Nm (przy 5000 obr./min.). To jedyny silnik w ofercie tego modelu. Jego liczne stado koni trafia na wszystkie cztery koła (HTRAC) za pośrednictwem 8-biegowej przekładni automatycznej. Koreańska limuzyna osiąga pierwszą setkę w 6,8 sekundy i rozpędza się do 240 km/h. Nieźle, nieźle. Czy to wszystko idzie w parze ze skromnym zużyciem paliwa? No jasne, że nie. Producent podaje, że w cyklu mieszanym średnie spalanie będzie wynosiło 11,6 litra. Cóż, nie bardzo… W teście (warunki mieszane, dystans 900 km), auto zużywało 14 litrów na setkę. To oczywiście dużo, jednakże częściowym usprawiedliwieniem jest nie tylko duża moc, ale także masa zbliżająca się do 2 ton.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_7

Wrażenia z jazdy
Wsiadam za kierownicę, wciskam START i… cisza. Jednostka napędowa ma w sobie na tyle dużo kultury, że podczas odpalania niemal wcale nie informuje o swoim istnieniu. Krótka przejażdżka potwierdza te słowa. To też zasługa genialnego, naprawdę genialnego wyciszenia. Kabina jest praktycznie odseparowana od świata zewnętrznego. Nawet przy autostradowych prędkościach nie słychać tego, co się dzieje wokół auta.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_8

Jeśli już „mowa” o prędkościach to warto wspomnieć o drzemiącym w silniku potencjale. Ponad 300 KM pod maską to już na tyle duża wartość, że nawet w limuzynie nie pozwala na problemy z wyprzedzaniem. A jak zachowuje się automat? Jest bardzo płynny, ale po gwałtownym wciśnięciu pedału gazu powinien reagować nieco szybciej. Pamiętajmy jednak, że topowy Hyundai ma przede wszystkim bezpiecznie przewozić podróżnych. A to zapewnia napęd HTRAC, który inteligentnie rozdziela moc pomiędzy osiami.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_9

Osobnym tematem jest komfort jazdy. W testowanym Hyundaiu zastosowano układ wielowahaczowy. Został on tak dopracowany, że nie można się do niczego przyczepić. Właśnie trwa gruntowna przebudowa ulicy przy której mieszkam. Pokonywanie jej normalnym samochodem często przypomina (w sposób zdecydowanie nieprzyjemny) o niedawno spożytym posiłku. W Genesisie tego problemu praktycznie nie ma. Auto pokonuje nierówności jakby były bardzo drobne albo wcale nie istniały. Brawa dla inżynierów!

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_11

Okiem przedsiębiorcy
Oferta Genesisa obejmuje nie tylko jeden silnik. Jedna jest także skrzynia biegów. No i poziom wyposażenia… Tak, klient nie musi konfigurować swego własnego egzemplarza, bo jest on już skonfigurowany. Cena? 299 000 zł. Na pierwszy rzut oka to dość dużo. Ale tylko na pierwszy… W aucie jest już bowiem wszystko, co może się znaleźć, ponieważ Hyundai nie oferuje do tego modelu dodatkowych opcji. Koreańczycy wyszli z założenia, że limuzyna musi mieć już „full” w standardzie.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_12

Ważne jest zatem finansowanie. W ofercie jest oczywiście kredyt, ale dla Genesisa kluczowym wariantem jest leasing. W wydaniu Hyundaia charakteryzuje się on wpłatą początkową od 0%, okresem umowy od 12 do 60 miesięcy lub od 24 w przypadku leasingu operacyjnego. Pozostałe warunki dostosowywane są indywidualnie, dlatego o szczegóły należy pytać we własnym zakresie.

hyundai_genesis_3.8_gdi_htrac_executive_test_13

Podsumowanie
Genesis to rozsądna alternatywa dla popularnych limuzyn. Jest duży, komfortowy i przy tym poziomie wyposażenia – także rozsądnie wyceniony. Aby się do niego przekonać, trzeba odbyć jazdę testową. Propozycja dla prezesów bez kompleksów…

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

 

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kolejne BMW M5 może zyskać napęd na obie osie

Opel Astra III (2004-2014) ? Po prostu dobra