Podejście do napędów zelektryfikowanych nie zawsze jest identyczne. Czasami wręcz trudno wskazać podobieństwa – nawet w ramach jednego rodzaju. Tak też jest w tym przypadku. Hybrydowy SUV Nissana oferuje rzadki układ, którego celem jest uzyskiwanie odpowiedniego poziomu wydajności. Poza tym, to propozycja dla rodzin, które oczekują modnego nadwozia.
Lekko amerykański
Trzeba przyznać, że sylwetka tego samochodu świetnie pasuje do oczekiwań klientów zza oceanu. Liczne obłości, charakterystyczny design i duże gabaryty przywodzą na myśl tamtejszy styl motoryzacyjny. Europejczycy coraz bardziej lubią takie połączenie, co zresztą widać na ulicach.
Hybrydowy SUV Nissana ma za sobą mniej więcej połowę stażu rynkowego. Trafił do produkcji w 2021 roku i został ciepło przyjęty na rynku globalnym. Nie ma swojego bliźniaka z innym logo, ale bliskiego krewnego – już tak. Dzieli podzespoły z Mitsubishi Outlander, choć oba auta mają inne konstrukcje napędowe.

To oczywiście nowy X-Trail, który pełni rolę flagowego produktu marki na polskim rynku. To oznacza, że w gamie plasuje się nad Qashqaiem. Pod względem gabarytów wchodzi do przedsionka segmentu D, co potwierdzają wymiary. Ma 4680 milimetrów długości, czyli jest wyraźnie krótszy, niż Volkswagen Tayron.
Pod względem stylistycznym wciąż sprawia dobre wrażenie. Pas przedni, choć korzysta ze znanych motywów, ma swój indywidualny sznyt, co jest zasługą przede wszystkim oryginalnie narysowanych świateł LED do jazdy dziennej i grilla w kształcie trapezu. Z niebieskim lakierem i srebrnymi wstawkami ma w sobie nawet odrobinę elegancji.
Hybrydowy SUV Nissana ma ergonomiczne wnętrze
To bardzo mocna strona tego auta. Coraz większa liczba projektów kokpitu opiera się głownie na centralnym wyświetlaczu, który skupia na sobie wszystkie dodatkowe funkcje. Tu jest bardziej konwencjonalnie, za co należą się pochwały.
Na dobrą ergonomię wpływają fizyczne przyciski z każdej strony i niezależny panel klimatyzacji, który jest intuicyjny w obsłudze. Nikt nie powinien zapominać o komforcie użytkowania, ponieważ wpływa on na bezpieczeństwo jazdy. Asystenci to nie wszystko.

Hybrydowy SUV Nissana ma wirtualne wskaźniki dysponujące motywem klasycznych tarcz. To kolejny istotny element dla konserwatywnych nabywców. Przed nimi zagościła estetyczna kierownica z wieńcem o odpowiedniej grubości.
Środkowe miejsce zajmuje wspomniany ekran multimedialny. Działa całkiem sprawnie, ale jego grafiki nie są przesadnie nowoczesne. Przydałby się już atrakcyjniejszy interfejs – zachowujący zbliżony porządek, rzecz jasna.
Materiały wykończeniowe również są bardzo przyzwoite. Większość tworzyw w górnych strefach ma miękkie, zróżnicowane faktury. Ponadto, praktyczność stoi na dobrym poziomie. Kieszenie w drzwiach są bardzo pojemne, podobnie jak schowki w pierwszym rzędzie.

Nowy Nissan X-Trail ma bardzo wygodne fotele, które całkiem przyzwoicie wyprofilowano. Ich zakres (elektrycznej) regulacji jest wystarczający, choć przydałaby się wysuwana końcówka siedziska – specjalnie dla długonogich użytkowników.
Tylną kanapę osadzono na szynach, co daje pewne możliwości aranżacji przestrzeni. Tym samym można zwiększyć lub zmniejszyć przestrzeń dla podróżnych. Zyskuje lub traci na tym bagażnik. Kąt pochylenia oparcia można regulować. Jest tu tak wygodnie, jak w Skodzie Kodiaq.

W konfiguracji pięciomiejscowej, wspomniany bagażnik oddaje do dyspozycji od 485 do 575 litrów. To wystarczający rezultat na zapakowanie dużych toreb czy walizek. Można pokusić się o stwierdzenie, że spełnia rodzinne potrzeby.
Prezentowany model może występować z opcjonalnym, trzecim rzędem siedzeń. W tym egzemplarzu go nie ma, co skutkuje podwójną podłogą bagażnika. Wśród praktycznych rozwiązań są też wnęki przy obu burtach.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – dane techniczne
Czas przejść do kluczowych kwestii związanych z napędem. To hybryda samoładująca, ale o nietypowej konstrukcji. Silnik spalinowy mający 1,5 litra pojemności ma tu rolę agregatu. Nie jest połączony z żadną osią. Jego zadaniem jest generowanie energii, która w konsekwencji trafia do baterii (1,9 kWh netto).
Kolejnym etapem jest przesłanie jej do jednostek elektrycznych, które napędzają koła. W tym przypadku cztery, choć w gamie jest również wariant FWD. Taki zestaw ma zapewniać płynną jazdę, szybką reakcję i optymalny komfort.

Hybrydowy SUV Nissana oferuje 213 koni mechanicznych i 525 niutonometrów. W przenoszeniu mocy pomaga reduktor, który zastępuje klasyczny automat. Brzmi to skomplikowanie, ale działa całkiem nieźle.
X-Trail e-Power e-4ORCE przyspiesza do 100 kmh/ w 7,2 sekundy i rozpędza się do 180 km/h. Jeżeli chodzi o zużycie paliwa, to w warunkach zimowych było dużo wyższe, niż latem. Minusowe temperatury sprawiły, że w cyklu mieszanym uzyskałem 9 litrów. Latem można zejść o około 2 litry, co pokazuje, jak duże znaczenie ma pogoda. Warto dodać, że w Qashqaiu udoskonalono ten napęd i teraz pali mało nawet podczas mrozów.
Wrażenia z jazdy
Z perspektywy użytkownika jest naprawdę komfortowo. Hybryda rzeczywiście błyskawicznie reaguje i zapewnia płynne ruszanie. Przyspieszanie jest przyjemne, choć gwałtowne wciśnięcie „gazu” owocuje wzmożoną pracą silnika spalinowego. Akumulator trakcyjny jest niewielki, dlatego produkcja prądu jest konieczna w takich sytuacjach.
Jakkolwiek to zabrzmi, hybrydowy SUV Nissana, choć nie wygląda, świetnie sobie radzi w warunkach miejskich. Właśnie wtedy można najłatwiej dostrzec zalety tego układu napędowego. Benzynowa jednostka uruchamia się rzadziej, bo nie potrzeba dużej mocy do rozpędzania.

Zawieszenie też ma w sobie „amerykańskość”. To oznacza miękkość na wysokim poziomie. Nadwozie potrafi się przechylać podczas dynamicznych zmian toru jazdy, ale koła zapewniają dużą przyczepność, dlatego nie ma poczucia niepewności.
Doceniam również pracę systemów, które nie są przesadnie inwazyjne. Poza tym, wystarczą dwa kliknięcia na kierownicy, by aktywować spersonalizowaną konfigurację asystentów. Tym sposobem można szybko obejść „narzuty” polityków. I bardzo dobrze.
Ile kosztuje hybrydowy SUV Nissana?
To flagowy model, dlatego cena startowa wynosząca 164 450 zł nie wydaje się przesadna. Podstawę stanowi jednak miękka hybryda z silnikiem o mocy 163 koni mechanicznych. Zintegrowano z nią automat Xtronic i przedni napęd.

Napęd e-Power startuje od 179 150 zł. Tyle kosztuje odmiana przednionapędowa. Za tę z układem e-4ORCE trzeba zapłacić 201 500 zł. To znacznie więcej, ale standardem jest już drugi poziom wyposażenia (N-Connecta) obejmujący m.in.:
- relingi dachowe
- elektrycznie regulowane fotele z pamięcią ustawień
- system kamer 360 stopni
- dotykowy ekran multimedialny (12,3 cala)
- wirtualne zegary (12,3 cala)
- elektrycznie i bezdotykowo sterowaną klapę bagażnika
- reflektory Full LED
- trójstrefową klimatyzację automatyczną
- indukcyjną ładowarkę
- przednie i tylne czujniki parkowania
Hybrydowy SUV Nissana ma bardzo przyjazną charakterystykę i taki też jest w użytkowaniu. Zawieszenie daje duży komfort, a napęd pozwala dynamicznie i płynnie przyspieszać. Przydałaby się tylko większa oszczędność w zimowych warunkach, ale to pewnie kwestia zmiany ustawień oprogramowania, które mogą pojawić się po aktualizacji modelu.


