Powierzenie swojego losu politykom to ryzykowne posunięcie, które może doprowadzić do poważnych kłopotów. Niestety, producenci motoryzacyjni czasami nie mają innego wyjścia. I to nierzadko kończy się sporymi stratami.
Oto kolejny tego przykład. Na czym polega elektryczny problem Mercedesa? Niemiecka marka zainwestowała mnóstwo pieniędzy w rozwój floty samochodów z napędami akumulatorowymi. Z dzisiejszej perspektywy można uznać, że było to przedwczesne działanie.
Pragniemy jednak od razu uspokoić. W Stuttgarcie już wiedzą, że auta na prąd nie są w stanie zaspokoić potrzeb klientów w najbliższych latach. Właśnie dlatego oferta produktowa obejmuje również auta z konwencjonalnymi napędami – także tymi, które są oparte na silnikach wysokoprężnych.
Popyt, a nie politycy
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Mercedes jakiś czas temu uznał, że przejście na „elektryczność” w najbliższym czasie jest słusznym posunięciem. I nie był to oczywiście przypadek. Gdyby nie naciski polityczne, nikt by tego nie rozważał na taką skalę.
Niestety, politycy popełnili szereg błędów – jakby byli oderwani od rzeczywistości. Zacznijmy od tego, tworzyli prawo promujące napędy akumulatorowe i eliminujące te spalinowe. To oczywiście jawna próba wpływania na popyt, co niektórzy mogą uznać za nieuczciwą konkurencję.
Jeszcze bardziej niepokojącym objawem są wszelkie dotacje, przywileje i bonusy dla nabywców aut elektrycznych. Co ciekawe, w dłuższej perspektywie jest to wręcz niekorzystne dla aut akumulatorowych, czego politycy raczej nie przewidzieli – i jakoś nas to nie dziwi.
Dotacje sprawiają, że liczni nabywcy nie są przekonani do takich aut. Paradoks? Nic bardziej mylnego. Dobry produkt powinien obronić się sam na wolnym rynku. W przypadku aut na prąd tego nie widać, co działa na świadomość.
Działania polityczne obniżają także wartość tych pojazdów, a co za tym idzie – utrudniają sprzedaż na rynku wtórnym. Do tego, nauczyły klientów do nabywania takich samochodów wtedy, gdy są dotacje. Jak te zostają obniżone lub wycofane, popyt gwałtownie spada. Gratulacje dla Komisji Europejskiej!
Elektryczny problem Mercedesa
Niektóre marki postanowiły więc szybko rozwinąć ofertę produktową obejmującą napędy akumulatorowe. I tak powstał elektryczny problem Mercedesa, który nie będzie łatwy do rozwiązania. Poza tym, to potrwa.
We flocie Mercedesa znajdziemy EQA, EQB, EQE, EQS, EQS SUV, EQE SUV, EQT i EQV. Znaczna część europejskich i azjatyckich producentów nie ma tak dużej liczby aut spalinowych. To pokazuje, na jaką skalę rozwinęła się ta marka.

No właśnie, pytanie brzmi, czy to rzeczywiście rozwój. Z danych sprzedażowych wynika, że trzeci kwartał był dla Mercedesa naprawdę trudny. Sprzedaż aut elektrycznych spadła o 31 procent. A to miało wpływ na zyski i udziały.
Uwzględniając okres od początku roku, sprzedaż samochodów na prąd spadła o 22,1 procenta, co oznacza 135 908 egzemplarzy. W zeszłym roku było to na tym etapie 174 471 sztuk. Producent zakładał, że świadomość klientów będzie wzrastać. Nie przewidział jednak, że zadziała to na niekorzyść.
W takiej sytuacji jest oczywiście znaczna większa liczba producentów, którzy mają teraz zagwozdkę. Volvo już nie chce być tak bezgranicznie „oddane planecie” i opracowuje nowe auta hybrydowe. Takich przykładów będzie coraz więcej.


