Nie jest tajemnicą, że samochody na prąd zaleją wkrótce europejskie ulice. To samo dotyczy innych kontynentów, choć z wyraźnym opóźnieniem.
Niemniej jednak wszędzie widać wzrost zainteresowania takimi pojazdami. Ekologiczne lobby i zmiany prawne stopniowo przymuszają do zakupu takich modeli. Efekt? Taki jak zwykle: będzie drożej. Właśnie dlatego elektryczny crossover za 53 tysiące złotych może zyskać na popularności.
Tak, brzmi to miało wiarygodnie, ale mogą zaistnieć pewne sprzyjające warunki, które pozwolą na zaoferowanie takiego samochodu. I nie jest to odległa przyszłość. Trzeba jednak pamiętać o specyfice danego kraju.
Elektryczny crossover za 53 tysiące złotych
Bohaterem tej historii jest VinFast VF 3, czyli bardzo mały samochód o kwadratowej sylwetce. Przypomina nieco Suzuki Jimny, ale ma jeszcze skromniejsze gabaryty, co może niektórych zadziwiać. Widać to szczególnie po jego szerokości. Pod względem stylistycznym jest jednak całkiem nieźle.
Premiera uroczego auta miała miejsce w czerwcu. Nie jest tajemnicą, że VF 3 został zaprojektowany z myślą o rynku wietnamskim, ale ma również trafić do Stanów Zjednoczonych. Jeżeli tak się stanie, to może być dostępny za niewielkie pieniądze.
>Sedan Nissana, którego brakuje w Polsce. Jest tani jak mała Dacia
Chodzi o federalną ulgę podatkową dotyczącą elektrycznych aut za mniej niż 20 tysięcy dolarów. VinFast VF 3 ma zmieścić się w takiej kwocie. Ulga wynosi aż 7500 dolarów, co zgodnie z przepisami mogłoby obniżyć cenę do 12 500 dolarów. Elektryczny crossover za 53 tysiące złotych stałby się faktem.

VinFast VF 3 ma zaledwie 3114 milimetry długości i z pewnością jego przeznaczeniem jest miasto. Producent nie udostępnił jeszcze żadnych istotnych danych technicznych na temat tego samochodu. Należy spodziewać się bardzo skromnej mocy i takiej też pojemności baterii. Zasięg będzie pewnie typowo „lokalny”.
W tej cenie jednak nie ma powodów, by narzekać. Przypomnijmy, że najtańsze auta na polskim rynku startują od 60 tysięcy złotych i są to samochody z silnikami benzynowymi reprezentujące segment A (na przykład Kia Picanto). A tu mówimy o elektrycznym, nowym modelu. Jak widać, w USA można liczyć na bardziej przyjazny system podatkowy.


