w

Dopłaty do aut elektrycznych z drugiej ręki. Dobry produkt powinien obronić się sam

Dopłaty do aut elektrycznych z drugiej ręki
Dopłaty do aut elektrycznych z drugiej ręki. Dobry produkt powinien obronić się sam

Wyobraźcie sobie, że istnieje używany samochód elektryczny, który nie budzi dużego zainteresowania, ale politycy oferują pieniądze pozwalające go na być na korzystniejszych warunkach. Czy to jeszcze wolny rynek?

Skala absurdu zaczyna wymykać się spod kontroli. Rozumiemy chęć przekonywania do nowych technologii, ale czy to powinno wiązać się z tak szeroko stosowanym socjalizmem? Czy nie jesteśmy świadkami eliminowania naturalnej konkurencji rynkowej? Znów pod płaszczykiem ideologicznym przepychane są kolejne przepisy, które mogą sprawić, że będzie drożej. Bo jak inaczej patrzeć na dopłaty do aut elektrycznych z drugiej ręki?

To trochę tak, jak z tymi słynnymi kredytami bez oprocentowania. Kluczowym wynikiem takich decyzji jest wzrost cen nieruchomości. W przypadku rynku motoryzacyjnego jest to jeszcze bardziej złożone. I trzeba szukać drugiego, a może nawet trzeciego dna.

Dopłaty do aut elektrycznych – i to używanych

Popyt na samochody akumulatorowe w Polsce jest, delikatnie mówiąc, niewielki. Ma to związek nie tyle z cenami, co oczekiwaniami klientów. Nie jest tajemnicą, że w naszym kraju znakomicie sprzedają się również drogie samochody. W pierwszej dziesiątce jest kilku producentów klasy premium, co potwierdzają wyniki rejestracji zebrane przez SAMAR. Polacy mają więc pieniądze, ale przeznaczają je na inne technologie.

Nabywcy po prostu nie są tak szeroko zainteresowaniami autami na prąd. Być może ma to związek z ograniczoną użytecznością. Tak czy inaczej, klient powinien mieć wybór, a producent ofertę, która pozwoli na utrzymanie rentowności.

Dopłaty do aut elektrycznych z drugiej ręki
Dopłaty mają obejmować auta elektryczne, które nie mają więcej, niż 4 lata

Jeżeli w to towarzystwo mieszają się politycy, którzy eliminują prawa ekonomiczne na rzecz ideologicznych to robi się niebezpiecznie. Dopłaty do aut elektrycznych z drugiej ręki są jednym z czynników, które mogą budzić niepokój.

Władze właśnie poinformowały o następnym programie dofinansowań do zakupu aut na prąd. Po raz pierwszy w historii naszego kraju będą one dedykowane także pojazdom używanym. Potwierdzają to zapowiedzi Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.

Dopłata do elektryków – warunki

Takie działania wymagają wcześniejszej akceptacji rewizji KPO. Jeżeli to nastąpi (a wszystko na to wskazuje), to wkrótce mają zacząć się „konsultacje z rynkiem” oraz wszelkie działania mające udoskonalić program.

Jakie są wstępne założenia? Dopłaty do aut elektrycznych mają sięgać 40 tysięcy złotych dla osób fizycznych. Pojazd ma być wyceniany maksymalnie na 150 tysięcy złotych i mieć nie więcej, niż 4 lata. Jeżeli chodzi o leasing, to dotacja ma nie być większa, niż opłata wstępna.

Niektórzy widzą w tym duże zagrożenie. Dlaczego? Ponieważ wiążą to z importem samochodów używanych z Niemiec, gdzie może nie być wystarczającego popytu na rynku wtórnym. Mówiąc wprost, sceptycy twierdzą, że Niemcy chcą się pozbyć problemu.

>Aż 46 procent kierowców aut elektrycznych chce wrócić do spalinowych. Mit obalony?

Teoretycznie, najłatwiejszym sposobem byłoby oferowanie dotacji tylko na auta kupione pierwotnie u polskiego dealera. Mamy jednak przeczucie, że to nie przejdzie i obawy mogą mieć tu pewne uzasadnienie.

Najlepiej byłoby jednak, gdyby produkt mógł obronić się sam. Dlaczego jedni producenci mają być poszkodowani, a inni wspierani? To klient powinien decydować, czy dany samochód jest wart swojej ceny. Jeśli nie, to producent nie powinien go oferować.

Gdyby europejski rynek bazował na dobrze znanych, przez lata stosowanych fundamentach, marki samochodowe tworzyłyby to, co jest oczekiwane przez klientów, a nie to, na co są dopłaty, ulgi, przywileje i inne dodatkowe benefity, które budzą spore rozwarstwienie ofertowe. Aktualnie obrana ścieżka prowadzi do tego, by było drożej, co jest swego rodzaju paradoksem.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

BMW X3 2025

BMW X3 2025 oficjalnie ujawnione. Wersja M50 wygląda i jeździ najlepiej