w

Dobre kombi za 50 tysięcy złotych. Diesel w ofercie

SEAT Leon ST
Dobre kombi za 50 tysięcy złotych. Diesel w ofercie

Koszty utrzymania samochodu są coraz wyższe, podobnie jak ceny za paliwo i wszystko inne. Nic więc dziwnego, że polscy kierowcy stawiają na pragmatyzm.

Oczywistym jest, że każdy chciałby kupić jak najwięcej za możliwie najmniejszą kwotę. Rynek motoryzacyjny jest jednak uboższy, niż kilka lat temu. Znalezienie porządnego auta rodzinnego za rozsądne pieniądze jest dużym wyzwaniem. Właśnie dlatego dobre kombi za 50 tysięcy złotych rzadko musi długo czekać na nowy dom.

Niektórzy mogą kręcić nosem ze względu na nudną wersją nadwozia, ale fakty są takie, że ten gatunek też ma swoich atrakcyjnych reprezentantów. Co więcej, bywają oni znacznie lepsi w prowadzeniu, niż ich modni kuzyni (SUV-y i crossovery), a przy tym generują niższe koszty eksploatacji.

Kombi za 50 tysięcy złotych
SEAT Leon ST

I świetnym tego przykładem może być SEAT Leon trzeciej generacji, który jako pierwszy w historii tego modelu doczekał się odmiany ST (Sportstourer), czyli tej najbardziej praktycznej w całej ofercie.

Choć jest to rzecz gustu, duża grupa fanów marki twierdzi, że to wcielenie jest bardziej atrakcyjne od najnowszego. Tak czy inaczej, nawet „długi” wariant prezentuje się naprawdę przyjemnie – nawet w podstawowych konfiguracjach wyposażeniowych.

Pas przedni z charakterystycznymi reflektorami LED i wąskim grillem nie zdążył się zestarzeć. Tylna część karoserii z lampami zachodzącymi na klapę bagażnika i niewielką lotką nad szybą także wygląda bardzo przyzwoicie. W kategorii designu nie ma więc powodu do narzekania.

Kombi za 50 tysięcy złotych – praktycznie proste

We wnętrzu można poczuć się, jak w domu babci, gdzie każdy kąt jest doskonale znany i wszyscy znają lokalizację cukierków. Kokpit nie skrywa absolutnie żadnych tajemnic i stanowi ergonomiczny wzór. Dotykowy ekran jest uzupełniony fizycznymi przyciskami, a panel klimatyzacji pozostał niezależny. Komu to przeszkadzało?

Jednym z najlepszych instrumentów pokładowych pozostają zegary. Są analogowe i ujmujące w swojej prostocie. Trudno byłoby wymyślić równie ładne, a przy tym tak czytelne tarcze. Brawa dla projektantów. Pochwały należą się także za kierownicę, która dobrze leży w dłoniach.

SEAT Leon ST - wnętrze
SEAT Leon ST

Na co możemy ponarzekać? Jakość materiałów wyraźnie odbiega od Golfa siódmej generacji, który jest technologicznym kuzynem Leona. Widać to szczególnie po gorszym wykończeniu paneli drzwiowych z dużymi, twardymi osłonami i plastikowymi klamkami. Spasowanie jest na szczęście całkiem niezłe.

Pozycja za kierownicą nie budzi zastrzeżeń. Fotel można osadzić nisko, a kierownica jest regulowana w dwóch płaszczyznach. Nawet wysokie osoby nie będą miały problemu z dobraniem właściwej pozycji. Istotny jest także drugi rząd, gdzie bez problemu zmieszczą się dwie osoby średniego wzrostu. Nie można mówić o rekordzie (prym wiedzie Octavia), ale i tak można odbyć tu wygodną podróż.

SEAT Leon ST - bagażnik
Dobre kombi za 50 tysięcy złotych. Diesel pod maską

Kombi za 50 tysięcy złotych, które ma sprostać oczekiwaniom rodziny musi oferować duży bagażnik. SEAT Leon ST oferuje 587 litrów wolnej przestrzeni. Do tego dochodzi szeroki otwór i niski próg załadunku.

>SEAT Tarraco e-Hybrid. Duże auto do miasta?

Producent nie zapomniał też o praktycznych uzupełnieniach. Mamy tu podwójną podłogę, gumę mocującą, haczyki na burtach, dodatkowe wnęki i nawet gniazdo 12V.

Warto dodać, że system składania drugiego rzędu opiera się na cięgnach, które są bardzo łatwe w użyciu. W konfiguracji dwuosobowej, przestrzeń załadunkowa rośnie do 1470 litrów, co pozwala przewieźć duże kartony z meblami, a także pralkę lub lodówkę o rozsądnych wymiarach.

SEAT Leon ST – silniki godne polecenia

Gama jednostek napędowych Leona była naprawdę szeroka. Nie wszystkie konstrukcje uchodzą jednak za udane. Są też takie, które budzą przesadne obawy i warto z tego skorzystać.

Benzynowy silnik, który można rozważyć to 1.4 TSI. Niektórzy pamiętają wadliwy rozrząd w serii EA111, ale warto dodać, że siódma generacja była oferowana z poprawioną jednostką – serią EA211, która była wolna od tej wady. Do tego mało paliła i była relatywnie tania.

Kombi za 50 tysięcy złotych

Leon ST był też oferowany jako CUPRA z 2.0 TSI. To jednak propozycja dla tych, którzy nie muszą oszczędzać i nie obawiają się ryzykownego zakupu. Nikt raczej nie nabywa pierwotnie takiego auta, by jeździć tylko powoli i spokojnie.

Nie ma wątpliwości, że najlepszym źródłem napędu w takim kombi za 50 tysięcy złotych będzie diesel. Który? Są dwa. Pierwszy to 1.6 TDI w dwóch wariantach: 90 koni mechanicznych (230 niutonometrów) oraz 110 koni mechanicznych (250 niutonometrów). Ta konstrukcja oferuje niewielkie spalanie (około 6 litrów) przy przeciętnej dynamice.

Znane 2.0 TDI było dostępne w wersjach 150- (340 niutonometrów) i 184-konnej (380 niutonometrów). Oferuje niewiele wyższy apetyt (można zmieścić się w 6,5 litra), a jednocześnie dysponuje lepszą dynamiką. Trzeba jednak liczyć się z potencjalnie wyższymi kosztami utrzymania i taką też ceną zakupu.

Kombi za 50 tysięcy – na co uważać?

Szukając samochodu za taką kwotę zawsze warto wyznaczyć sobie kryteria, które obniżą ryzyko. Najlepiej byłoby kupić auto z polskiego salonu, które jest bezwypadkowe. Po wybraniu takich wymogów okazuje się, że rynek jest mocno ograniczony.

Kolejne ważne kryterium to oczywiście przebieg. Im mniejszy, tym lepiej, choć prawidłowo serwisowane egzemplarze z silnikami wysokoprężnymi powinny bezproblemowo pokonywać duże dystanse bez kosztownych awarii.

Kombi za 50 tysięcy złotych
SEAT Leon ST

Zdecydowanie odradzamy nabywanie aut sprowadzonych. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że zadbane egzemplarze popularnych modeli są na Zachodzie droższe, niż w Polsce. Taniej można jednak kupić zmęczone, wysłużone sztuki (duże przebiegi) lub te z wypadkową historią, których nie opłaca się tam naprawiać (drogie usługi blacharsko-lakiernicze).

SEAT Leon ST udowadnia, że kombi za 50 tysięcy złotych nie musi być serią wyrzeczeń. Dobrze wygląda, jest nieźle wykonany, praktyczny i przyjemnie jeździ. Znalezienie zadbanego egzemplarza może potrwać, ale warto. To solidny, stosunkowo prosty samochód.

 

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Toyota Land Cruiser FJ Bruiser

Oto najdziksza Toyota Land Cruiser. Ma koła i gąsienice!

Daihatsu Vision Copen 2023

Ten mały roadster może trafić do Europy. Nie byłby drogi