w

Dlaczego zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych jest bez sensu? Niemcy już chyba wiedzą

Tesla
Dlaczego zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych jest bez sensu? Niemcy już chyba wiedzą

Wydawało się, że nasi zachodni sąsiedzi są jednymi z tych, którym najbardziej zależy na przeforsowaniu tego przepisu.

Ochrona środowiska to bardzo ważny temat, co oznacza, że nie można sobie pozwalać na spontaniczne i mało przemyślane ruchy w tym zakresie. Niestety, ten „teoretycznie ekologiczny” projekt wydaje się po prostu zły. Na szczęście, Niemcy nie zgodzą się na zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku.

Tę ważną dla Unii Europejskiej informacje podała agencja Reuters, powołując się na przemówienie samego Christiana Lindnera, niemieckiego ministra finansów. Zostało ono wygłoszone w trakcie wydarzenia organizowanego przez Federalne Zrzeszenie Niemieckiego Przemysłu (BDI).

Zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych „zagrożony”

Projekt zakłada, że do 2035 roku kraje UE wstrzymają możliwość sprzedaży każdego nowego auta spalinowego. Biorąc pod uwagę, że to już za trzynaście lat, trudno sobie wyobrazić taką przyszłość. Dlaczego?

Zacznijmy od tego, że produkcja auta elektrycznego generuje bardzo dużo zanieczyszczeń. Sama jazda może być ekologiczna, jeżeli źródło, z którego pobieramy energię jest „czyste”. A o to dziś nie jest łatwo, szczególnie w środku i na wschodzie Starego Kontynentu. Niemniej jednak to wciąż nie rozwiązuje problemu. Coś, co jest trochę mniej szkodliwe (od pojazdu spalinowego) w całym cyklu „życia” (od rozpoczęcia produkcji do utylizacji/recyklingu), nie może być nazywane przyjaznym dla środowiska.

MINI elektryczne
Produkcja aut elektrycznych też jest szkodliwa dla środowiska

Lista potencjalnych problemów związanych z autami elektrycznymi jest jeszcze dłuższa. Ładowanie wciąż jest czasochłonne (nierzadko kilka godzin), co sprawia, że nikt, kto się śpieszy, nie będzie zadowolony. Stosunkowo skromne zasięgi (szczególnie przy prędkościach autostradowych) potęgują ten kłopot.

Idźmy dalej. Układy elektryczne oparte na bateriach litowo-jonowych są też bardzo wrażliwe w przypadku awarii. Nierzadko dochodzi do szkód całkowitych podczas zderzeń bocznych. W autach spalinowych znacznie bardziej prawdopodobna jest opłacalność naprawy.

Koszty będą rosnąć

A co z kosztami? Samochody na prąd musiały zostać zaprojektowane, a fabryki – przystosowane do ich produkcji. Nic więc dziwnego, że ceny są wysokie, mimo stosunkowo prostej technologii. Na obniżki raczej trudno liczyć, szczególnie w tych czasach.

Pamiętajmy, że pojazdy elektryczne nie mają ani turbin, ani „dwumasu”, ani innych podzespołów, na których serwis mógłby zarobić. Cena musi więc zrekompensować straty na obsłudze.

Swego rodzaju rekompensatą dla władz będą koszty ładowania. Wyobraźmy sobie, że państwowe koncerny paliwowe zaczną tracić klientów, którzy dotychczas kupowali benzynę, gaz lub olej napędowy. Czy pozostanie po nich jedynie wspomnienie i „góra” pogodzi się ze stratami? Raczej nie.

Należy spodziewać się, że koszt energii elektrycznej będzie rósł. Ten interes musi przecież się kręcić. Już teraz korzystanie z komercyjnych ładowarek budzi wątpliwości – pokonanie 100 kilometrów może być znacznie droższe, niż w przypadku auta spalinowego (i to z niemałym silnikiem benzynowym).

Mercedes EQA
Zakaz sprzedaży aut spalinowych zwiększy koszty i utrudni eksploatację

Użytkownicy, którzy mogą ładować auta na terenie własnej posesji mają oczywiście znacznie taniej.  Wielu kierowców pokonuje jednak duże dystanse i nie zawsze jest możliwość szybkiego powrotu do domu. Poza tym, nawet jak ktoś zagryzie zęby i będzie chciał skorzystać z komercyjnej stacji, to nie oznacza, że będzie ona dostępna. Wciąż jest ich mało i nierzadko nie oferują szybkiego ładowania. Zdarzają się też awarie.

Przy aktualnym, średnim czasie ładowania nawet zastąpienie dystrybutorów z ładowarkami w stosunku 1 do 1 nie pomoże i będą kolejki, jeżeli wszyscy zostaną zmuszeni do nabywania aut elektrycznych.

Niepewna przyszłość

Podsumowując, auta elektryczne to może być przyszłość, ale niekoniecznie szybka i niekoniecznie długa. Niewykluczone, że będzie to etap przejściowy. Czy wodór jest lepszym pomysłem? Z perspektywy środowiska na pewno tak, ale ze względu na skomplikowaną technologię, trudności w magazynowaniu i transportowaniu wciąż nie jest opłacalny. No jasne, że chodzi o pieniądze.

Pamiętajmy jednak, że tęgie głowy pracują nad nowymi rozwiązaniami i być może za jakiś czas dojdzie do przełomu. Auto elektryczne, które jest ekologicznie produkowane, tanie w użytkowaniu i bardzo szybkie w naładowaniu to ambitny cel, do którego powinni dziś dążyć wszyscy inżynierowie motoryzacyjni. W innym przypadku nie ma sensu skupiać się na tej technologii.

Producenci będą na pewno ponosić ogromne koszty, co nie ułatwi sprawy. Jak można się domyślać, zostaną one przerzucone, jak to zwykle bywa, na konsumenta. To może sprawić, że samochód stanie się dobrem luksusowym. Brzmi fatalnie, ale trzeba brać pod uwagę również taki scenariusz.

Jest jeszcze jedna sprawa. Ktoś może pomyśleć, że zachowa swój spalinowy samochód w idealnym stanie. Problem w tym, że przewiduje się nałożenie podatków i innych „pomysłów” na posiadaczy takich pojazdów, co wydaje się oczywiste. To może sprawdzić, że „sam” zrezygnuje z użytkowania…

 

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Jakie ubezpieczenie dla auta

Ubezpieczenie OC auta – jakie wybrać?

Bugatti Ronaldo Crash

Zły dzień dla ochroniarza Ronaldo. Rozbił Bugatti słynnego piłkarza