w ,

Citroen C5 1,6 HDI 110 KM – Na szczęście, nie niemiecki

Miał konkurować z Passatem. Ba, w jednej z pierwszych reklam Citroena C5 drugiej generacji głos lektora powtarzał, że to najbardziej niemieckie ze wszystkich francuskich aut. Passata, co było do przewidzenia, nie zdetronizował. Ale nadal, choć od premiery minęło 5 lat, sprzedaje się nieźle.

 

Citroen C5 powstał w 2001 roku, jako następca Xantii. I tak jak ona, rynku na kolana nie rzucił. Był na szczęście, jednym z ostatnich nijakich Citroenów. Po liftingu na przełomie lat 2003-2004 nieco wyprzystojniał. Dopiero jednak II generacja auta przypomniała, że francuska marka ma w portfolio takie auta jak 2CV, DS. czy SM.

 

Karoseria
Auto powstaje w dwóch wersjach nadwoziowych – jako duży sedan i pakowne kombi. Nasza redakcja do testu otrzymała wersję czterodrzwiową. Auto, pomimo tego, że ma już 5 lat, a to w branży oznacza wiek starczy, wygląda zaskakująco świeżo. Przód, wraz z charakterystycznym grillem był prekursorem nowej twarzy Citroena. I, nadal jest ?trendy?. Także tył z imponującą baterią lamp nie trąci tzw. myszką. Nakreślona przez Chorwata, Domagoja Dukeca, linia samochodu niewątpliwie może się podobać. Ba, powiedziałbym nawet, że jej klasyczne kształty są ponadczasowe.

 

Wnętrze
Wnętrze auta nie do końca zniosło próbę czasu. Deska i środkowy panel, które były nowoczesne w 2008 roku, dziś nie rażą wprawdzie archaicznymi rozwiązaniami, ale? .
Tworząc niemieckie auto we Francji, projektanci zapomnieli o drobnostce zwanej ergonomią. Za kierownicą C5 poczujemy się niczym pilot, nie obrażając francuskiej marki, Dreamlinera. Wszystko na i wokół niej jest pokryte przyciskami, a jak nie to wyświetlaczami. Na tablicy zegarów są bowiem trzy. To i tak mniej jak w starym C4, ale moim zdaniem, i tak zbyt dużo. Do tego dochodzi jeszcze sama kierownica. Mówiąc dokładniej, jej centralna część, która jest nieruchoma – obraca się tylko wieniec. Jeżeli mamy większe dłonie, przy zawracaniu uruchamiamy nimi wszystko, co się na niej znajduje. A potem dłuuuuugo studiujemy instrukcję obsługi żeby to powyłączać. Wkurzające, ale kabina C5 to i tak drobna wprawka w porównaniu z DS5?

 

Za to fotele i tylna kanapa nadal należą do najwygodniejszych w klasie. Fotel w C5 to zresztą mój faworyt. Zapewnia idealne trzymanie boczne, a dzięki wszechstronnej regulacji nawet mój starczy, zbolały kręgosłup bez strajku zniósł 600 km non stop za kierownicą. Chapeau bas po prostu.

 

Technika
C5 to typowy przedstawiciel segmentu D. Ma 4779 mm długości, 1860 szerokości i 1451 wysokości. Dzięki dużemu, nawet jak na segment D, rozstawowi osi (2815 mm) Citroen C5 zapewnia 5 osobom komfortowe warunki do podróżowania.

 

Nieco mniej komfortowo ma bagaż. Po takim aucie możemy spodziewać się przepastnego bagażnika. Tymczasem w C5 mamy do dyspozycji 467 litrów. Oczywiście nie jest to mało, ale większość konkurentów ma jednak więcej. Sytuację ratuje stosunkowo niski próg.

 

Choć mamy kilka zastrzeżeń do ergonomii wnętrza, złego słowa nie można powiedzieć o silniku. Jednostka 1,6 HDi o mocy 110 koni nie jest demonem prędkości, ale dzięki momentowi obrotowemu wynoszącemu 240 Nm. od 1750 obrotów, da się tym sporym i dość ciężkim autem zaskakująco dynamicznie wyprzedzać.

 

Drugie imię C5 1,6 HDi brzmi? oszczędny. To chyba największa zaleta dużego i wygodnego Francuza. Przy pełnym zbiorniku (ok. 70 litrów) autem da się przejechać około 1200 kilometrów ? do zapalenia kontrolki rezerwy. Nasza średnia z testu wyniosła niewiele ponad 5 litrów oleju napędowego na setkę. Wynik wprost rewelacyjny.

 

W optymalnym wykorzystaniu mocy silnika bardzo pomaga precyzyjnie pracująca, 6-stopniowa, manualna skrzynia biegów. Do jej działania nie mamy najmniejszych zastrzeżeń. Kolejne biegi wchodzą płynnie, bez oporu i omalże intuicyjnie.

 

Wrażenia z jazdy
Chcesz podróżować w spokoju, ciszy i niezwykle komfortowo? Myślisz, że takie kryteria zapewni tylko duża niemiecka limuzyna? Otóż, wcale nie. Okazuje się, że najlepszym samochodem na polskie drogi jest właśnie ten Citroen. Warunek to oczywiście zawieszenie hydropneumatyczne. A jest ono po prostu, bez względu na stan drogi, bardziej niż komfortowe.. Niestety, nie można tego powiedzieć o układzie kierowniczym. Aby manewrować w mieście, nawet na niespecjalnie ciasnych ulicach trzeba się naprawdę sporo napracować niezbyt wygodną (dodam dla przypomnienia?) kierownicą. W ciasnych i szybko pokonywanych zakrętach uczucie braku wyczucia układu kierowniczego potęguje przechylające się nadwozie. Dobrze jest przed rozpoczęciem jazdy ustawić system na tryb Sport. Wtedy auto, nawet w ciasnych łukach, radzi sobie zdecydowanie lepiej. Także przy większych prędkościach, kiedy zawieszenie ?osiada?, auto staje się dużo bardziej stabilne.

 

Okiem przedsiębiorcy
Citroen C5 w zależności od wersji silnikowej i rodzaju skrzyni biegów kosztuje od 81 do 110 tys. złotych. Auto testowe to natomiast wydatek około 88 tysięcy. I jest to cena adekwatna do jego wyposażenia i możliwości. Oczywiście dochodzą do tego upusty. W tej chwili, dość spore. Jeżeli więc planujemy zakup C5, to teraz jest na to czas najlepszy.
Wśród przedsiębiorców największym zainteresowaniem cieszył się C5 w wersji kombi. Oprócz wszystkich zalet sedana, ma jeszcze sporą powierzchnię bagażową. Jednak, jak wskazują analizy rynków flotowych, sedan także znalazł swoje miejsce w biznesie.

 

Jak sfinansować zakup? Poprzez Citroen Bank. W ofercie jest oczywiście kredyt od 0% wpłaty własnej. Okres trwania umowy może wynosić od 6 do nawet 86 miesięcy.

 

Jeśli chodzi o leasing, można prowadzić całkiem spore negocjacje, gdyż dealerzy podchodzą indywidualnie i elastycznie do każdego klienta. Początkowa wpłata własna musi jednak wynosić minimum 10%. Okres trwania to maksymalnie 60 miesięcy. Do tego wszystkiego dochodzą również atrakcyjne pakiety ubezpieczeń.

 

Podsumowanie
W 2008 Citroen C5 epatował nowoczesnością. Był czymś innym niż tradycyjny aż do bólu VW Passat. Teraz, po 5 latach na pewno nie wygląda jak pojazd z innej epoki. Ponadczasowa sylwetka zapewne jeszcze długo nie będzie dysonansem wśród innych produktów ze stajni francuskiej marki, ale (i to trzeba powiedzieć głośno i stanowczo) już najwyższy czas na zmianę. Konkurencja nie śpi…

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

 

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Cennik Toyoty Auris Hybrid

Skoda Superb po liftingu