w

Citroen 2CV może powrócić. To najlepszy czas na retro

Citroen 2CV
Citroen 2CV, grafika: Dejan Hristov

Kto jak kto, ale ta francuska marka ma ogromny bagaż doświadczeń i znakomite portfolio, które daje bardzo możliwości. Jako że trwa moda na styl retro, istnieje szansa na wykorzystanie najlepszych projektów sprzed lat. Wśród nich jest oczywiście Citroen 2CV, który zmotoryzował rodzimy kraju i uzyskał status jednego z najważniejszych modeli w Europie.

Producent chciał przekonać do zakupu wszystkich klientów, którzy oczekiwali prostoty, oszczędności, niezawodności i komfortu. Ten ostatni aspekt był na tyle ważny, że przeprowadzano nawet testy zawieszenia na polach – trzymając w kabinach koszyczki z jajkami. Kiedyś to było, a teraz już nie ma!

Nowy Citroen 2CV to świetny pomysł

Dlaczego warto powrócić do tej koncepcji? Wystarczy spojrzeć na sukces Fiata 500, by zdawać sobie sprawę, jaki ona ma potencjał. Co ciekawe, inna francuska marka też postanowiła wykorzystać modę na retro.

Mowa oczywiście o Renault, które już zaprezentowało współczesne wydania „czwórki” i „piątki”. Towarzystwo nowości obejmie także kolejną generację Twingo, która stylistycznie czerpie garściami z protoplasty.

Citroen 2CV
Citroen 2CV, grafika: Dejan Hristov

Jeżeli Stellantis da zielone światło, to należy spodziewać się wykorzystania legendarnej sylwetki – okraszonej nowymi rozwiązaniami, rzecz jasna. Design samochodu powinien jak najmocniej nawiązywać do pierwszej generacji, ale przy tym oferować jak najwięcej zaawansowanych technologii.

Nie należy więc spodziewać się reflektorów „na świeczkach” czy każdego panelu karoserii z blachy. Wydaje się jednak, że zastosowanie stalowych felg byłoby fajnym akcentem. W końcu to wciąż powinien być prosty i stosunkowo tani samochód.

Prezentowane grafiki wyglądają naprawdę świetnie, ale nie są one oficjalne. Ich autorem jest Dejan Hristov, czyli niezależny projektant. Francuski producent mógłby jednak znaleźć w nich sporo inspiracji, które powinny się przyjąć.

Jaki napęd?

I tu odpowiedź wydaje się oczywista – przynajmniej na tym etapie. Większość producentów brnie w stronę elektryczności, bo zmuszają do tego zaostrzające się normy emisji spalin. Niestety, nie idzie za tym popyt, bo klienci oczekują czegoś innego.

Marki samochodowe są zatem między młotem a kowadłem. W końcu jednak musi zmienić się jeden z głównych elementów – albo prawo (wstrzymujący szeroko pojęty „Zielony Ład”), albo zainteresowanie konsumentów. W innym przypadku dojdzie do katastrofy przemysłowej.

Citroen 2CV
Citroen 2CV, grafika: Dejan Hristov

Załóżmy jednak, optymistycznie, że klienci przekonują się do napędów akumulatorowych. Jeśli tak będzie to Citroen 2CV otrzyma pewnie układ napędowy, który aktualnie znajduje się w modelu e-C3. Byłoby to optymalne rozwiązanie.

Przypomnijmy, że elektryczny wariant miejskiego crossovera oddaje do dyspozycji 113 koni mechanicznych i 120 niutonometrów. Te wartości pozwalają na przyspieszanie do 100 km/h w 10,3 sekundy i rozpędzanie się do 135 km/h (elektroniczny ogranicznik).

Istotna jest tu także bateria litowo-jonowa, której pojemność to 44,2 kWh netto. Według producent, w cyklu mieszanym umożliwia pokonanie do 326 kilometrów. Z kolei w mieście może przejechać nawet 459 kilometrów.

Biorąc pod uwagę fakt, że nowy Citroen 2CV byłby rywalem Twingo (gabarytowo), mógłby oferować lepsze osiągi i większy zasięg przy zastosowaniu tej samej technologii. Wszystko za sprawą skromniejszej masy własnej.

Citroen 2CV z hybrydą?

My jednak skłaniamy się bardziej do układów wykorzystujących silniki spalinowe. Powodów tego jest co najmniej kilka. Pierwszy to oszczędność. Taki pojazd będzie tańszy w zakupie i być może również w eksploatacji, jeśli potencjalny użytkownik nie ma do dyspozycji prywatnej stacji ładowania.

Po drugie, takie auto będzie lżejsze, co wpłynie na skromniejsze zużycie – bez względu na pochodzenie energii, to zawsze skutkuje mniejszą emisją. Obciążenie ogumienia też ma tu znaczenie, choć niemal nikt o tym nie mówi.

Taki Citroen mógłby wykorzystywać układ hybrydowy, który jest montowany w trojaczkach z Tychów (Juniorze, Avengerze i 600-tce). W bazowej wersji generuje 100 koni mechanicznych i 205 niutonometrów. Jest sprzęgnięty z sześciobiegowym automatem i zużywa między 5 a 6 litrów w cyklu mieszanym.

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Lexus IS Black IV Special Edition

Lexus IS Black IV Special Edition. Czerń zawsze w modzie

Tani alkomat Alcolife S3

Tani alkomat dobrej jakości, czyli Alcolife S3