Budowanie wizerunku w przemyśle motoryzacyjnym to proces długofalowy. Teoretycznie można zacząć od drogich produktów, ale będzie to obarczone przesadnym ryzykiem. Znacznie lepiej zaoferować te przystępne cenowo, które charakteryzują się odpowiednią jakością. Wtedy można dotrzeć do szerszego grona odbiorców i szybciej dotrzeć do świadomości kolejnych zainteresowanych. Wydaje się, że w taką strategię jest wpisany ten chiński Polonez. Czy osiągnie sukces w Polsce? Ma ku temu predyspozycje.
Chiński Polonez wygląda dobrze
Skąd takie skojarzenia? Wydaje się, że chodzi o sylwetkę, która delikatnie przypomina już kultowy model z Fabryki Samochodów Osobowych. Charakter samochodu też jest podobny, choć trzeba pamiętać, że chiński Polonez jest kilka dekad młodszy. To przekłada się na zastosowane technologie i całą resztę.
Karoseria jest naprawdę udana. Nie ma w niej fajerwerków, ale też trudno szukać rozczarowań. Niezłe proporcje idą w parze z minimalistycznymi, acz nowoczesnymi elementami oświetlenia. Sam profil ma w sobie spójność, której nie zaburza żaden kształt.
Linia dachu delikatnie opada i płynnie przechodzi w klapę bagażnika. Towarzyszą temu zwężające się przeszklenia i całkiem ładne felgi aluminiowe. Można liczyć również na chromowane wstawki. Summa summarum, z tej perspektywy jest elegancko.

W tym miejscu warto już ujawnić, co to za samochód. Nosi nazwę Bestune B70 i przynależy do segmentu D. Świadczą o tym jego gabaryty. Ma 4855 milimetrów długości, 1840 milimetrów szerokości i 1455 milimetrów wysokości. Do tego ma pokaźny rozstaw osi: 2800 milimetrów.
Prezentowany model jest liftbackiem, co oznacza, że jego klapa bagażnika otwiera się wraz z szybą. To zwiększa praktyczność. Możemy więc mówić o bezpośrednim konkurencie Skody Superb. Gwoli ścisłości, użytkownicy mają w tej strefie do dyspozycji 500 litrów wolnej przestrzeni.
Przód samochodu opiera się na wąskich światłach LED, kafelkowych reflektorach (umieszczonych nieco niżej), ozdobnych listwach i szerokim grillu, który wkomponowano w zderzak. Tył też jest stosunkowo „prosty”, ale za to zgrabny.
Bestune B70 – kabina
Wnętrze to pozytywne zaskoczenie. W pewnym stopniu przypomina projekty Hyundaia, co jest zasługą dwóch ekranów w jednej ramce i ciemnej kolorystyki. Wskaźniki są cyfrowe i mają ładny wzór. Wydają się czytelne.
Przed zegarami umiejscowiono kierownicę ze spłaszczonym wieńcem. Chiński Polonez ma także centralny ekran multimedialny o wystarczających rozmiarach. Z kolei na konsoli centralnej zagościło cięgno automatu, półka, uchwyty na butelki i podłokietnik ze schowkiem.

Jakość materiałów? Daleko do klasy premium, ale nie ma powodów do wstydu. Tworzywa są bardzo przyzwoite i starannie spasowane. Możemy mówić o poziomie znanym z Kii czy Citroena, a to już coś.
Jeżeli chodzi o miejsce w kabinie, to nie ma powodów do kręcenia nosami. Zarówno w pierwszym, jak i drugim rzędzie jest przestronnie. Nawet cztery wysokie osoby mogą tu odbyć bardzo swobodną podróż. Do tego dochodzą różne udogodnienia, o których nieco niżej.
Ile kosztuje chiński Polonez?
I tu przechodzimy do kluczowych liczb, czyli oferty tego modelu. Za podstawową konfigurację tego modelu trzeba zapłacić 119 900 złotych. Nie jest to dużo, tym bardziej że mówimy o samochodzie reprezentującym klasę średnią. Poza tym, stosunek ceny do wyposażenia i napędu jest świetny.
Zacznijmy od silnik. To doładowana konstrukcja benzynowa o pojemności 1,5 litra, która wytwarza 160 koni mechanicznych i 258 niutonometrów. Standardowo współpracuje z nią siedmiobiegowa skrzynia automatyczna DCT.
Cały potencjał trafia na przednią oś. Producent nie podaje przyspieszenia do setki, ale powinno mieścić się w niecałych 10 sekundach. Natomiast prędkość maksymalna wynosi 200 km/h. Kierowcy ceniący spokojną, komfortową jazdę nie będą narzekali. Co ciekawe, można dokupić instalację LPG, która znacząco obniży koszty. Dziś takie rozwiązania to rzadkość. Znajdziemy je w Dacii, ale rumuńska marka nie ma odpowiednika dla Bestune B70.

A co z wyposażeniem? Pierwszy z dwóch poziomów, czyli ten bazowy nosi nazwę Business i jest zaskakująco bogaty. Oferuje w standardzie m.in.: reflektory LED, podgrzewane i elektrycznie regulowane fotele, system kamer 360 stopni, dostęp bez kluczyka, cyfrowe wskaźniki, ekran multimedialny, automatyczną klimatyzację przyciemniane szyby, felgi aluminiowe, wielofunkcyjną kierownicę, tapicerkę ze skóry ekologicznej i dach panoramiczny.
Należy dodać, że chiński Polonez jest również dostępny z dwulitrowym silnikiem benzynowym generującym 218 koni mechanicznych i 340 niutonometrów. On także może współpracować z instalacją gazową. Tu jednak znajdziemy sześciobiegowy automat. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 7 sekund, a prędkość maksymalna to 230 km/h.
Ten mocniejszy wariant stanowi wydatek 139 900 złotych. Oprócz większego potencjału silnikowego, oferuje bogatsze wyposażenie, czyli Elegance, w skład którego wchodzą m.in.: dodatkowe systemy wsparcia, elektrycznie sterowana klapa bagażnika, indukcyjna ładowarka czy boczne kurtyny powietrzne.
Jeżeli auto zostanie dobrze rozreklamowane, to powinno zainteresować polskich klientów. Kosztuje znacznie mniej od europejskich rywali. Dla przykładu, podobnie skonfigurowany Passat z 204-konnym silnikiem benzynowym, automatem i wyposażeniem Elegance stanowi wydatek ponad 200 tysięcy złotych. To przepaść.


