w

Chcieli napompować oponę w Tesli. Nie uwierzysz czym… (wideo)

Pompowanie opony w Tesli
Chcieli napompować oponę w Tesli. Nie uwierzysz czym... (wideo)

Nietrudno odnieść wrażenie, że w Stanach Zjednoczonych wystarczy być niezłym w jednej dziedzinie, by sporo zarobić. W Polsce trzeba być mądrym „na wielu frontach”, by wiązać koniec z końcem.

To przykre, ale niezwykle prawdziwe stwierdzenie, które dotyczy większości krajów dawnego Bloku Wschodniego. Oto kolejna sytuacja, która podkreśla, że przeciętny Amerykanin może kupić sobie drogie auto i nie mieć pojęcia o podstawach. Główni bohaterowie chcieli napompować oponę w Tesli, ale trudno uwierzyć czym…

Samochód elektryczny nie wymaga tankowania – to wydaje się oczywiste. Trzeba go jednak ładować. A mimo to, widzieliśmy już osoby, które podjeżdżają po benzynę autami na prąd. Właśnie w USA, co nas raczej zaskakuje.

Chcieli napompować oponę w Tesli w dziwny sposób

Czegoś takiego jednak jeszcze nie spotkaliśmy – nawet w tym pięknym, wolnym państwie. Małżonkowie chcieli napompować oponę w Tesli używając do tego dystrybutora propanu i butanu, szerzej znanego jako LPG.

O ile kobieta może nie mieć pojęcia jak wygląda kompresor, o tyle mężczyzna widzący szeroką końcówkę i duży zbiornik za nim mógłby zorientować się, że tą mieszanką raczej ciężko będzie napompować oponę. W sumie to wystarczyłoby umieć czytać i kojarzyć fakty.

Chcieli napompować oponę w Tesli gazem
Mężczyzna nie odróżnił dystrybutora gazu od kompresora, co napawa obawami

Pewien świadek nie mógł uwierzyć w to, co widzi, dlatego postanowił to uwiecznić na amatorskim filmie. Na szczęście na tym nie poprzestał – poinformował parę, że robi głupotę narażając się na niebezpieczeństwo.

W Polsce narzekamy, że rośnie pokolenie, które nie będzie potrafiło tego, co te poprzednie. Niedługo do wymiany żarówki przyda się specjalista. Wydaje się, że w Stanach Zjednoczonych, które nie miały tak ciężkiej historii, ten problem społeczny jest już widoczny. I tamtejszym obywatelom można współczuć, a zarazem zazdrościć…

I na koniec apel do wszystkich, którzy po prostu nie mają doświadczenia i korzystają z pojazdów bardzo rzadko. Jeżeli nie masz pewności, po prostu zapytaj obsługi obiektu albo poproś o pomoc. To znacznie bezpieczniejsze rozwiązanie, niż podejmowanie ryzyka.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pirat drogowy na DK94

Bandyta drogowy prowokował kolizję. Spotkała go kara (wideo)

Audi RS6 C6 top speed

Stare, ale wzmocnione Audi RS6. Potrafi przyspieszać jak nowe Ferrari! (wideo)