Konserwatywni kierowcy nie są zwolennikami samochodów na prąd, ale trzeba obiektywnie przyznać, że mają one swoje zalety.
Te kluczowe polegają na ciszy układu napędowego, błyskawicznej reakcje na wciśnięcie pedału przyspieszenia czy dostępności maksymalnego momentu obrotowego. Nawet budżetowe auto elektryczne dysponuje takimi cechami.
Pamiętajmy także, że taka technologia jest stosunkowo prosta. Silnik elektryczny składa się ze znacznie mniejszej liczby elementów, niż spalinowy. Jedyny problem to duża i ciężka bateria, ale wpływ nadwagi można zniwelować mocą – przynajmniej w dziedzinie osiągów.
Budżetowe auto elektryczne pokazuje, co potrafi
Marka MG ma brytyjskie korzenie, ale aktualnie jest w chińskich rękach. Nic więc dziwnego, że jej strategia jest teraz oparta na modelach elektrycznych. Ich budżetowy charakter może wydawać się mało zachęcający, ale w przypadku najbogatszych i najmocniejszych wersji nie ma wstydu.
Świetnym tego przykładem jest MG4 XPower, który potrafi poradzić sobie z teoretycznie bardziej sportowymi maszynami. I nie są to słowa życzeniowe, czego dobrym przykładem może być ten pojedynek z Lamborghini Gallardo i Nissanem GT-R.
>Mówią, że to będzie Tesla dla ubogich. Lepsze osiągi, lepsza cena
Nie wszyscy znają to budżetowe auto elektryczne, a szczególnie w topowej wersji. Użytkownik ma do dyspozycji dwie jednostki, które osiągają 443 konie mechaniczne i 600 niutonometrów. Potencjał trafia oczywiście na obie osie, dlatego można liczyć na błyskawiczny start. Należy w tym miejscu dodać, że prezentowany model kosztuje na rynku brytyjskim 36 500 funtów. To znacznie mniej, niż jakikolwiek supersamochód.
Dla porównania, Lamborghini Gallardo skrywa wolnossącą jednostkę V10, a Nissan GT-R dysponuje podwójnie doładowanym silnikiem V6. Trudno więc mówić o faworyzowaniu pojazdu na prąd.

Życie jednak zweryfikowało układy napędowe tych samochodów. Okazało się, że MG potrafi wystrzelić, jak z procy i już na pierwszych metrach zyskać bardzo dużą przewagę. Gallardo zostało daleko w tyle, a Nissan GT-R, choć dysponował znacznie większą prędkością maksymalną, nie był w stanie dogonić „elektryka” na tak krótki, prostym odcinku.
Pamiętajmy, że MG4 XPower nie jest żadnym sportowcem tylko hatchbackiem o znamionach crossovera. To bardziej samochód rodzinny aniżeli wyczynowy. To pokazuje, że elektryczne napędy mają sens, choć konieczne jest zniwelowanie licznych problemów związanych z bateriami.


