Zjawisko powiększania powoli zamienia się w generowanie nadwagi. Tak też jest w przypadku sportowej wersji najnowszej „Piątki”. Aż trudno uwierzyć, że przy takiej mocy przyspiesza gorzej od dotychczas oferowanego wcielenia.
BMW M5 2025 jest bardzo ważnym debiutantem. To nie tylko częsty wybór fanów bawarskiej marki, ale też samochód mocno wizerunkowy. Krótko mówiąc, ma wiele ról i w każdej musi prezentować bardzo wysoki poziom. I można założyć, że taki prezentuje, choć nie wszyscy uznają jego wyższość nad poprzednikiem.
Jeżeli chodzi o stylistykę, to nie można narzekać. Body kit sprawił, że ta konfiguracja prezentuje się najbardziej rasowo, a co za tym idzie – najatrakcyjniej ze wszystkich oferowanych. Przeprojektowane zderzaki, dedykowany grill, nakładki progowe, cztery końcówki wydechu – to wszystko robi robotę.

Nietypowo prezentuje się natomiast dyfuzor z charakterystycznym wycięciem. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to zabieg pod kątem aerodynamiki, czy jednak celowy zamysł wizualny. Tak czy inaczej, niektórzy mogą uznać, że czegoś tam brakuje.
Bystre oko dostrzeże klapę na lewym, przednim błotniku. Jak można się domyślać, skrywa ona gniazdo ładowania, co oczywiście nie jest przypadkiem. Nowe M5 jest hybrydą typu plug-in, co daje możliwość uzupełnianie energii za pomocą zewnętrznych źródeł.
BMW M5 2025 – dane techniczne
Pod maską znajduje się podwójnie doładowana jednostka V8 o pojemności 4,4 litra. Uzupełnia ją silnik elektryczny. Potencjał systemowy tego zestawu robi wrażenie: 717 koni mechanicznych oraz 1000 niutonometrów. Tak mocnej „Piątki” jeszcze nie było.
Osiągi? Lekkie zaskoczenie. BMW M5 2025 rozpędza się do setki w 3,5 sekundy, czyli o 0,2 sekundy wolniej, niż poprzednia generacja. Skąd ten spadek przy wzroście mocy? Fizyki nie da się oszukać.

Problemem jest masa własna. Nowe BMW M5 waży aż 2445 kilogramów. Tak niemal 2,5 tony, co dla sedana segmentu E jest zdecydowanie przesadną wartością. I nie tłumaczy tego ciężki napęd. Mimo że to limuzyna, powinna być zwinna w ciasnych zakrętach, a raczej nie jest aż tak, jakby oczekiwali tego najbardziej wymagający fani marki. Ostateczną ocenę wydamy jednak dopiero po teście.
>BMW: Samochody spalinowe mają przyszłość
Warto dodać, że prędkość maksymalna jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h. Można jednak dokupić pakiet M Driver, który ją podniesie do 306 km/h. W tym aspekcie nie ma więc mowy o jakimkolwiek rozczarowaniu.
Zaletą hybrydy jest nie tylko zwiększona moc, ale także możliwość jazdy w trybie elektrycznym. Akumulator trakcyjny pozwala na przejechanie 40 kilometrów bez użycia silnika spalinowego – zgodnie z normami WLTP. Podejrzewamy jednak, że kierowcy woleliby nie mieć takiej możliwości, ale za to prowadzić lżejsze auto.
Ma dawać frajdę z jazdy
Mimo pewnych obaw związanych z masą własną, BMW sugeruje, że nowe M5 będzie dawać sporo emocji z jazdy. Napęd na wszystkie koła nie musi działać w trybie ciągłym. System pozwala odłączyć przednią oś lub ustawić nominalnie tył, co ułatwi driftowanie.
Inżynierowie zastosowali oczywiście mechanizm różnicowy M, który zarządza osobno tylnymi kołami, czym eliminuje podsterowność. Warte odnotowania są także poprawi związane ze sztywnością konstrukcyjną.

Oprócz tego, zawieszenie jest zaprojektowane na nowo. Z przodu zamontowano podwójne wahacze poprzeczne i aluminiowe podzespoły. Ważnym elementem jest oczywiście układ hamulcowy, które mają z przodu 16 cali, a z tyłu – dokładnie 15,7 cala.
Z kolei w kabinie znajdziemy fotele M Multifunction, które mają łączyć trzymanie boczne z komfortem. Klient może odbierać kolory tapicerki czy rodzaj dekorów. Uwagę zwraca nowa kierownica z funkcją podgrzewania w standardzie.
Co ciekawe, BMW M5 2025 oferuje seryjnie system dźwięku przestrzennego Bowers & Wilkins. Jeśli to audio dysponuje brzmieniem, jak choćby w Volvo V90, to możemy mówić o absolutnym topie w swojej klasie.
Ile kosztuje nowe BMW M5?


