w ,

Auta elektryczne istniały już w XIX wieku i biły rekordy prędkości

Elektryfikacja w motoryzacji to dla wielu zupełnie nowe zjawisko. Prawda jest jednak taka, że historia zatacza koło. Auta elektryczne istniały już 100 lat temu i oferowały naprawdę ciekawe rozwiązania.

Dlaczego dziś wracamy do tego pomysłu, skoro nie przyjął się on ponad wiek temu? W tamtych czasach pojazdy spalinowe były tańsze w produkcji, a sama technologia pozwalała na szybszy rozwój. Nikt nie patrzył na normy emisji spalin. Mówiąc wprost, ekologia nie miała żadnego znaczenia. Nie można jednak zapominać, że pojazdy “na prąd” zapisały swój rozdział już pod koniec XIX wieku.

Co ciekawe, właśnie wtedy elektromobile zdobywały dużą popularność wśród najbardziej zamożnych klientów. O bateriach litowo-jonowych nikt jeszcze nie marzył. Zamiast nich stosowano kwasowe odpowiedniki.

Belgijski diabeł i jego Nigdy Niezadowolona

Co ciekawe, pierwszy samochód, który pokonał barierę 100 km/h miał właśnie elektryczny napęd. Jego twórcą i użytkownikiem był Belgijski Diabeł. Camille Jenatzy, bo tak się nazywał naprawdę, dorastał przy fabryce opon pneumatycznych, która należała do jego ojca. Poświęcił się naukom ścisłym (został inżynierem), co zaowocowało późniejszymi startami w wyścigach.

W końcu jego celem było pobicie rekordu prędkości. Jako pierwszy rozpędził się do 66, a potem 80 km/h. Jego wyniki szybko zostały jednak pobite przez Hastona de Chasseloupa-Laubata. Belg nie dał za wygraną i zamierzał jako pierwszy rozwinąć setkę.

I tu docieramy do głównego bohatera. Czterokołowe auto o wyglądzie sporej torpedy nosiło nazwę “La Jamais Contente”, co oznaczało “Nigdy Niezadowoloną”. Piękne prawda? Ten niesamowity twór motoryzacyjnego kunsztu posiadał dwa silniki generujące po 25 kW. Uzupełnieniem tego były akumulatory o napięciu 200V. Umieszczono je w podłodze, co pozytywnie wpływało na położenie środka ciężkości.  Auto miało 3,8 metra długości, 1,56 metra szerokości i 1,4 metra wysokości, a jego masa sięgała 1450 kg. Wrażenie robiła karoseria wykonana z partinium, czyli oryginalnego stopu metalu.

“Wiecznie niezadowolona” pozwoliła na osiągnięcie 105,88 km/h i ustanowiła nowy rekord. Prędkość wyliczono uwzględniając takie dane, jak czas przejazdu i długość trasy. Nie istniały bowiem żadne  zaawansowane urządzenia pomiarowe. Wynik został osiągnięty pod Paryżem i utrzymywał się na szczycie aż 3 lata.

Akumulator mógł znacznie szybciej zrewolucjonizować motoryzację elektryczną

Elektryczne auta z czasem straciły na rynkowym potencjale, co było związane z potężnym rozwojem spalinowych konkurentów. Warto jednak zaznaczyć, że ich postęp mógłby wzrastać liniowo, gdyby większe grono inżynierów wykorzystało potencjał akumulatorów.

Pierwsza tego typu konstrukcja, która oferowała akceptowalną wydajność (24 ogniwa) została opracowana przez Williama Morrisona. Jak na tamte czasy, była wręcz przełomowa. Jak można się domyślać, zajmowała sporo miejsca i ważyła bardzo dużo. Prowizoryczny pojazd Morrisona z nią na pokładzie pozwalał na ciągłą jazdę przez 10-13 godzin z prędkością 22,5 km/h. To oznacza zasięg, który wyraźnie przekracza 200 km. Owszem, w wolnym tempie, ale jednak. I to robi wrażenie, bo wszystko wydarzyło się w 1890 roku. Trzy lata później, patent konstruktorski został sprzedany firmie ABC (American Battery Company). To właśnie ona rozpowszechniła na całym świecie ówczesną nowość. Do dziś akumulatory kwasowe nie różnią się przesadnie od swoich protoplastów sprzed ponad wieku.

Baker Electric z początku XX wieku

Mimo iż pojazdy spalinowe zdominowały motoryzację, pojawiły się modele elektryczne, które zyskały na popularności. Jednym z nich był właśnie Baker Electric, który powstał na początku XX wieku. Firma powstała w 1899 roku i reprezentowała przemysł samochodowy.

Auto wygląda, jak karoca bez uprzęży dla koni. Ma bardzo wąskie nadwozie, które oferowało komfort uzyskiwany dzięki resorom piórowym. Pięknym akcentem stylistycznym są błotniki – przedni i tylny to tak naprawdę jeden element.

Posiadaczem jednego z egzemplarzy jest Jay Leno, znany miłośnik motoryzacji. Ponadto, sam Thomas Edison miał taki pojazd – był jego pierwszym samochodem. Co ciekawe, firma sprzedała aż 15 tysięcy sztuk Bakera. Auta mogły być ładowane w Nowym Jorku, gdzie już na początku ubiegłego wieku znajdowały się stacje ładowania.

Elektryczna teraźniejszość

Dziś samochody elektryczne przeżywają renesans. Korzystają z baterii litowo-jonowych i najnowszych zdobyczy technologii. Oferują znacznie lepsze osiągi, ale też mają wyższą masę. Konstrukcyjnie, nie są jednak szczytem, którego moglibyśmy się spodziewać po 130 latach istnienia. Odzwierciedla to zasięg, który rzadko przekracza 250 km w realnych warunkach.

Przełom jednak nadejdzie, bo coraz większa liczba producentów stosuje ekologiczne napędy. Trudno jednak stwierdzić, kiedy i kto zaprezentuje rewolucyjny układ elektryczny. Czy będzie miał on związek z nowymi bateriami? A może ktoś odkryje zupełnie inny sposób przekazywania energii? Czas pokaże…

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Agresywna kobieta niszczyła autobus i potrąciła człowieka – szał, który skończy się więzieniem

Niezły patent! Usunięcie wgniecenia taśmą klejącą