w

Apokaliptyczne Lamborghini może być Twoje. Naszykuj lekko ponad bańkę

Apokaliptyczne Lamborghini
Apokaliptyczne Lamborghini Urus

Kataklizmy nie są niczym nadzwyczajnym. Niektórzy eksperci od zmian klimatu twierdzą, że takie zjawiska będą się nasilać. To sprawia, że tworzy się rynek produktów pozwalających przygotować się na różne niepożądane sytuacje. Można na nim znaleźć nawet apokaliptyczne Lamborghini. Nie należy do tanich, ale nie od dziś wiadomo, że w takich sytuacjach przetrwają nie tyle najsilniejsi, co najbogatsi.

Apokaliptyczne Lamborghini Urus

To oczywiste, że prezentowana konfiguracja została oparta na jedynym SUV-ie w ofercie włoskiej marki. Apokaliptyczne Lamborghini na bazie Huracana nie miałoby większego sensu. Wszystko za sprawą nadwozia, które ogranicza użyteczność. A ta jest bardzo ważna podczas nagłych zdarzeń związanych zarówno z naturą, jak i potencjalnym konfliktem zbrojnym.

W tym miejscu warto przypomnieć, że Lamborghini stworzyło kiedyś własne auto terenowe. Nie wszyscy jednak wiedzą o jego istnieniu. To model LM-002, którego można spotkać w prywatnych kolekcjach – głównie na Bliskim Wschodzie.

Apokaliptyczne Lamborghini - tył
Lamborghini Urus Apocalypse Manufacturing – tył

Za projekt odpowiada Apocalypse Manufacturing. Jak widać, jej nazwa jest bardzo wymowna i nie trzeba nikomu wyjaśniać, czym się zajmuje. Tak czy inaczej, jej projekt trafił na rynek i można go kupić. Wystarczy mieć odpowiednie saldo konta.

Wspomniana firma ma siedzibę na Florydzie i jest dobrze znana przez zwolenników gruntownych modernizacji. Na jej koncie są już inne ciekawe projekty, wśród których znajdują się sześciokołowe Wranglery.

Apokaliptyczne Lamborghini na sprzedaż

Prezentowany samochód wygląda jakby był konceptem, który nie doczeka się wyjazdu na drogi. To jednak pozory. Ma już za sobą całkiem spory przebieg, jak na tak unikatowy pojazd. Większość kilometrów z pewnością pokonał na bulwarach.

Największą uwagę przykuwają felgi. Składają się z 22-calowych obręczy o unikatowym, trójwymiarowym wzorze, oraz 33-calowy opon terenowych, które są przystosowane do jazdy po śniegu, piachu, kamieniach czy błocie.

Zawieszenie uległo gruntownej przebudowie. Teraz ma lepiej znosić trudny off-roadu, a przy tym zapewniać bezpieczną jazdą. Trudno jednak mówić o sportowym SUV-ie. W takim wydaniu raczej nie należy spodziewać się wydajności na torze.

Apokaliptyczne Lamborghini - przód
Lamborghini Urus Apocalypse Manufacturing – przód

Prześwit samochodu nie został ujawniony, ale można podejrzewać, że Apokaliptyczne Lamborghini znacząco odbiega tym parametrem od seryjnych terenówek. Wydaje się, że ta wartość sięga około 35 centymetrów.

Producent dodał również masywne osłony podwozia, aby układ napędowy był lepiej zabezpieczony. Nie zabrakło również dodatków stricte stylistycznych, czego przykładami mogą być poszerzone błotniki, lotka na klapie bagażnika czy pokaźny dyfuzor.

Pojawiły się także akcesoria, wśród którym prym wiedzie bagażnik dachowy. To solidna konstrukcja o dużej ładowności. Można na niej przewodzić pełnowymiarowe koło zapasowe, które w tym przypadku do małych nie należy. Jest tu również dodatkowa blenda LED zapewniająca lepszą widoczność.

Mocno i drogo

Sercem samochodu jest czterolitrowy, benzynowy silnik V8 uzupełniony podwójnym doładowaniem. Z tego, co można wywnioskować, jego potencjał tylko nieznacząco odbiega od tego oferowanego przez seryjną konstrukcję.

Apokaliptyczne Lamborghini oferuje 660 koni mechanicznych i 854 niutonometry. Nie jest to zatem duży wzrost w porównaniu do wariantu produkcyjnego. Wydaje się zatem, że tuner zdecydował się jedynie na inny układ wydechowy.

Włoski SUV po licznych modyfikacjach trafił na sprzedaż. Prezentowany egzemplarz pochodzi z 2022 roku i z oczywistych przyczyn stanowi większy wydatek, niż inne Urusy z tego rocznika. Cena wywoławcza to 286 500 dolarów – grubo ponad milion złotych.

I tu wracamy do wspomnianego przebiegu. Wynosi 15 702 mile, czyli 25 269 kilometrów. Niby niewiele, ale trzeba uwzględnić, że to pojazd specjalny. Czy znajdzie się jakiś chętny? Na pewno, choć może mocno negocjować cenę, bo target na takie auto raczej jest bardzo skromny.

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę materiały o tematyce samochodowej. Przetestowałem setki nowych aut. Współpracuję z licznymi mediami internetowymi, prasowymi i telewizyjnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

MX-5 Spirit Mazda Racing

Limitowana Mazda MX-5 ma 197 KM. Tylko 200 sztuk

SEAT Ateca 2025 - kabina

SEAT Ateca 2025 za 99 000 zł. Przebija nawet chińskie oferty