Gdy powstawał ten projekt, wszyscy eksperci motoryzacyjni widzieli w nim potencjał. Szybko jednak pojawiły się kłopoty finansowe, które wywołały efekt domina. Finisz tej historii jest już bardzo blisko.
Amerykańska marka chciała podbić rynek. Po zmianie siedziby na Los Angeles zaczęła inwestować w projektowanie nowych samochodów. Z jakiegoś powodu nie udało się osiągnąć zamierzonego celu, a wydatki wyraźnie przewyższyły zyski.
Fisker Inc. zajęło się autami w pełni elektrycznymi w 2016 roku. Celem był także rozwój technologii autonomicznej. Od początku było wiadomo, że wymaga to ogromnych nakładów finansowych. Firma starała się jednak rozwijać zgodnie z początkowym założeniem.
>Tesla z przebiegiem 692 tysięcy kilometrów. I to na oryginalnym akumulatorze!
W międzyczasie pojawiły się takie modele jak Fisker Ocean i Pear. Nie zabrakło także konceptów (Ronin i Alaska). Niestety, cały czas pojawiały się pogłoski o potencjalnych problemach ekonomicznych, co nie wpływało pozytywnie na wizerunek producenta.
Amerykańska marka krok od upadłości
Początek 2024 roku okazał się najgorszym ze wszystkich. Firma notowała 463 miliony dolarów straty za zeszłoroczne działania. Fisker rozpoczął więc rozmowy z innymi firmami motoryzacyjnymi, by pozyskać odpowiednie fundusze.
Niestety, nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Model Ocean był przeceniony o 36 procent, co i tak nie pomogło w zdobyciu odpowiedniej liczby klientów. Firma miała również kłopoty organizacyjne i zaburzony łańcuch dostaw, co dodatkowo ograniczyło zainteresowanie nabywców.

Dziś już wiemy, że firma jest w kryzysie, który wygląda na ostateczny. Jej władze twierdzą, że dysponują aktywami o wartości od 500 milionów do 1 miliarda dolarów. Tymczasem ich zobowiązania wynoszą od 100 do 500 milionów dolarów.
Teoretycznie, istnieje więc szansa na spłacenie wszystkich wierzycieli. Ten proces jednak potrwa i nie musi zakończyć się całkowitym sukcesem. Poza tym, w takiej sytuacji nie ma już mowy o szybkim (jakimkolwiek?) rozwoju gałęzi motoryzacyjnej tej spółki.
Warto również przypomnieć, że Henrik Fisker, założyciel marki, złożył wniosek o upadłość innej spółki pod zbliżoną nazwą (Fisker Automotive) już w 2013 roku. Wtedy też na rynku był model Karma. Widać, że założyciel marki bardzo chciał osiągnąć w tej branży sukces, ale jak wielu innych nie poradził sobie z całym przedsięwzięciem.


