Przemysł motoryzacyjny nie powinien być częścią walki ideologicznej, ale każdy doskonale wie, że w takich przypadkach korzysta się ze wszystkich narzędzi, by osiągnąć globalny cel. Cierpią na tym liczni producenci.
Niemcy już odczuwają skutki dostosowywania się do nowych standardów, które są narzucane przez polityków. Od początku bieżącego roku, akcje Porsche straciły jedną trzecią swojej dotychczasowej wartości, co irytuje inwestorów.
Sytuacja jest poważna, ponieważ w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze. Legendarna marka stara się zadowolić wszystkie strony barykady, co jest niemożliwe, ponieważ to oczywisty konflikt interesów.
Akcje Porsche w dół
Nie jest tajemnicą, że sprzedaż samochodów elektrycznych nie jest dziś satysfakcjonująca. Nawet renomowane marki muszą wprowadzać korekty w swoich strategiach, by nie być pod kreską. Kierowcy Starego Kontynentu wciąż oczekują rozwoju samochodów z silnikami spalinowymi. I nie jest to żadne zaskoczenie, biorąc pod uwagę etap rozwoju napędów akumulatorowych.
Warto podkreślić, że nie chodzi tylko o wschodnią część Europy. Nawet kraje zachodnie nie wykazują odpowiedniego zainteresowania samochodami zero-emisyjnymi, o czym świadczy ich spadek popularności choćby w Niemczech.
>Hybrydowe Porsche 911 wjeżdża do Europy. Duża moc, dobre osiągi
Porsche zamierza jednak kontynuować elektryczny rozwój, czego dowodem są zapowiadane wersje Caymana i Boxstera, które mają być zero-emisyjne. Ponadto, producent zamierza osiągnąć ponad 50 procent udziałów w sprzedaży napędów plug-in w przyszłym roku.

Czy akcje Porsche wciąż będą spadać? Według akcjonariuszy trzeba zmienić podejście do rozwoju. Twierdzą, że spowolnienie popytu na pojazdy elektryczne powinno skłonić firmę do zwiększenia sprzedaży modeli spalinowych. Inaczej trend spadkowy będzie utrzymywał się przez długi czas.
Przywrócenie nacisku na auta elektryczne powinno nastąpić w momencie wzrostu popytu, co wydaje się w pełni oczywiste. Nie jest jednak tajemnicą, że europejskie władze chcą same kreować popyt i sterować rynkiem w taki sposób, by wywrzeć nacisk zarówno na producentach, jak i klientach.
Historia zna jednak takie przypadki i można z łatwością przewidzieć, dokąd to wszystko zmierza. Krótko mówiąc, trzeba liczyć na refleksję polityków, gdy jeszcze nie jest za późno.


