Toyota Yaris Hybrid - Tędy droga? | NaMasce

Toyota Yaris Hybrid – Tędy droga?

0

Czy tędy wiedzie droga ku przyszłości motoryzacji? Nie wiem. Ale Toyota z zaskakującym uporem lansuje właśnie taki sposób na redukcję emisji CO2. Czy na pewno jest to jedynie słuszny kierunek?

 

Hybrydowa motoryzacja w Lechistanie ciągle jest w powijakach. Powód banalny – ceny większości aut z silnikami spalinowymi i elektrycznymi w tandemie, są zaporowe. Poza tym, sami producenci nie bardzo wiedzą, w którą stronę motoryzację hybrydową rozwijać. Bo na razie kierunki są trzy…

 

Karoseria
Yaris to już klasyka. Od 2011 roku jeździmy jego trzecią generacją. Zgodnie z duchem czasu, auto urosło. A jak wygląda? No cóż, o gustach ciężko dyskutować. Naszym zdaniem, OK. Trudno jednak mówić o odkrywczym designie, jak w przypadku pierwszego Yarisa. Nie porywa, ale na pewno nie razi. Trudno też powiedzieć, że ma „spontaniczny design”. To nie u tego producenta. Tu wszystko jest przemyślane do najmniejszego detalu. Nawet przestylizowany na potrzeby lepszego chłodzenia obu jednostek napędowych, przód. No właśnie, Yaris konwencjonalny wygląda inaczej. Powiem wprost, stylistyka hybrydy podoba nam się bardziej. Przedni grill jest drapieżny i znacznie lepiej wygląda linia reflektorów. Do tego podkreślone błękitnym kolorem logo producenta. Naprawdę smakowicie, ale to tylko jeden z wielu punktów widzenia.

 

Dalej, czyli od słupka A jest tak samo jak w innych Yarisach. No, w każdym razie do słupka C. Bo tył też przeszedł niewielki, ale spektakularny zabieg stylistyczny. Zamiast tradycyjnych, dwukolorowych świateł tylnych, hybryda ma jednokolorowe w stylu Lexusa, dodatkowo wspomagane linią diod. Jak łatwo się domyślić, wygląda to dużo lepiej niż zestaw konwencjonalny. Podsumowując, to, co widać, widać że jest dobrze. I dobrze

 

Wnętrze
We wnętrzu trudno szukać entropii. Chyba styliści z Toyoty zapatrzyli się na Volkswagena. Jest tak porządnie, że to aż boli. Ale, nie żebym miał pretensje. Po prostu, odrobina szaleństwa nieźle, by wnętrzu „Jariski” zrobiła. A tak jest ładnie, porządnie, ergonomicznie, trochę nudno.

 

Może szarości przełamuje na szczęście srebrna wstawka na panelu środkowym, na której zamocowano wyświetlacz komputera pokładowego – duży i czytelny. Prosty interfejs i nienadmiernie rozbudowane funkcje obsługi sprawiają, że sterowanie nim jest omalże intuicyjne. To spory plus, szczególnie, że niekiedy w nowoczesnych autach aby cokolwiek uruchomić trzeba przeczytać 700 stron napisanej dość hermetycznym językiem instrukcji obsługi.

 

Materiały, z których wnętrze wykonano, zasługują na specjalne wyróżnienie. Naszym zdaniem są zaskakująco dobrej jakości. Tam gdzie spodziewalibyśmy się skrzypiącego plastiku jest owszem twardy, ale przyjemny w dotyku. Do tego kilka designerskich smaczków jak błękitno niebieskie szwy i takież wykończenie lewarka zmiany biegów czy wreszcie srebrny plastik wokół jego podstawy. W krótkich żołnierskich słowach: gustownie i elegancko.

 

Technika
O tym, że hybryda niejedno ma imię pisaliśmy wielokrotnie. Dlatego dziś, tylko gwoli przypomnienia. System hybrydowy w Toyocie nie zastępuje silnika spalinowego, a tylko go uzupełnia. Owszem, kiedy uruchamiamy samochód włącza się jedynie silnik elektryczny, dlatego, kiedy często stajemy na światłach, ruszamy „na prądzie”. Jednak, gdy chcemy przyśpieszyć lub kiedy poziom energii w akumulatorach spada, wtedy jedziemy albo na silniku spalinowym albo na obu na raz. Pozwala to na znaczne obniżenie spalania etyliny i oczywiście emisji CO2. Tyle o napędzie.

 

Jak już wspominaliśmy każdy kolejny Yaris jest większy od poprzednika. Ten ma wymiary prawie kompaktowe: 3885 mm długości, 1695 szerokości, 1510 wysokości i 2510 milimetrowy rozstaw osi. To naprawdę sporo. Dlatego nieco rozczarował nas bagażnik. OK, wiemy, że gdzieś trzeba pochować baterie do motoru elektrycznego. Ale 286 litrów to w naszej opinii nieco zbyt mało. Sytuacje ratuje jego regularny kształt, nie ograniczony wnękami kół ani żadnymi schowkami.

 

Za to złego słowa nie powiemy o pojemności kabiny. 4 osoby w aucie podróżują bardzo wygodnie. I tu najlepiej widać, jak Yaris urósł. Nawet w II generacji „jariski” z tyłu nie było zbyt wygodnie. W tym modelu, nawet osoby o ponadstandardowych gabarytach znajdą miejsce na nogi i głowę. I to zarówno z przodu jak i na tylnej kanapie.

 

Wrażenia z jazdy
Auto jeździ… jak Toyota. A może nawet lepiej. Ciężki silnik elektryczny obniża nieco środek ciężkości tej wersji, dlatego auto prowadzi się bardzo pewnie. Nawet niezdarny kierowca będzie miał sporo problemów, żeby wytrącić auto z zadanego toru jazdy. Z całą odpowiedzialnością musze więc napisać: prowadzenie – nudy…

 

Teraz o tym, co najważniejsze. Auto wyposażone w 100-konny silnik o pojemności 1,4 litra spala katalogowo 5,4 litra w cyklu mieszanym, 4,5 litra na trasie i 6,8 litra w cyklu miejskim. Powinno też osiągnąć „setkę” w 11,7 sekund i dać się rozpędzić do 175 km/h. I te dane nie budzą naszych zastrzeżeń. Zimą jednak, wartości dotyczące spalania nie są jednak do końca wiarygodne. Cała ta elektryka aut hybrydowych nie bardzo lubi niskie temperatury. Dlatego wynik z naszego testu jest nieco wyższy. Auto paliło średnio około 6 litrów, a na trasie, niewiele ponad 5. To wyniki akceptowalne, ale czy rekordowe? Od razu zaznaczam, że nawet nie próbowaliśmy tzw. ekojazdy. Trudno być eko, kiedy na drodze leży 10 cm śniegu.

 

Okiem przedsiębiorcy
Hybrydowy Yaris to auto z kategorii „modne, bo ekologiczne”. Posiadanie takiego pojazdu nie ma w Polsce żadnych podstaw ekonomicznych, bo ani nasz rząd, ani samorządy nie chcą „ekoKierowców” dopieszczać. Za to świadczy o naszej świadomości oraz o tym, że jesteśmy „trendy”. A to zaczyna w biznesie pomagać. Dlatego warto czasem w tzw. trend zainwestować. Szczególnie, że wśród kilkunastu różnych hybryd na rynku, ta od Toyoty jest stosunkowo najtańsza. Cena w zależności od wersji i wyposażenia wynosi od 46,5 do 58,6 tysięcy. Oczywiście plus ewentualne opcje dodatkowe, które mogę jednak cenę auta wywindować do prawie 70 tys. Tak, to zauważalnie więcej niż Yaris z dieslem lub benzyną. Ale (i tu musze jeszcze raz podkreślić z całą odpowiedzialnością) to nie są takie same samochody.

 

Jak zrealizować zakup Toyoty Yaris Hybryd? Poprzez Toyota Bank. W każdym autoryzowanym salonie Toyoty działa przedstawiciel banku, który kredytuje zakup aut albo sfinansuje leasing operacyjny. W przypadku linii kredytowej, są to 3 różne rodzaje kredytu. W przypadku leasingu, standardowo od 24 do 60 miesięcy i z wplatą własną od 10 do 40 procent. Waluta leasingu – PLN.

 

Podsumowanie
Jak najkrócej podsumować hybrydowego Yarisa? Że na pewno jest wart swojej ceny. Nam design auta podoba się bardziej niż jego konwencjonalnego bliżniaka. Prowadzenie nie budzi zastrzeżeń. Jeżeli już czegoś można się bać, to tylko tego, że przysłowiowy Pan Zdzichu przy pomocy swojego śrubokręta nie naprawi naszego auta, kiedy już minie gwarancja. A serwis może nie być tani.

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł