Top 5 Krzemińskiego: pick-upy (2017) - NaMasce

Top 5 Krzemińskiego: pick-upy (2017)

1

Rynek pick-upów ma się w Polsce całkiem nieźle i budzi zainteresowanie coraz większej grupy klientów. Właśnie dlatego postanowiłem wytypować pięć najatrakcyjniejszych modeli, kierując się pełną subiektywnością. Uwzględniłem oczywiście tylko te propozycje, które znajdziemy na naszym rynku.

5. Mercedes klasy X
Zaczynam trochę przewrotnie, bo marki premium raczej nie kojarzą się z tego typu autami. Klasa X to zupełna nowość wprowadzająca do segmentu powiew świeżości. Przeciwnicy bez wątpienia stwierdzą, że to drogi Nissan Navara, na którym bazuje. Prawda jest jednak taka, że niemieccy inżynierowie postarali się o to, by ten model nie był prostą kopią. I rzeczywiście, zarówno design karoserii, jak i wnętrze nie nawiązują do japońskiego kuzyna. Poza tym, można liczyć na wiele nowoczesnych technologii, które kierowane są do klientów oczekujących od pick-upa czegoś więcej, niż użytkowego charakteru. W tym przypadku postawiłbym na wersję X 250 d 4MATIC z podwyższonym zawieszeniem. Sercem całego układu jest 190-konny diesel współpracujący z 7-biegowym automatem.

 

4. Mitsubishi L200
Aż chce się krzyknąć: „Stary, ale jary”. Pierwszy model japoński w zestawieniu jest już doświadczoną konstrukcją, ale dzięki temu zdobył już ogromne zaufanie, które zbudowało bardzo przyzwoity wizerunek. L200 nie rozczarowuje w żadnej z kategorii „użytkowych”, choć trzeba dodać, że nie urzeka designem czy projektem wnętrza. W jego prostocie tkwi jednak siła przekonująca wielu potencjalnych nabywców. Na którą wersję postawić? Ja pokusiłbym się na odrobinę szaleństwa i wybrał Monstera, który przygotowano z myślą o nieco bardziej wymagającym off-roadzie. Silnik? Jasne, że 181-konny wariant 2,4-litrowego diesla.

3. Volkswagen Amarok
Kolejny niemiecki gracz, tyle że z Wolfsburga. Wbrew pozorom, Amarokowi bliżej do Klasy X, aniżeli typowych wołów roboczych. To ciekawa oferta dla tych, którzy chcą pick-upa, ale nie do końca zamierzają korzystać z pełni jego możliwości (nie imponuje pod względem ładowności). Można go świetnie wyposażyć i uzupełnić stylistycznie atrakcyjnymi dodatkami przykuwającymi wzrok innych kierowców. Co więcej, prezentowany Volkswagen potrafi zaskoczyć w konkurencjach dynamicznych. W wersji z 3-litrowym dieslem (mój wybór!) oferuje kierowcy 225 KM i 500 Nm, które umożliwiają przyspieszenie do pierwszej setki w mniej niż 8 sekund. W wykorzystaniu pełnego potencjału pomaga nowoczesny, 8-biegowy automat. Jego cena potrafi jednak wywołać zawrót głowy…

2. Isuzu D-MAX
Jeden z tych modeli, które niczego nie udają. D-MAX jest autem o użytkowych walorach i właśnie w roli „pracownika” sprawdza się najlepiej. Mimo tego, został całkiem atrakcyjnie narysowany i ma bardzo przyjemnie wyglądający kokpit, który uzupełniono praktycznymi schowkami. W jego palecie znajdziemy tylko jeden silnik – to 163-konny diesel o pojemności 1,9 litra. Isuzu słynie jednak ze świetnych konstrukcji, dlatego nie mam wątpliwości, że to właściwy wybór. Zdecydowałbym się na wersję AT35 ARCTIC TRUCK, którą testowałem w zeszłym miesiącu (Link TUTAJ). Służy do zadań specjalnych, dlatego może się sprawdzić w roli auta ratowników lub naukowców, którzy muszą dojeżdżać w trudno dostępne miejsca.

 

1. Toyota Hilux
Inaczej być nie mogło. Hilux to najbardziej znany tego typu samochód na naszej planecie. Można nawet stwierdzić, iż jest marką samą w sobie. Wiem, że nie przyspiesza bicia serca, czy nie urzeka stylem, ale nie wykazuje słabych stron w dziedzinach, które są istotne dla większości klientów szukających pick-upa. Podobnie jak w przypadku Isuzu, tutaj też nie ma wyboru silnika – trzeba postawić na 150-konnego diesla, który jest jednak sprawdzoną konstrukcją. Jako że lubię wygodę i bezpieczeństwo, zintegrowałbym go z automatem i napędem na obie osie.

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

1 komentarz

Skomentuj artykuł