Top 10 Krzemińskiego: najciekawsze testy w 2018 roku | NaMasce

Top 10 Krzemińskiego: najciekawsze testy w 2018 roku

0

Jak zwykle na początku stycznia mam dla Was listę samochodów testowych, które najbardziej przypadły mi do gustu. Wśród nich znajdziecie skrajnie różne propozycje – nie ma co się szufladkować… Zaczynamy!

1. Skoda Octavia RS 245
Topowa odmiana najpopularniejszej Skody to częsty widok na naszych drogach. I nie ma w tym żadnego zaskoczenia. Choć kompaktowa Czeszka ustępuje wielu hot hatchom w dziedzinie właściwości jezdnych, bije je na głowę praktycznością i wszechstronnością. Rodzinny sportowiec przydatny na co dzień? A i owszem. Nic więc dziwnego, że polscy klienci często stawiają właśnie na nią. Z 245-konnym silnikiem oferuje naprawdę dobre osiągi przy akceptowalnym zużyciu paliwa.

2. Mercedes-Benz S 560 L 4MATIC
Grono samochodów luksusowych co jakiś czas się powiększa. Rolę kluczowego gracza wciąż pełni jednak Klasa S. Flagowy model ze Stuttgartu pozwala odpocząć zarówno pasażerom, jak i kierowcy. Poza szeregiem technologicznych nowinek, które dbają o komfort i bezpieczeństwo, dysponuje naprawdę szeroką gamą silnikową. Mnie udało się porwać na kilka dni wariant S 560 L 4MATIC oferujący sporą przestrzeń w kabinie i świetne osiągi. Błyskawiczne przyspieszenie podawane jest tu niezwykle płynnie, wręcz aksamitnie. W takiej konfiguracji można więc z pełną gracją zostawić w tyle inne samochody…

3. Lexus LC 500h
Obłędnie piękny, prawda? Tym modelem japońska marka premium pokazała, że nie zamierza ograniczać wyobraźni – ani stylistów, ani inżynierów. Pod futurystyczną karoserią kryje się bowiem równie niezwykła technologia. Hybrydowy wariant bazuje na 3,5-litrowej jednostce V6, którą uzupełniają silnik elektryczny oraz dwie skrzynie biegów (klasyczna i bezstopniowa) oferujące 10 przełożeń. Szczęśliwy użytkownik może cieszyć się z bardzo dobrych osiągów i wyjątkowo skromnego apetytu umożliwiającego pokonanie nawet 900-1000 km na jednym tankowaniu. Na marginesie dodam, że wariant z V8 pod maską ma podobno jeszcze więcej charakteru…

4. Ford Mustang GT Convertible
Z tym samochodem miałem kontakt na oficjalnej, polskiej premierze. Zakres jazd był jednak na tyle duży, że zdołałem pokonać spory dystans. I mogę napisać bez żadnego „ale”, że po liftingu jest jeszcze lepiej. Atrakcyjną sylwetkę, jak zwykle uzupełnia wnętrze w stylu retro, które oferuje teraz nie tylko przyzwoite materiały wykończeniowe, ale też wielofunkcyjny wyświetlacz zastępujący analogowe zegary. Z kolei 5-litrowe V8 zostało wzmocnione do 450 KM, co poprawiło i tak już świetne osiągi. Ponadto, nowy Mustang jest teraz dostępny z 10-biegowym automatem wpływającym na wydajność całego zespołu. Ciekawostką jest natomiast wydech z różnymi trybami pracy.

5. Mercedes-Benz CLS 400 d 4MATIC
I kolejny Merc w zestawieniu. Tym razem taki, który lepiej prowadzić zamiast być wożonym. Nowy CLS bazuje oczywiście na najnowszej Klasie E, co oznacza precyzję prowadzenia i odpowiedni poziom komfortu. Największe wrażenie robi jednak sama sylwetka, która wraz z pierwszą generacją wprowadziła modę na czterodrzwiowe coupe. Ponadto, można liczyć na świetnie wykonane i atrakcyjne wnętrze z szeregiem nowoczesnych rozwiązań. Warto też zwrócić uwagę na 3-litrowego diesla o mocy 340 KM – charakteryzuje się wysoką kulturą pracy i świetnie współpracuje z 9-biegowym automatem.

6. Alpine A110
Powrót francuskiej marki. Czy wielki? Jak najbardziej. W nowej interpretacji A110 udało się zachować ducha protoplasty. Brzmi niewiarygodnie, ale musicie uwierzyć na słowo. Według mnie to jedno z ostatnich aut, które oferuje swego rodzaju mechaniczną integrację z kierowcą. Prowadząc Alpine, nie czujesz się odseparowany, tylko jesteś jednym z istotnych elementów całej układanki. Na wysokie noty zasługuje 1,8-litrowy benzyniak, którego potencjał sprawnie trafia na tylną oś. Po prostu radość na czterech kołach.

7. Renault Megane R.S.
Kolejne wcielenie francuskiego hot hatcha nie rozczarowuje. Może być jednak jeszcze bardziej bezkompromisowe, niż to poprzednie. Ma to związek z opcjonalnym pakietem CUP, w którego skład wchodzi zmodyfikowane zawieszenie oraz mechanizm różnicowy typu Torsen. W takim zestawieniu Megane R.S. jest sztywne, twarde i bardzo przyczepne. Imponuje żywiołowością i naprawdę błyskawicznymi reakcjami na ruchy kierownicą. Co ciekawe, ma ten sam 1,8-litrowy silnik, co Alpine, tyle że wzmocniony do 280 KM (w końcu musi sobie poradzić z większą masą).

8. Infiniti Q60 3.0T AWD Sport
W zeszłym roku umieściłem w Top 10 model Q50. Tym razem przyszedł czas na jego bardziej atrakcyjnego brata. Q60 emanuje elegancją z każdej strony i ma w sobie stylistyczną lekkość, której brakuje w dzisiejszej motoryzacji. Pod maską prezentowanego auta znajdziemy 3-litrowego benzyniaka generującego 405 KM. Na szczęście, moc kierowana jest na obie osie, dlatego można liczyć na wydajność w każdych warunkach. Świetne coupe, które sprawdza się na długich dystansach.

9. Volvo S9 T5 R-Design
Moja słabość do tego samochodu trwa już od chwili jego polskiej premiery. Są bowiem takie modele, w których czujesz się bardzo dobrze i nawet nie próbujesz uzasadniać dlaczego. I właśnie tak mam z S90. Oczywistym jest, że oferuje atrakcyjną sylwetkę, genialne wnętrze i całkiem spore stado koni (szczególnie w wersjach T5, T6 i T8), ale tu raczej chodzi o spójność i charakter trafiające w mój gust. Zresztą, nie tylko w mój, co potwierdzają wyniki sprzedaży. Gdybym miał wybierać dziś sedana reprezentującego segment E, udałbym się do salonu Volvo.

10. DS 7 Crossback
Trzeci francuski samochód w tegorocznym zestawieniu i drugi, który otwiera nowy rozdział. Jest bowiem pierwszym modelem DS-a, który w dużej mierze możemy określać mianem samodzielnego. Owszem, ma w sobie sporo  wspólnych części z innymi reprezentantami koncernu PSA, ale nie jest to już Citroen z mocniejszym makijażem. DS 7 Crossback ma swój styl, którego najbardziej wyrazistym akcentem jest niezwykłe oświetlenie. Poza tym, oferuje świetnie wykonane wnętrze mogące uchodzić za synonim motoryzacyjnej awangardy. Na zdjęciach widnieje wersja ze 180-konnym dieslem, co nie jest przypadkowe – właśnie ta jednostka wydaje się najlepszym wyborem. Przynajmniej do debiutu hybrydy…

 

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł