Suzuki Swift Sport - Stara szkoła - NaMasce

Suzuki Swift Sport – Stara szkoła

0

Aktualnie oferowane miejskie hot hatche mają ok. 200 KM i 1300 kg masy własnej. To oznacza, że są jak kompakty z przełomu wieków. Można więc pokusić się o stwierdzenie, iż zatraciły swój dawny charakter. No cóż, wszystko wzrasta… Pewna marka postanowiła jednak zastosować starą szkołę podczas tworzenia swojego reprezentanta tego gatunku. I właśnie dlatego Swift Sport w pewnym sensie nie ma konkurencji.

Karoseria
Pod względem stylistycznym jest rozwinięciem poprzednika. Proporcje auta zostały więc zbliżone, ale okraszono je nowocześniejszymi elementami karoserii. Uwagę zwracają przede wszystkim duże reflektory i lampy, niemal płaski dach i szeroki grill. Wersja Sport oferuje dodatkowo przeprojektowane zderzaki, nakładki progowe, wyraźną lotkę, dwie końcówki wydechu umieszczone po przeciwległych stronach oraz charakterystyczne felgi. W testowanym egzemplarzu zastosowano także szarą okleinę kontrastującą z białym lakierem. Summa summarum, japoński sportowiec wygląda całkiem przyjemnie.

Wnętrze
W kabinie panuje ład i porządek. Przed fajnie wyglądającą (i tak też leżącą w dłoniach) kierownicą znalazły się analogowe zegary osadzone w głębokich tubach. Aby urozmaicić projekt, obrotomierz otrzymał czerwoną tarczę – prezentuje się to naprawdę dobrze. Wyróżnikami topowej odmiany są też czerwone wstawki i aluminiowe pedały. Z kolei konsolę centralną zdobi ekran dotykowy (znany m.in. z Vitary) i panel automatycznej klimatyzacji. Oba elementy są czytelne i proste w obsłudze. A co z materiałami wykończeniowymi? Wszystkie tworzywa są bardzo twarde, ale starannie spasowane, dlatego nie wydają dziwnych odgłosów podczas jazdy.

Fotele nie mają dużych rozmiarów, ale osoby średniego wzrostu mieszczą się bez większych problemów. Ich wyprofilowanie zasługuje na spore pochwały. Duży plus należy się także za naprawdę wygodne zagłówki. Dostęp do drugiego rzędu ułatwia dodatkowa para drzwi – ich klamki designersko ukryto w tylnych słupkach. Kanapa nie jest może ogromna, ale dwie osoby mogą tu zanotować udaną podróż. Miejsca jest całkiem sporo, szczególnie nad głowami.

Bagażniki w samochodach miejskich nie są z reguły duże i… w tym przypadku nie jest inaczej. Kufer Swifta oferuje 265 litrów, co jest optymalną wartością w tym segmencie. Po złożeniu tylnych oparć możliwości przewozowe rosną do 947 litrów. Na upartego, można więc przewieźć pralkę lub małą lodówkę…

Technologia
Sercem prezentowanego auta jest znany i lubiany BoosterJet o pojemności 1,4 litra. Podobnie jak w większych modelach Suzuki, oddaje do dyspozycji prawej nogi kierowcy 140 KM (przy 5500 obr./min) i 230 Nm (2500-3500 obr./min.). Współpracuje z nim sześciobiegowa przekładnia manualna, która przekazuje wszystkie argumenty na oś przednią. W porównaniu do innych miejskich sportowców, takie wartości nie imponują, ale Swift ma przewagę w kategoriach wagowych – jego masa to skromne 970 kg. Właśnie dlatego sprint do pierwszej setki wynosi akceptowalne 8,1 sekundy, a przyspieszanie kończy się dopiero przy 210 km/h. Zaletą zespołu napędowego jest wyjątkowa wstrzemięźliwość. Średnie zużycie paliwa z testu (1000 km, cykl mieszany) wyniosło 6,7 litra. Osoby o spokojnym stylu jazdy bez problemu osiągną rezultat o litr skromniejszy.

Wrażenia z jazdy
Sama moc nie jest może imponująca, ale Swift Sport nadrabia stracony dystans w zakrętach, które są jego naturalnym środowiskiem. Auto świetnie wpisuje się we wszystkie łuki i jest bardzo przewidywalne. Ma z tym związek nie tylko waga, ale też bardzo precyzyjny układ kierowniczy. Cieszy także proste, acz dobrze zestrojone zawieszenie, które nie pozwala na przesadne przechyły nadwozia. Podczas prowadzenia czuć lekkość całej konstrukcji, co świetnie pasuje do charakteru miejskiego hot hatcha. Trzeba jedynie przyzwyczaić się do dość szybko reagującego systemu kontroli trakcji.

Jednostka napędowa jest kulturalna w każdym zakresie obrotów. Mimo skromnej pojemności, brzmi całkiem przyzwoicie. Co istotne, tworzy zgrany duet z 6-biegowym manualem, który został właściwie zestopniowany. Lewarek mógłby jednak mieć nieco krótsze skoki. Jeżeli chodzi o sam napęd, to dobrze sobie radzi z przeniesieniem potencjału na asfalt. Liczba koni jest na tyle kompromisowa, że nawet na śliskiej nawierzchni można wydajnie przyspieszyć.

Niektórzy reprezentanci tego gatunku stali się bardzo… jednostronni. Nadają się do szalonych jazd po torze, ale w codziennej eksploatacji nie wzbudzają już takiej sympatii. Z Suzuki jest inaczej. To wciąż bardzo przyjemny sprzęt do podróży w normalnych warunkach. Oferuje dobrą zwrotność, całkiem rozsądne tłumienie nierówności i wyciszenie na akceptowalnym poziomie.

Okiem przedsiębiorcy
Ile kosztuje ten japoński zawodnik? Jego ceny startują od 79 900 zł. I nie jest to niska kwota. Z drugiej strony, auto oferuje naprawdę bogate wyposażone już w standardzie, a lista opcji, która może zainteresować klientów nie jest zbyt długa. Poza tym, Swift jest… sam na placu boju. Teoretyczni konkurenci mają zupełnie inny charakter – są przeważnie mocniejsi i drożsi. Ten model jest więc swego rodzaju kompromisem.

Suzuki należy do nielicznych marek w Polsce, które sprzedają więcej samochodów klientom indywidualnym, niż firmom. Właśnie dlatego istotne są warunki kredytowe. W tym przypadku wpłata własna wynosi od 0% wartości pojazdu, a umowa może trwać nawet do 96 miesięcy. Z kolei przedsiębiorcy mogą postawić na leasing z opłatą wstępną od 0% i wartością końcową od 1% do 38%.

Podsumowanie
Choć Swift Sport jest charakterny z natury, można się z nim dogadać w skrajnie różnych warunkach. Oferuje naprawdę dobre właściwości jezdne, ale też sprawdza się podczas zwykłego przemieszczania się. Spełni zatem oczekiwania tych, którzy szukają czegoś mocniejszego, a zarazem niewielkiego i przydatnego na co dzień.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

8.5 8.5

Choć Swift Sport jest charakterny z natury, można się z nim dogadać w skrajnie różnych warunkach. Oferuje naprawdę dobre właściwości jezdne, ale też sprawdza się podczas zwykłego przemieszczania się. Spełni zatem oczekiwania tych, którzy szukają czegoś mocniejszego, a zarazem niewielkiego i przydatnego na co dzień.

  • 8.5
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł