SsangYong Rodius 2.0 e-XDi E-Tronic Sapphire - Duży, wielki, Rodius - NaMasce

SsangYong Rodius 2.0 e-XDi E-Tronic Sapphire – Duży, wielki, Rodius

0

Projekt SsangYong Rodius trwa nieprzerwanie od 2004 roku. Tego mastodonta (nawet wśród pełnowymiarowych vanów) stworzył profesor Ken Greenley z londyńskiego RCA, który odpowiadał wcześniej między innymi za design w takich markach jak Aston Martin i Bentley. Jego dzieło jednym przypadło do gustu, innym jakby mniej. Dla jednych SsangYong Rodius był podobny do nadbudówek jachtu. Dla innych, równie wyrazisty i piękny jak musztarda. Jednego wszak autu podmówić nie można – oryginalności.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_2

Z zewnątrz…
Już w dniu premiery, Rodius pierwszej generacji trafił do annałów motoryzacji jako projekt równie kontrowersyjny, co Pontiak Aztek czy Fiat Multipla. Mimo nieco dziwacznego image’u, sprzedawał się nienajgorzej. Poza kontrowersyjnym designem był tak naprawdę Mercedesem. To z koncernu ze Stuttgartu pochodził silnik, skrzynia biegów, zawieszenie, podwozie. I pomimo liftingu, który auto przeszło kilkanaście miesięcy temu, strona techniczna nadal jest mocno zgermanizowana. Za to design, stracił na… oryginalności. Rodius znormalniał. Dziubek z nowym grillem i ogromnymi reflektorami, przypominający lodołamacz spłaszczył się, podobnie jak tył auta, który stracił indywidualność, a zyskał… urodę.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_3

Nie zmieniło się za to jedno – imponujące wymiary auta. SsangYong Rodius ma 5130 mm długości, 1915 mm szerokości i 1850 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi to równo 3 metry. Dzięki tym wymiarom wnętrze auta, o którym w szczegółach niżej, jest pojemne niczym katedra w Reims. I jeszcze jedna wartość – bagażnik. Ten, w konfiguracji 7-osobowej ma 875 litrów, a w 5-osobowej – aż 1975 litrów. Jeżeli dodamy do tego, że auto może ciągnąć na zamontowanym fabrycznie haku 2-tonową przyczepę (z hamulcem) otrzymamy wręcz małego TIR-a…

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_4

… i w środku
Wygląd, wyglądem. Ale jednego nie można zarzucić producentowi – że nie pomyślał o przestronności wnętrza. Trzy rzędy siedzeń, mieszczące łącznie 7 osób i oferujące każdej z nich w miarę komfortowe warunki podróżowania. W drugim rzędzie znajdują się 2 fotele z podłokietnikami. O dziwo, to na nich jedzie się najmniej wygodnie. Siedziska umieszczono zbyt nisko, przez co kolana sięgają brody, a po 100 km nogi po prostu cierpną. O wiele lepiej jest we wspomnianym trzecim rzędzie, gdzie po przesunięciu do przodu foteli z drugiego rzędu, spokojnie możemy rozprostować kończyny dolne.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_5

Najlepiej jednak jest z przodu. Fotele bardzo wygodne, z niezłym trzymaniem bocznym. Pozycja za kierownicą nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Wieniec kierownicy nieźle leży w dłoniach. Ergonomia też bez zarzutu. Krótko mówiąc, wszystko, co jest nam niezbędne do jazdy, znajdziemy w zasięgu ręki. Deska rozdzielcza duża i czytelna. Jedynie zegary, mogłyby być lepiej podświetlane. W słoneczny dzień są omalże niewidoczne. Na panelu środkowym rozmieszczono bardzo sensownie sterowanie klimatyzacją i radiem oraz uchwyty na kubki, które schowane są pod radiem i wysuwają się po ich naciśnięciu. Ogromny podłokietnik, to też nie atrapa – przemyślni Koreańczycy ukryli w nim dwa schowki.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_6

Technologia
Testowe auto napędzała jednostka diesla z wtryskiem Common Rail o pojemności 2 litrów i mocy 155 KM (przy 4000 rpm). Całkiem spory moment jest też maksymalny moment obrotowy – 350 Nm. Dzięki tym wartościom, ponad 2-tonowy Rodius rozpędza się do 185 km/h. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h, według producenta, wynosi 14,3 sekundy. Wynik może i nie jest imponujący, ale jeżeli odniesiemy go do małego autobusu, to robi wrażenie!

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_9

Napęd, standardowo na oś tylną przenosi automatyczna, 5-stopniowa skrzynia biegów. Urządzenie nie jest najszybsze, ale na potrzeby bardzo dużego, rodzinnego auta, wystarczy. Za pomocą przycisku umieszczonego po lewej stronie od kierownicy można aktywować przednią oś. Napęd na cztery koła przyda się przede wszystkim na śliskiej nawierzchni. Apetyt na olej napędowy raczej skromny. W redakcyjnym teście auto konsumowało średnio około 7 litrów. W mieście poniżej 10, a na trasie, w granicach 6,6 litra.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_7

Wrażenia z jazdy
Autem jeździło nam się naprawdę nieźle. Pomimo gabarytów, całkiem dobrze się prowadził. Zawieszenie, nastawione bardziej na komfort niż sport, bardzo dobrze niweluje nierówności drogi. W ostrzejszych zakrętach podwozie pewnie trzyma auto w pionie. Oczywiście nadwozie nieco się przechyla, ale auto mierzy bez mała dwa metry „wzrostu”. Dynamiczny diesel pcha auto do przodu. Poza asfaltem Rodius też radzi sobie całkiem dobrze. A wszystko to za sprawą wspomnianego wyżej dołączanego napędu na przód. Koreańskiego vana wyposażono w reduktor, który pozwala na jazdę z napędem na obie osie, a nawet blokadę mechanizmu różnicowego. A co jest na „nie”? Chyba tylko to, że układ kierowniczy w czasie jazdy po drodze utwardzonej jest równie precyzyjny jak ster z Titanica i trzeba zrobić Rodiusem kilka kilometrów, żeby przyzwyczaić się do tej przypadłości.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_8

Okiem przedsiębiorcy
Rodius to dobra propozycja dla tych, którzy potrzebują auta na typową, asfaltową drogę i nie tylko. Za w miarę umiarkowane pieniądze (od 99 do 122 tys. złotych) auto gwarantuje taką ilość miejsca jaką może dostarczyć trzykrotnie droższa Toyota Land Cruiser V8.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_10

Koreańskiego vana można zakupić w kredycie 50/50 lub wziąć w leasing. Sytuacja każdego klienta rozpatrywana jest indywidualnie i dostosowywana do jego potrzeb, dlatego o szczegóły należy pytać w salonach marki we własnym zakresie. Auta ze znakiem feniksa na masce są objęte 5-letnią gwarancją mechaniczną i europejskim assistance ograniczoną wszakże do 100 tys. kilometrów. Z kolei ochrona na perforację blach wynosi 6 lat, a lakieru – 5 lat.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_sapphire_11

Podsumowanie
SsangYongi nie cieszą się w Polsce popularnością. To zastanawiające, wszak nie są gorsze od aut innych koreańskich producentów. Ba, pod wieloma względami, i wcale nie chodzi tu o wielkość, biją je na głowę. No to o co chodzi? O brak reklamy? Małą przebojowość małej marki? Nie wiem. Ale się dziwię…

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

7.5 7.5

SsangYongi nie cieszą się w Polsce popularnością. To zastanawiające, wszak nie są gorsze od aut innych koreańskich producentów. Ba, pod wieloma względami, i wcale nie chodzi tu o wielkość, biją je na głowę. No to o co chodzi? O brak reklamy? Małą przebojowość małej marki? Nie wiem. Ale się dziwię…

  • 7.5
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł