SsangYong Korando G20D - po prostu dobry | NaMasce

SsangYong Korando G20D – po prostu dobry

0

SsangYong pisze historię na nowo. Wszystko zaczęło się od modelu Korando, który jest swego rodzaju mostem łączącym markę z europejskim klientem. Właśnie ten koreański SUV trafił ostatnio do naszej redakcji. Jak spisała się 150-konna wersja benzynowa? Zapraszamy na test!

 

Karoseria
Wygląd to rzecz gustu… a ja o gustach lubię dyskutować. Przyznam szczerze, że design tego samochodu nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina słynnego Rodiusa… I całe szczęście. Korando zwraca na siebie uwagę, budząc u większości pozytywne emocje. Przednia część nadwozia zdominowana jest przez bardzo duży grill oraz elegancko zaprojektowane reflektory. Linia auta wydaje się bardzo spójna, dzięki czemu SsangYong przestał kojarzyć się z mało udaną formą. Z tyłu rzucają się w oczy lampy przypominające te, które możemy spotkać w Chevrolecie Captiva. Mocno pochylona tylna szyba oraz dwie końcówki wydechu dodają „Koreańczykowi” pewności siebie. Do tego samego służą przyciemnione szyby, felgi aluminiowe o atrakcyjnym wzorze i ciemny lakier. Całość trzeba ocenić na czwórkę z plusem.

 

Wnętrze
Zacznę od kokpitu. Wykonano go z twardych tworzyw, aczkolwiek dobre spasowanie pozwala na uniknięcie nieprzyjemnych odgłosów. Konsola centralna jest banalna w obsłudze, podobnie jak komputer pokładowy. Irytuje jedynie centralny zegarek, który przypomina czasy, w których „Słoneczny Patrol” był najpopularniejszym serialem. Poza tym elementem, konsola nie budzi żadnych zastrzeżeń. Warto dodać, iż jej projekt jest prosty, ale atrakcyjny. Zegary są bardzo czytelne, podobnie jak wskazania ukazujące się na wyświetlaczu między nimi. Wyposażenie auta obejmuje praktycznie wszystko, poza nawigacją. Mamy tu tempomat, skórzaną tapicerkę, automatyczną klimatyzację, komplet poduszek i pełną elektrykę. Kierownica, którą obszyto skórą dobrze leży w dłoniach i nie jest przesadnie duża. Znalazłem natomiast dwie wady. Pierwsza z nich to za daleko umieszczona dźwignia kierunkowskazów, druga – zbyt twarde materiały na boczkach drzwi, przez które podparcie ręki nie jest wygodne. Na pochwałę zasługują przednie fotele. Mają spory zakres regulacji i sprzyjają dalekim podróżom. Z tyłu również nie można narzekać. Ilość miejsca (szczególnie na nogi) jest zaskakująca. Dodatkowym akcentem poprawiającym komfort jest możliwość regulacji oparcia kanapy – bardzo praktyczne rozwiązanie. Równie praktyczny okazuje się bagażnik – 486 litrów wystarczy w codziennej eksploatacji. W wyjątkowych okolicznościach zawsze można złożyć tylne oparcia, co zwiększa przestrzeń załadunkową do 1312 litrów.

 

Technika
Jak już wspomniałem, pod maską testowanego egzemplarza pracuje 2-litrowy silnik benzynowy generujący 150 koni mechanicznych. Nie jest to skomplikowana jednostka, jednakże spodziewaliśmy się nieco lepszych osiągów. Przede wszystkim dziwi prędkość maksymalna wynosząca 163 km/h. To oczywiście więcej niż pozwalają polskie przepisy, jednakże rozpędzenie się do tej prędkości nie jest łatwe. Ale o tym później. Motor ten współpracuje z 6-biegową skrzynią manualną. Maksymalny moment obrotowy wynosi 191 Nm i jest dostępny przy 4000 obr/min. Korando ma napęd na przód z elektronicznie dołączaną tylną osią. Stały napęd na wszystkie koła jest możliwy, ale tylko do 50 km/h – tak jak w przypadku większości konkurentów. Istotną zaletą jest natomiast spory prześwit. Przyda się przy pokonywaniu krawężników jak i w lekkim terenie.

 

Wrażenia z jazdy
Korando nie jest przesadnie dużym samochodem, dlatego nie sprawia problemów w mieście. Trzeba jednak uważać na słabą widoczność do tyłu. Na szczęście w naszej wersji istnieją „wspomagacze”, które pozwalają na uniknięcie wizyty u lakiernika. Warto pochwalić koreańskiego SUV-a za przyzwoity komfort jazdy. Odpowiada za to dobry zestaw: kolumny MacPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu. Pokonywanie wszelkiego rodzaju nierówności nie przeszkadza w kabinie. Udany jest również układ kierowniczy wyróżniający się całkiem niezłą precyzją. Auto bardzo szybko reaguje na polecenia kierowcy, zachowując przy tym „pion”. Naturalnym środowiskiem tego samochodu jest miasto, aczkolwiek bez stresu można nim zjechać z asfaltu. Duży prześwit i możliwość ustawienia napędu na obie osie (50:50) pozwalają na pokonywanie lekkiego terenu.

 

W trasie samochód spisuje się i dobrze, i źle. Dobrze dlatego, ponieważ jego wyciszenie zasługuje na ciepłe słowa. Nawet przy najwyższych prędkościach w kabinie zachowana jest cisza. Problem w tym, że do tych wysokich prędkości trzeba się jakoś „rozbujać”. A Korando z tym silnikiem jest bardziej leniwy, niż mogłoby się to wydawać. Sprint do setki nie jest podany przez producenta, ale można przypuszczać, że jest to około 13 sekund. Największe problemy pojawiają się przy wyprzedzaniu. Redukcja, gaz do oporu i…? I niewiele się dzieje. To bywa męczące i niebezpieczne, szczególnie wtedy, gdy zamierzamy wyprzedzić ciężarówkę. Jeśli chodzi o spalanie, można się zmieścić w 8,5 litra w cyklu mieszanym.

 

Okiem przedsiębiorcy
Prezentowany egzemplarz to wydatek około 100 tysięcy złotych. Jest to spora kwota, jednakże otrzymujemy w zamian dobrze wyposażone, komfortowe i przestronne auto. Niestety, ma ono kiepską dynamikę. Polecam całym sercem Korando, ale tylko z silnikiem Diesla. Różnica w cenie (kilka tysięcy) wydaje się być niewielka, szczególnie jak porównamy parametry obu wersji.

 

Gwarancja mechaniczna na ten model to 5 lat lub 100 tysięcy kilometrów. To bardzo dobre warunki, które zbliżają SsangYonga do konkurencji z rodzimego rynku. Dodatkowo, przez cały okres samochód objęty jest bezpłatnym europejskim Assistance 24h/dobę. Ochrona perforacyjna trwa 6 lat, natomiast w przypadku samego lakieru jest to okres krótszy o 12 miesięcy. Przeglądy należy wykonywać ,co 15 tysięcy lub co rok.

 

Koreański producent proponuje kredyt 50/50 z oprocentowaniem 0%. Drugą połowę należy wpłacić do 12 miesięcy. Trzeba jednak wliczyć prowizję wynosząca 5% od połowy wartości auta. W rezultacie do ceny trzeba dołożyć około 2000 zł.

 

Podsumowanie
SsangYong Korando z 2-litrowym silnikiem benzynowym to propozycja dla osób szukających nietuzinowego, modnego SUV-a, który będzie wyróżniał się wysokim komfortem jazdy i przestronnym wnętrzem. Należy dodać, że ta oferta kierowana jest przede wszystkim dla osób preferujących spokojną jazdę.

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

 

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł