SsangYong Korando 1.6 E-XDI AT 4WD Sapphire - krok po kroku | NaMasce

SsangYong Korando 1.6 E-XDI AT 4WD Sapphire – krok po kroku

1

Koreańska marka zdobywa coraz większe grono zwolenników. Stylistyka jej samochodów już nie szokuje i może się podobać. Poza tym, wszystkie modele to SUV-y, a doskonale wiemy, że są one aktualnie największym szykiem mody motoryzacyjnej. Najważniejsze jest jednak coraz większe dopracowanie. I Korando jest tego dobrym przykładem.


Karoseria
Aktualny nurt stylistyczny SsangYonga wprowadziło Tivoli. W przypadku prezentowanego auta, największe nawiązanie do mniejszego brata stanowi pas przedni. Zdobią go reflektory z ciemnym wypełnieniem, wąski grill, obły zderzak i zgrabnie wkomponowane światła przeciwmgielne. Z tyłu znajdziemy natomiast duże lampy złączone chromowaną listwą, która biegnie przez całą długość klapy bagażnika. Z kolei profil auta ujawnia wyraźnie zaznaczone błotniki i szeroki tylny słupek, który nadaje sylwetce nieco więcej charakteru. Nie zabrakło także plastikowych osłon biegnących wokół dolnych partii karoserii. Summa summarum, jest ciekawie i całkiem atrakcyjnie.

Wnętrze
Rewolucja dopadła także kabinę. Znajdziemy tam zupełnie nowy kokpit, który ma w sobie znacznie więcej nowoczesności, niż ten z poprzedniej generacji Korando. Analogowe zegary ustąpiły miejsca cyfrowym wskaźnikom z możliwością personalizacji. To oczywiście duży plus, tym bardziej że każdy z oferowanych motywów jest dość czytelny i charakterystyczny. Na ściętej konsoli centralnej znajdziemy przyzwoicie reagujący ekran multimedialny z funkcją dotyku – dokładnie taki sam, jak w Rextonie. Cieszy także zachowanie klasycznego panelu klimatyzacji, który znacznie ułatwia obsługę.

Niżej wygospodarowano jeszcze dużą półkę i przydatne gniazda. Pewne zaskoczenie stanowi kierownica o nieregularnej grubości wieńca. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co przyświecało jej autorom. Jeżeli jednak prawidłowo ustawimy dłonie, to będzie wygodnie. Co ciekawe, projektanci postawili też na kilka detali ożywiających wnętrze. Wśród nich znajdziemy optyczne przedłużenie dysz nawiewu, srebrne wstawki i ambientowe podświetlenie (w wielu kolorach). Zrezygnowałbym jedynie z fortepianowej czerni po stronie pasażera, bo potrafi odbijać światło, co nie zawsze jest przyjemne.

Fotele nie rozczarowują. Mają wystarczający zakres regulacyjny i rozmiary zapewniające wygodną podróż osobom o skrajnych sylwetkach. Co ciekawe dysponują nie tylko podgrzewaniem, ale też wentylowaniem (3-stopniowym), co w tej klasie wciąż należy do rzadkości. W drugim rzędzie bez problemu zmieszczą się dwaj podróżni średniego wzrostu. Kąt pochylenia oparcia jest odpowiedni, a siedzisko – dość długie.

Dostęp do bagażnika jest łatwy, bo klapa ma słuszne gabaryty. Wkładanie cięższych przedmiotów wymaga jednak nieco wysiłku, bo próg załadunku poprowadzony jest dość wysoko. Na plusy zasługują praktyczne haczyki do mocowania lżejszych siatek oraz podwójna podłoga umożliwiająca skuteczniejsze rozmieszczenie ekwipunku. W konfiguracji 5-osobowej, do dyspozycji jest 550 litrów wolnej przestrzeni. Całkiem sporo.

Technologia
Przejdźmy do zespołu napędowego. Jego fundamentem jest nowy diesel E-XDI o pojemności 1,6 litra. Generuje on 136 KM (przy 4000 obr./min.) i 324 Nm (1500-2500 obr./min.). Za przeniesienie mocy na obie osie odpowiada przekładnia automatyczna. Producent nie podaje danych dotyczących przyspieszania, ale z naszych testów wynika, że w takim zestawieniu koreański SUV osiąga pierwszą setkę w 11,5 sekundy i rozpędza się do ok. 180 km/h. Biorąc pod uwagę przeznaczenie auta, jest to jak najbardziej akceptowalny rezultat. A co ze zużyciem paliwa? Mimo że to małolitrażowy diesel, różnica między minimalnym a maksymalnym apetytem prezentowanego silnika może być dość duża, dlatego wiele zależy od prawej nogi kierowcy. W redakcyjnym teście na dystansie około 800 km, średnie spalanie (cykl mieszany) wyniosło 6,5 litra.

Wrażenia z jazdy
Koreańscy inżynierowie postawili na komfort. Tłumienie nierówności stoi więc na dobrym poziomie, dlatego po dłuższej jeździe nie odczuwa się przesadnego zmęczenia. Całkiem nieźle spisywało się także wyciszenie. Dopiero przy prędkościach autostradowych pojawiał się nieco większy szum, ale wciąż można było dość swobodnie konwersować. Z kolei układ kierowniczy należy do miękkich i trudno szukać w nim sportowych konotacji. Mimo tego, dawał wystarczającą pewność przy szybszej jeździe – w granicach rozsądku, rzecz jasna.

Gwałtowne manewry owocowały wyraźnymi przechyłami nadwozia, ale w granicach bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że kompaktowe SUV-y nie zostały stworzone na „oesy” i raczej pełnią rolę samochodów rodzinnych. Podkreśla to także zespół napędowy. Diesel nie jest bardzo mocny, ale daje sobie radę z masą auta i wystarczająco sprawnie rozpędza Korando. Co istotne, tworzy niezły duet z automatem, który nie należy do najszybszych, ale jest bardzo płynny i nie doskwierają mu pomyłki.

SsangYong reprezentuje tę grupę SUV-ów, która śmiało można zjechać z asfaltu. Owszem, nie jest to typowy off-roader, ale leśne dukty nie stanowią dla niego przeszkód. Odpowiedni prześwit, solidne osłony podwozia i nadwozia oraz krótkie zwisy sprawiają, że można zachować auto w całości. Po przekręceniu selektora możemy oczywiście skorzystać z napędu na obie osie, który przyda się nie tylko na miękkich nawierzchniach, ale też w trudnych warunkach pogodowych.

Okiem przedsiębiorcy
Ile kosztuje nowe Korando? Co najmniej 79 990 zł. Tyle trzeba zapłacić za bazową wersję wyposażenia (Crystal), którą uzupełni silnik 1.5 T-GDI (163 KM), 6-biegowa przekładnia manualna oraz napęd na przednią oś. Na drugim biegunie znajdziemy natomiast 136-konnego diesla z wyposażeniem Sapphire za 137 490 zł. Co ciekawe, każdy wariant wymaga dopłaty za automat (8000 zł) i napęd 4×4 (8000 zł). To oznacza, że topowy egzemplarz koreańskiego SUV-a stanowi wydatek ponad 150 tysięcy złotych. Warto dodać, że auta tego producenta objęte są 5-letnią gwarancją serwisową.

Podsumowanie
SsangYong nie dokonał rewolucji, ale krok po kroku zmierza w dobrym kierunku i stale się rozwija. Nowe Korando dobrze wygląda, jest lepiej wykonane i ma całkiem spory bagaż nowoczesnych technologii. Wersja z dieslem dedykowana jest przede wszystkim kierowcom o spokojnym i oszczędnym stylu jazdy.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

8.1 8.1

SsangYong nie dokonał rewolucji, ale krok po kroku zmierza w dobrym kierunku i stale się rozwija. Nowe Korando dobrze wygląda, jest lepiej wykonane i ma całkiem spory bagaż nowoczesnych technologii. Wersja z dieslem dedykowana jest przede wszystkim kierowcom o spokojnym i oszczędnym stylu jazdy.

  • 8.1
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

1 komentarz

  1. Avatar

    Podoba mi się! Widać ssangyong cały czas idzie do przodu i udoskonala swoje auta. Korando prezentuje się dobrze zarówno w środku i na zewnątrz. A 136 KM jest w zupełności wystarczające do komfortowej jazdy

Skomentuj artykuł