Sir Jackie Stewart (1939-) - Latający Szkot - NaMasce

Sir Jackie Stewart (1939-) – Latający Szkot

0

O tym, że sporty motorowe nie należą do najbezpieczniejszych form rozrywki wie chyba każdy. Jednak zagrożenia jakie czyhają na dzisiejszych miłośników ścigania nie mogą równać się z tym , co czekało na kierowców jeszcze 20 – 30 lat temu. Wszystko zmieniło się dzięki niezwykłemu mistrzowi kierownicy, który jako pierwszy odważył się zaprotestować i podjąć nierówną walkę, w której stawką było życie zawodników.

sir_jackie_stewart_1

Wczesne lata
Człowiek, który w przyszłości miał na zawsze zmienić oblicze motorsportu przyszedł na świat 11 czerwca 1939 roku w szkockiej wiosce Milton w hrabstwie West Dunbartonshire. Pomimo prowincjonalnego pochodzenia rodzina Jackiego Stewarta z pewnością nie narzekała na brak pieniędzy – państwo Stewart byli właścicielami salonu Austina (a później Jaguara), prowadzili także warsztat. Nie był im obcy także świat sportów motorowych – ojciec Jackiego amatorsko ścigał się na motocyklach, a jego starszy brat Jimmy był znanym kierowcą, a jego największym osiągnięciem był start w Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone w 1953 roku, gdzie miał okazję rywalizować z takimi sławami jak Alberto Ascari, Juan Manuel Fangio, Luigi Viloresi czy Mike Hawthorn. Jednak pomimo fantastycznych warunków do rozwoju nie wszystko układało się po myśli przyszłego mistrza. Jackie Stewart był kiepskim uczniem (z powodu dysleksji) – ciągle wyszydzany przez nauczycieli i nie potrafiący dorównać rówieśnikom porzucił szkołę już w wieku 15 lat. Szybko udało mu się odnaleźć pasję, która pozwoliła mu nie tylko na odreagowanie stresu, ale też poznanie słodkiego smaku zwycięstwa – strzelectwo. W tej dyscyplinie odnosił sukcesy na szczeblu krajowym i międzynarodowym. Miał także szansę na wyjazd na odbywające się w 1960 roku Igrzyska Olimpijskie w Rzymie, jednak ostatecznie nie udało mu się zakwalifikować do składu kadry. W międzyczasie podjął pracę jako mechanik w rodzinnym warsztacie. Pewnego razu jeden z klientów, Barry Filer, zaproponował mu testy, a wkrótce potem starty za kierownicą swoich samochodów. Ogromny talent Jackiego ujawnił się błyskawicznie i już w 1962 roku zdecydował się przejść na zawodowstwo.

 

Po serii sukcesów w lokalnych wyścigach na terenie Wielkiej Brytanii młody Szkot zwrócił na siebie uwagę szefów poważnych zespołów. Jednym z nich był znany z niebywałego zmysłu do wyszukiwania najbardziej utalentowanych kierowców Ken Tyrrell, który w 1964 roku zaprosił Jackiego na testy swojego bolidu Formuły 3. W bezpośredniej rywalizacji o miejsce w teamie Stewart zdystansował Bruce’a McLarena, i wkrótce zadebiutował w mistrzostwach. Podczas swojego pierwszego wyścigu na brytyjskim torze Snetterton wręcz ośmieszył rywali wygrywając wyścig z 44 sekundową przewagą. Po tym sukcesie propozycję startów w F1 złożył mu Cooper, jednak Jackie zdecydował się nabrać doświadczenia pod wręcz ojcowską opieką Tyrrella. Jego styl jazdy był niebywale płynny, wręcz profesorski – Stewart zawsze dodawał tyle gazu i zakładał tyle kontry, na ile było to niezbędne. Żadnych nerwowych ruchów, walki z kierownicą czy nadmiernych uślizgów. Wydatnie pomagała mu też umiejętność przewidywania, dzięki czemu Szkot zawsze potrafił podjąć właściwą decyzję. Sezon zakończył zdobyciem tytułu mistrzowskiego w Formule 3 i podpisaniem kontraktu ze startującym w Formule 1 zespołem BRM, gdzie został partnerem doświadczonego Grahama Hilla – mistrza świata z sezonu 1962.

 

Pierwsze sukcesy i wypadek, który zmienił wszystko
Debiutancki sezon w najwyższej kategorii Stewart rozpoczął od zdobycia swojego pierwszego punktu za szóste miejsce w Grand Prix RPA, a już w następnym wyścigu w prestiżowym Grand Prix Monaco po raz pierwszy stanął na najniższym stopniu podium. W kolejnych startach potwierdził swoją klasę trzykrotnie finiszując na drugim miejscu w wyścigach w Belgi, we Francji oraz Holandii. W tym samym sezonie po fenomenalnej walce z Grahamem Hillem odniósł swoje pierwsze zwycięstwo na włoskim torze Monza. Chociaż w dwóch kolejnych rundach z powodu awarii Jackie nie był w stanie zdobyć kolejnych punktów, to sezon zakończył na imponującym, trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. Poza startami w „królowej motorsportu” brał udział także w wyścigach długodystansowych. Świetne wyniki sprawiły, że w 1966 roku Stewart uważany był za jednego z głównych faworytów walki o tytuł mistrzowski. Te prognozy zdawało się potwierdzać zwycięstwo w Monaco, gdzie Jackie pokonał reprezentującego Ferrari Włocha Lorenzo Bandiniego o 40 sekund. Jednak już w kolejnym wyścigu dobra passa Jackiego miała dobiec końca i raz na zawsze zmienić jego podejście do wyścigów.

 

12 czerwca 1966 roku, Spa-Francorchamps. Na niezwykle trudnym i szybkim torze w strugach deszczu rozgrywa się wyścig o Grand Prix Belgii. Opromieniony ostatnim zwycięstwem Stewart rusza do wyścigu z 3 pozycji, z wielkimi nadziejami na kolejne zwycięstwo. Już na pierwszym okrążeniu w wyniku nagłej ulewy z trasy wypada kilku zawodników. Również BRM Stewarta traci przyczepności i przy prędkości bliskiej 250 km/h uderza w słup telefoniczny a następnie w stojącą nieopodal szopę, zatrzymując się obrócony do góry kołami w rowie. Pozbawiony stref zgniotu bolid dosłownie owija się wokół ciała Jackiego, który uwięziony w samochodzie na przemian traci i odzyskuje przytomność. Na domiar złego uszkodzony zbiornik paliwa przecieka, przez co kombinezon Stewarta przesiąka wysokooktanową benzyną – do pożaru wystarczy tylko jedna iskra. Wokół miejsca wypadku nie ma żadnych służb porządkowych (w tamtych czasach po prostu ich nie zatrudniano…), ani żadnej osoby, która mogłaby wezwać pomoc. Rozbity bolid zauważają Graham Hill oraz Amerykanin Bob Bondurant, który… rozbił się nieopodal. W końcu po 25 minutach udało im się uwolnić Szkota za pomocą pożyczonego z samochodu kibica klucza. Następnie Jackie zostaje przewieziony zwykłym samochodem (!) do fatalnie zaopatrzonego centrum medycznego w paddocku toru, gdzie czekając na przewóz do szpitala leży na ziemi w otoczeniu niedopałków papierosów. Chociaż Jackie uniknął poważnych obrażeń, to szok jaki wywarła na nim cała sytuacja sprawił, że postanowił za wszelką cenę zmienić ten stan rzeczy.

 

Powrót na szczyt i smutny koniec kariery
Po pełnych rozczarowań sezonach 1966 i 1967 Jackie Stewart zmienił zespół ze słabego BRM-a na francuską Matrę, gdzie po raz kolejny spotkał się z Kenem Tyrrellem. Zmiana otoczenia pozytywnie wpłynęła na Szkota, który w 1968 roku zdobył wicemistrzostwo świata, a rok później swój pierwszy tytuł mistrzowski. Jackie wykorzystywał swoją pozycję do walki o poprawę bezpieczeństwa na torach, jednak początkowo niewielu kierowców było skłonnych do współpracy – wielu z nich uważało, że zmiany proponowane przez Szkota zniszczą sport i są wyrazem tchórzostwa, jednak z biegiem czasu coraz chętniej przyłączali się do Jackiego i wspólnie prezentowali swoje postulaty, kilkukrotnie odmawiając startu na różnych torach do czasu wprowadzenia niezbędnych dla poprawy bezpieczeństwa zmian. W 1970 roku Stewart postanowił opuścić Matrę i przenieść się do świeżo założonego zespołu Tyrrell. Niestety bolid okazał się zawodny i w rezultacie Jackie zakończył sezon na piątym miejscu w mistrzostwach, wygrywając tylko jeden wyścig. Pod koniec sezonu do zespołu dołączył utalentowany francuz Francois Cevert, którego Stewart wziął pod swoje skrzydła i wkrótce stał się jego bliskim przyjacielem. W 1971 roku zespół otrzymał finansowe wsparcie bogatego sponsora (Elf), a Jackie Stewart w świetnym stylu zdobył swoje drugie mistrzostwo. Ten sukces powtórzył także w 1973 roku, zapewniając sobie tytuł przed końcem sezonu i ustanawiając rekord 27 zwycięstw, który pobity został dopiero 14 lat później. Stewart, który pełnił rolę mentora dla Ceverta szybko dostrzegł, że młody kierowca już teraz dorównuje mu umiejętnościami, dlatego w tajemnicy planował zakończenie kariery po ostatnim wyścigu sezonu 1973 na amerykańskim torze Watkins Glen, w ten sposób oddając francuzowi rolę lidera zespołu. Niestety, podczas kwalifikacji do tego wyścigu (który miał być także 100 startem Stewarta w F1) Cevert walczący o Pole Position popełnił błąd na szybkiej kombinacji zakrętów zwanej „Esses” i przy dużej prędkości uderzył w bariery, ginąc na miejscu. Po tym wydarzeniu zrozpaczony Stewart wycofał się z wyścigu i w ten sposób definitywnie zakończył swoją karierę. Nie poprzestał jednak swojej walki na rzecz poprawy bezpieczeństwa – to dzięki jego staraniom w sporcie pojawili się wyszkoleni „marshale”, profesjonalne oddziały medyczne i ekipy ratunkowe (wcześniej często zatrudniano ginekologów a nawet…weterynarzy), a same tory oraz samochody stały się o wiele bezpieczniejsze dla zawodników i kibiców.

 

Sir Jackie Stewart to fenomenalny kierowca, który w krytycznym momencie nie bał się postawić na szali całej swojej reputacji w walce o wyższe cele. To właśnie jego uporczywym i wówczas często krytykowanym działaniom wielu kierowców zawdzięcza swoje życie. Jego niezwykły talent oraz charyzma sprawiły, że jest bezapelacyjnie jedną z najwybitniejszych osobowości w historii Formuły 1 i człowiekiem, który na zawsze zmienił oblicze całego motorsportu.

 

Autor: Daniel Banaś

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł