Renault Clio R.S. Trophy - Sztuka bez kompromisu - NaMasce

Renault Clio R.S. Trophy – Sztuka bez kompromisu

0

Samochody ze sportowym charakterem kosztują krocie. Wyjątek mogą tu stanowić miejskie hatchbacki w topowych wersjach. Czy jednak spełniają one oczekiwania fanów torowej jazdy? Wiele zależy od konkretnego modelu. Jeśli rzeczywiście szukamy auta, które ma charakter i nie stawia na kompromis, to jednym z najlepszych wyborów będzie Clio R.S. Trophy.

Karoseria
Francuski mieszczuch jest jedną z najbardziej doświadczonych rynkowo propozycji. Mimo seniorskiego wieku, wciąż prezentuje się naprawdę dobrze – i mam tu na myśli każdą odmianę. Styliści stworzyli bowiem fajną sylwetkę, która w znacznym stopniu spowolniła proces starzenia. R.S. to oczywiście jeszcze większa radość dla oczu. Mają na nią wpływ przeprojektowane zderzaki, nakładki progowe, dodatkowe ledy, czarne felgi wieloramienne, tylna lotka, dyfuzor, dwie potężne końcówki układu wydechowego i żółty lakier. W takim konfigu francuski hatch emanuje swą buńczucznością już z daleka.

Wnętrze
Odpowiedni klimat zaadoptowano także do kabiny. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to 3-ramienna kierownica obszyta skórą z czerwonymi nićmi. Wstawki w tym kolorze znajdują się także na dyszach nawiewu, drążku skrzyni biegów i dźwigni hamulca ręcznego. Nie zabrakło także logotypu Renault Sport, aluminiowych pedałów, długich łopatek do zmiany przełożeń i szarego obrotomierza. Tyle akcentów w zupełności wystarczy, by domyślić się, że coś jest na rzeczy…

Głównym elementem konsoli centralnej jest oczywiście dotykowy ekran multimedialny. Znamy go z innych wersji francuskiego auta, ale w tym przypadku wzbogacono go zakładką „R.S Monitor”, na której można sprawdzać m.in.: ciśnienie doładowania, temperaturę oleju czy aktualnie wykorzystywany moment obrotowy. Niżej znajdują się dwie kratki nawiewu, panel automatycznej klimatyzacji, przycisk odpowiedzialny za odpalanie i miejsce na kartę.

Fotele przypadną do gustu osobom średniego wzrostu – wtedy można docenić ich dobre podparcie boczne. Zakres ich regulacji jest w pełni zadowalający. Gdybym jednak mógł coś poprawić, to wydłużyłbym siedzisko. Co istotne, dostęp do drugiego rzędu jest bardzo łatwy, bo R.S. jest dostępne w wersji 5-drzwiowej. Tylna kanapa może nie rozpieszcza swoimi gabarytami, ale dwie osoby o europejskich wymiarach nie powinny narzekać na wyprofilowanie czy brak przestrzeni.

Choć mamy do czynienia ze stosunkowo niewielkim autem, nie można narzekać na brak praktyczności. Poza rozsądną liczbą wnęk i schowków, do dyspozycji podróżnych jest ok. 300-litrowy bagażnik. Jego wykorzystanie ułatwia szeroki otwór załadunkowy. Choć kufer jest głęboki, próg załadunku nie jest przesadnie wysoko, dlatego umieszczanie cięższych przedmiotów nie stanowi najmniejszego problemu.

Technologia
Przyszedł czas na kluczowe kwestie. Sercem wersji R.S. jest 1,6-litrowy benzyniak uzupełniony doładowaniem. Jako że mamy do czynienia z ostrzejszą odmianą o nazwie „Trophy”, jego moc wzrosła do 220 KM (przy 6050 obr./min.) i 280 Nm (na 4- i 5-tym biegu). Jednostka współpracuje z automatyczną skrzynią EDC o sześciu przełożeniach. Do zestawu dorzucono oczywiście napęd na oś przednią. Aby było bardziej hardkorowo, przednie zawieszenie bazuje na MacPhersonach ze stabilizatorem poprzecznym i hydraulicznymi ogranicznikami amortyzatorów, a tylne na osi sprężystej ze zmienną charakterystyką pracy i sprężynach śrubowych. Ta rasowa, żółta puszka przyspiesza do pierwszej setki w zaledwie 6,6 sekundy i bez problemu osiąga 235 km/h. Ile zużywa paliwa? Jeśli prawa noga jest ciężka, to może wchłonąć nawet 10,5 litra. Osoby z dozą rozsądku w głowie bez problemu zejdą do 7-8 litrów.

Wrażenia z jazdy
Jeżeli szukacie wyjątkowego tłumienia nierówności, ciszy w kabinie i odpoczynku za kierownicą to… wybierzcie inne auto. Clio R.S. Trophy zostało stworzone po to, by angażować kierowcę w każdych warunkach. Układ kierowniczy jest niezwykle precyzyjny i tworzy udany duet z twardym jak skała zawieszeniem. Trudno tu o jakikolwiek komfort, ale trakcja jest naprawdę fenomenalna. Jestem zaskoczony, jak skutecznie inżynierowie zdołali poradzić sobie z podsterownością typową dla „przednionapędowców”. W rękach odpowiedniego kierowcy to zjawisko praktycznie nie występuje.

Silnik lubi każdy zakres obrotów i chętnie wspina się do tych wyższych wartości. Nie ma najmniejszych problemów z przyspieszaniem przy żadnej dozwolonej prędkości. Z kolei skrzynia całkiem sprawnie zmienia przełożenia, także po gwałtownym wciśnięciu pedału gazu. Zwolennicy manualnej „obsługi” mogą natomiast skorzystać ze sprawnie działających łopatek. Ktoś wykonał kawał dobrej roboty i zastosował naprawdę długie skrzydełka, co znacznie ułatwia ich eksploatowanie. Takie proste, a cieszy…

Sportowy charakter zdradza także basowe brzmienie. Zastosowano tu bowiem aktywny wydech Akropovića, który po aktywacji trybu „R.S. Drive” zaczyna swoją symfonię i świetnie „strzela” przy zmianie przełożeń. Wszystko fajnie, ale czy da się tym sprzętem śmigać na co dzień? To już zależy od oczekiwań. Jeśli jesteście w stanie zaakceptować wyjątkową twardość zawieszenia, to jak najbardziej. Auto ma miejskie gabaryty, jest zwrotne i nie cierpi na kiepską widoczność. Mamy więc do czynienia ze sporym kawałkiem sportu umieszczonym w dość praktycznym nadwoziu.

Okiem przedsiębiorcy
Przejdźmy teraz do kluczowych liczb. Ile kosztuje Renault Clio R.S.? Dokładnie 93 000 zł. Tyle wystarczy na bazową, 200-konną odmianę z automatem. Dopłata do Trophy to natomiast 6500 zł, co oznacza, że na stół trzeba wyłożyć 99 500 zł. Nie jest to mało, ale biorąc pod uwagę naprawdę genialną trakcję i dopracowanie konstrukcji pod względem właściwości jezdnych, nie możemy też mówić o przesadzie.

Poza zakupem gotówkowym, klient może oczywiście wybrać kredyt. W przypadku Renault umowa może trwać nawet do 96 miesięcy. Dla przedsiębiorców przygotowano natomiast leasing z opłatą wstępną od 0% i umową na okres od 24 do 60 miesięcy. Wachlarz finansowy obejmuje również wynajem długoterminowy, który ogranicza obowiązki klienta i stanowi coraz bardziej realną alternatywę dla pozostałych form użytkowania samochodu.

Podsumowanie
Niech Was nie zwiedzie popularne nadwozie. Pod nim znajduje się rasowy sportowiec, który potrafi dać tyle frajdy z jazdy, ile dwa razy droższe samochody. I właśnie za to należą się ukłony dla inżynierów francuskiej marki. Nie poszli bowiem na kompromis i stworzyli coś, co bezapelacyjnie zasługuje na „R.S.” w nazwie.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

8.6 8.9

Niech Was nie zwiedzie popularne nadwozie. Pod nim znajduje się rasowy sportowiec, który potrafi dać tyle frajdy z jazdy, ile dwa razy droższe samochody. I właśnie za to należą się ukłony dla inżynierów francuskiej marki. Nie poszli bowiem na kompromis i stworzyli coś, co bezapelacyjnie zasługuje na "R.S." w nazwie.

  • 8.6
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł