Razor Crazy Cart XL - driftuj ile chcesz! | NaMasce

Razor Crazy Cart XL – driftuj ile chcesz!

0

Jeżeli zabawki podzielimy na kilka poziomów, to na najniższym znajdziemy gry komputerowe i inne popularne formy rozrywki. Na drugim biegunie należy uplasować sprzęt, który potrafi dać frajdę w niebanalny, niepodrabialny sposób. I reprezentantem tej grupy jest naprawdę niezwykły produkt firmy Razor – Crazy Cart XL.

Wygląda jak mieszanka autka dla dzieci z gokartem dla… nieco oraz znacznie doroślejszych. I już na wstępie warto zaznaczyć, że taka forma rozrywki wymaga przynajmniej nastoletniego wieku. Niezbędne są bowiem właściwa koordynacja ruchowa, siła i… wyobraźnia. Zacznijmy od tego, że mamy do czynienia z dużym gabarytem (109 cm x 77 cm x 67 cm), którego przenoszenie nie jest łatwe – waży ponad 50 kg i jego podniesienie wymusza współpracę dwóch osób.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to stalowe orurowanie biegnące wokół całej konstrukcji. Jest solidne, ma mocne spawy i chroni przed niepożądanymi spotkaniami z przeszkodami. Nieco wyżej znajdziemy plastikowe, wyprofilowane siedzisko, w którym bez problemu zmieszczą się osoby średniego wzrostu. Przed krzesełkiem uplasowano kolumnę kierowniczą – w pozycji pionowej. Z kolei po prawej znajduje się dźwignia, od której zależy… poziom adrenaliny.

Pod spodem znajdziemy cztery niewielkie kółka umieszczone przy rogach. Przypominają nieco te z wózków sklepowych. Pomiędzy nimi zamontowano natomiast koło zintegrowane z układem kierowniczym i jednostką elektryczną (za pośrednictwem łańcucha). No właśnie, przejdźmy do szczegółów technicznych. Silnik ma 500W, co jest słuszną wartością. Zintegrowano z nim akumulatory kwasowo-ołowiowe (36V). To wszystko pozwala na 40 minut ciągłej jazdy i osiąganie 27 km/h.

Nie prędkość ma tu jednak największe znaczenie. Wszystko skupia się wokół trzech elementów: kierownicy, pedału gazu i dźwigni. O ile te dwa pierwsze podzespoły pracują normalnie, o tyle ten ostatni – dość nietypowo. Wszyscy, łącznie ze mną, myśleli na początku, że to swego rodzaju hamulec ręczny działający na „tył”. Okazuje się jednak, że „wajcha” ma podnieść tylną cześć nadwozia, co zmieni położenie środka ciężkości, a co za tym idzie – wprawi w nadsterowność.

I na tym polega cały fun. Skręcasz wieńcem, wciskasz gaz, ciągniesz za dźwignię i momentalnie wchodzisz w poślizg. Początkowo należy złapać odpowiednie wyczucie, co nie trwa długo. Robienie kółek „bokiem”, obracanie się o 180/360 stopni podczas jazdy i bączki – właśnie do tego ten sprzęt został stworzony. I wierzcie mi, że taka forma rozrywki ożywi każde spotkanie.

Trzeba jednak pamiętać o przestrzeni. Konieczne jest odpowiednie miejsce, po którym będzie można swobodnie się przemieszczać. Często może być ono oddalone od obiektu, w którym przechowujemy Crazy Carta XL, dlatego musimy być również w posiadaniu na tyle dużego i praktycznego pojazdu, by móc zmieścić urządzenie do kabiny. Z doświadczenia wiem, że przy dużym otworze załadunkowym wystarczy hatchback segmentu B lub C.

Jednym z ostatnich wątków jest ładowanie. Pierwsze trwa 12 godzin, ale każde kolejne – już połowę tego czasu. Podpinamy więc Carta z rana lub na noc i po odłączeniu cieszymy się szaleństwem. Ile jednak kosztuje prezentowany Razor? Ceny wahają się od 3200 do 4500 zł. Nie jest to więc prezent dla znajomego, z którym widzimy się raz na rok, tylko dla kogoś bliskiego lub… samego siebie. Jako fan przemieszczania się na wszelakich kołach mogę jednoznacznie stwierdzić, że… z tego się nie wyrasta.

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł