Peugeot - premiera hybryd | NaMasce

Peugeot – premiera hybryd

0

„Jestem fanem ekologii, szanuję środowisko i chcę dbać o naszą planetę. Lubię samochody i dużo jeżdżę. Potrzebuję auta wszechstronnego, gdyż posiadam sporą rodzinę” – coraz więcej osób myśli w ten nietuzinkowy sposób. Jak więc doradzić komuś, kto uwielbia kolor zielony? No cóż, auta elektryczne mają zasięg wynoszący około 150 kilometrów, po czym trzeba podłączyć je pod gniazdko na kilka godzin – jeśli ktoś sporo podróżuje, musi z nich zrezygnować. Pozostają hybrydy. Od razu do głowy przychodzi Toyota Prius. I po krótkiej chwili z tej głowy wychodzi – zaraz po przypomnieniu sobie jak wygląda. Na szczęście czas biegnie do przodu i japońska marka nie stoi już sama na eko-placu boju. Do gry wchodzi Peugeot i to z przytupem! Prezentuje bowiem dwa modele naraz – 3008 Hybrid 4 oraz 508 RXH. Czy mają szansę na odebranie eko-klientów japońskiej konkurencji? Polska prezentacja w Wejherowie zdaje się być odpowiedzią na to pytanie.

 

Miejscem premiery był teren klubu golfowego. Biorąc pod uwagę ilość zieleni, jaka otaczała tamten obszar można dojść do jednego wniosku – przestrzeń wręcz idealna do premiery aut ekologicznych. Na początek kilka słów o konferencji. Kluczową informacją okazało się wyjawienie cen 3008 Hybrid 4 i 508 RXH – kolejno 139 900 zł i 159 900 zł. Dużo? Zdecydowanie nie. To obrazuje, że francuska marka myśli poważnie o „zielonych” klientach. Po konferencji przyszedł czas na weryfikację, czyli jazdy testowe. Za nim wsiadłem, przyjrzałem się obu pojazdom. I wiecie co? Hybryda może wyglądać normalnie. Ba! Bardzo ładnie. W odróżnieniu od „normalnej” wersji, 508 RXH prezentuje się bardziej bojowo. Ma czarne nakładki na progach i nadkolach, zwiększony prześwit i światła diodowe w zderzakach, które – jak zaznaczono na konferencji – przypominają pazury lwa. Mnie bardziej kojarzą się z rekinem. Dlaczego? Nie wiem, ale ważne jest to, że wyglądają bardzo dobrze. Moim skromnym zdaniem, ta wersja jest atrakcyjniejsza od tych mniej ekologicznych. W przypadku 3008 Hybrid 4 także trudno znaleźć jakieś „biodegradowalne” skutki wprowadzenia nowej technologii. Zmian jest niewiele. Oprócz oznaczeń, wyraźną różnicą jest inna kratownica w zderzaku. W środku oba auta wyglądają tak jak powinny. Są przestronne i bardzo dobrze wykonane(siłą rzeczy 508 ma lepsze materiały). Jak kabina zdradza, że preferuje „zieloną stronę mocy”? Oznaczeniami skrzyni biegów i obrotomierza. A raczej brakiem obrotomierza… Jeśli już o skrzyni mowa, warto zaznaczyć, że jest to nietuzinkowa konstrukcja. W obu przypadkach mamy do czynienia ze skrzynią manualną, obsługiwaną automatycznie. Podobno w ten sposób da się zredukować spalanie do minimum. Ma w tym pomóc także system Stop & Start.

 

Kluczowe elementy znajdują się jednak pod maską i… pod bagażnikiem. Z przodu mamy silnik Diesla o mocy 163 koni mechanicznych, którego siła przenoszona jest na przednią oś, z tyłu natomiast pracuje jednostka elektryczna (maks. 37 KM), napędzająca koła tylne. Jak się tym wszystkim posługiwać? Okazuje się, że wystarczy pokrętło do wyboru jednego z czterech trybów: Sport, 4WD, ZEV, Auto. Wspomnę tylko o tym trzecim, gdyż jako jedyny może być niezrozumiały – jest to tryb w pełni elektryczny, jednakże po mocniejszym przyciśnięciu pedału gazu bądź przekroczeniu pewnej prędkości, automatycznie włącza się silnik spalinowy i samochód zaczyna pracować w trybie Auto. Wspomniałem o braku obrotomierza. Nie jest to dziwna oszczędność, tylko pewna zmiana warty. Zamiast niego pojawił się wskaźnik użycia energii w procentach: Charge (odzyskiwanie energii), Eco (optymalny zasięg działania), Power (zwiększone zużycie energii).

 

Jak to wszystko działa w praktyce? Po przekręceniu kluczyka (3008) lub naciśnięciu przycisku START (508) dzieje się… No właśnie nic. Auta nawet nie drgnęły. Mimo to, samochody zostały uruchomione. O właściwościach jezdnych wspominał nie będę, gdyż oba modele prowadzą się prawie tak jak normalne wersje. Jednak charakterystyka jednostek jest zupełnie inna. Zacznę od tego, iż hybrydą trzeba się nauczyć jeździć żeby była oszczędna. Po pierwsze, istotne jest zerkanie na wskaźnik energii, który podpowiada nam jak korzystać z pedału gazu. Po drugie, 200 KM pod maską nie jest odczuwalne – może to i dobrze, ponieważ nie kusi. Po trzecie, dla zwolenników manualnych skrzyń zamontowano łopatki za kierownicą. Ja osobiście wolałem jeździć w trybie manualnym, gdyż wolę być tym decyzyjnym. Producent obiecuje spalanie w okolicach 4 litrów w cyklu mieszanym. Podczas jazd testowych (około 150 km), oba modele spaliły praktycznie tyle samo – 5,7 litra. Oczywiście starałem się jeździć delikatnie. Myślę jednak, że dałoby się zejść poniżej 5 litrów, jeśli auto zostałoby poddane dłuższej eksploatacji (otrzymałem auto z przebiegiem kilku km).

 

Czy hybrydy Peugeota mają szansę na sukces? Z pewnością, tym bardziej, że ceny obu aut są na rozsądnym poziomie. To dobrze wyglądające samochody, które zostały lekko zmodyfikowane optycznie, by stały się bardziej „terenowe” oraz mocno zmienione technologicznie, by emitowały mniej dwutlenku węgla i zadowalały się niewielką dawką paliwa. I co, da się zrobić fajną hybrydę? Jak się chce, to się da.

 

Autor: Wojciech Krzemiński
Źródło: auto-strefa.pl