Opel Mokka 1.4 Turbo 140 KM 4x4 - W teren… miejski | NaMasce

Opel Mokka 1.4 Turbo 140 KM 4×4 – W teren… miejski

0

Najnowszy z Opli ma energetyczną nazwę, modny design i bardziej niż przyzwoitą cenę. Czy to wystarczy, żeby stać się hitem sprzedaży?

 

Karoseria
Przez całe lata auta z Russelsheim były po prostu nudne. Ktoś kiedyś złośliwie spointował styl designerów Opla jako „zero emocji”. Ale ten etap Niemcy mają już za sobą. Po naprawdę urodziwej Astrze (z Polski) przyszedł czas na Mokkę. Już sama nazwa dodaje energii. A kiedy popatrzymy uważnie na auto, robi się jeszcze ciekawiej. Jaka jest Mokka? Bardzo wyrazista. Zresztą, jak na SUV-a przystało. Mocarny przód ze wstawkami z czarnego plastiku podkreślającymi „terenowość” auta. Wyraźnie zarysowany kokpit ze sporą ilością przeszkleń i wzmocnionymi słupkami. Tył nie odstaje od reszty auta. Wysoko umieszczone tylne lampy, wzmocniony zderzak z ukrytym wewnątrz hakiem. Tak, Mokka powinna się podobać. Z jednej strony prezentuje nowy, bardziej finezyjny styl Opla. Z drugiej, wyrazisty i muskularny design SUV-a.

 

Wnętrze
Tak jak w większości SUV-ów (crossoverów), kabina Mokki jest bardzo pojemna i estetyczna. Ani materiały, z których wnętrze wykonano, ani precyzja montażu nie może budzić żadnych zastrzeżeń. Tak samo jak łatwość zajmowania miejsc. Otwierające się szeroko drzwi zapewniają niczym nie utrudniony dostęp do każdego z miejsc. Deska i panel środkowy to wariacja na temat innych Opli. Wszystko znamy z Astry czy Zafiry, ale… No właśnie, to „ale” jest naszym zdaniem zbytnim nagromadzeniem dźwigienek, przycisków czy pokręteł, za pomocą których sterujemy wieloma funkcjami życiowymi auta. W naszej opinii jest ich zbyt dużo na zbyt małej przestrzeni. Najmniejszych zastrzeżeń nie mamy za to do pojemności auta. Mokka bez trudu pomieści 4 dorosłe osoby plus jedno dziecko. Owszem, na krótszym dystansie można podróżować nawet w pięć dorosłych osób, ale… nie polecamy. Natomiast najmniejszych problemów nie będzie z zapakowaniem bagażu. Pojemność bagażnika Mokki to 462 litry do linii okien, a po rozłożeniu foteli, 1372 litry. To lepiej niż dobrze.

 

Technika
Mokka mierzy 4278 mm długości, 1774 mm szerokości i 1657 mm wysokości. Rozstaw osi to 2555 mm. Wymiarami jest więc zbliżona do Nissana Quashqaia. Jest jednak od niego zdecydowanie ładniejsza, ale i droższa. Ceny w zależności od wersji (w sprzedaży są wersje: Esentia, Enjoy i Cosmo) wynoszą od około 78 do 92 tysięcy. Plus oczywiście ewentualne opcje. Czy to dużo? W naszej opinii cena jest adekwatna do wielkości i wyposażenia auta. Wszak Quashqai ma już bez mała 10 lat i do aut urodziwych, w odróżnieniu od Mokki nigdy nie należał.

 

Pod maską Mokki może pracować jeden z 2 silników benzynowych: 1,4 i 1,6 oraz diesel 1,7. My do testu otrzymaliśmy auto napędzane 140-konnym motorem benzynowym wspomaganym turbiną i z napędem na obie osie, który zapewnia sprzęgło lepkościowe Haldex.

 

Silnik w testowej Mokce pracował dzielnie i pomimo ciężkich warunków drogowych, zużył średnio w całym teście akceptowalne 6,5 litrów etyliny. To wynik zbliżony do tego, co obiecuje producent. Według danych fabrycznych auto powinno konsumować 5,1 litra na trasie, 6,3 litra w cyklu mieszanym i 8,3 litra w miejskim. W czasie naszego testu wyniki uzyskane w realu w zasadzie pokrywały się z tymi katalogowymi.

 

A`propos, napęd na obie osie. Jak już wspomnieliśmy, w Mokce zapewnia go sprzęgło typu Haldex. Jest to rozwiązanie stosunkowo tanie i niezłe. Trzeba jednak pamiętać, że jazdy ze sprzęgłem wiskotycznym po prostu trzeba się nauczyć. Próba wyjazdu z zaspy metodą „więcej gazu”, może zakończyć się brzydkim zapachem w kabinie i… zejściem Haldexa. A to z kolei kończy się kosztowną wizytą w serwisie.

 

Wrażenia z jazdy
140-konna Mokka prowadzi się bez zastrzeżeń. Jej żywiołem nie są jednak szybkie podróże. I choć katalogowe 195 km/h uzyskamy bez trudu, to jazda tym wysokim autem z większymi prędkościami nie należy do przyjemnych. Za to przy szybkości zbliżonej do rozsądnej, auto zachowuje się bez zastrzeżeń. Pomimo gabarytów, bez zwłoki reaguje na polecenia kierowcy. Nie ma też tendencji do nad ani podsterowności.

 

Sporo przeszkleń i wysoko umieszczone miejsce kierowcy zapewniają doskonałą widoczność z kabiny do przodu, na boki, jak i do tyłu. Kiedy dodamy do tego dynamiczny silnik, precyzyjny układ kierowniczy i 6-stopniową skrzynie biegów otrzymamy auto stworzone do jazdy tak w terenie miejskim, jak i na długie trasy. Jednak, tu musze zrobić pewne zastrzeżenie. Choć Mokka to SUV, do jazdy w teren nadaje się średnio. Naszym zdaniem, przeciętnie wymagających bezdrożach sprzęgło Haldex nadaje się tak sobie, a zbyt niski prześwit może doprowadzić w najlepszym wypadku, do „powieszenia” auta na koleinie.

Okiem przedsiębiorcy
Mokka to auto w teren… miejski. Ma wprawdzie na naszym rynku przynajmniej dwóch konkurentów: wspomnianego już Quashqaia i Skodę Yeti, ale posiada nad tamtymi sporą przewagę – jest konstrukcją nową. Kosztuje wprawdzie więcej niż Nissan, ale w wersji 1,4 Turbo jest w standardzie czteronapędowa. Jest tez nieco droższa od Yeti, ale za to, tak jak większość Opli będzie miała wyższą wartość rezydualną. A to ważne dla tych, którzy za kilka lat będą swoja Mokkę wymieniać na przykład na jej kolejna generację. Innymi słowy, zawsze jest coś za coś.

 

Możliwości finansowania zakupu, to tradycyjnie kredyt przez współpracujący z GM bank. Wszystkie formalności można załatwić oczywiście na miejscu, w salonie autoryzowanego dealera Opla. Warto zaznaczyć, że każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie, co umożliwia negocjacje.

 

Inną opcją jest Opel Business Services, czyli leasing operacyjny z usługami dodatkowymi. Jest on oferowany zarówno osobom prawnym (także własny biznes, wolne zawody) jak i fizycznym. Kontrakt leasingowy może trwać od 24 do 60 miesięcy, a wpłata własna wynosi od 10 do 40% wartości auta.

 

Podsumowanie
Tydzień spędzony za kierownica Mokki uważam za bardzo udany. To ciekawe i niezłe w prowadzeniu auto. Przy okazji, ładne i pojemne. Dal tych, którzy lubią Opla, to okazja żeby wymienić osobówkę na SUV-a bez potrzeby rujnowania kieszeni na zakup Antary. Dla tych, którzy nie lubią, najwyższy czas odrzucić uprzedzenia…

 

Autor: Artur Balwisz
Zdjęcia: Artur Balwisz

 

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł